Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zabójcze dwadzieścia minut „The Reds" i Arsenal na kolanach!

Zabójcze dwadzieścia minut „The Reds" i Arsenal na kolanach!

Piłka nożna | 08 lutego 2014 15:45 | Sebastian Ibron
Tak padała trzecia bramka dla Liverpoolu
fot. Premier League / twitter.com
Tak padała trzecia bramka dla Liverpoolu

Dwudziestą piątą serię gier w Premier League rozpoczęliśmy od mocnych wrażeń na Anfield Road. Błyskawiczne cztery bramki przez pierwsze dwadzieścia minut, sporo stuprocentowych sytuacji i wysoki wynik. Czego można chcieć więcej? Nieco może brakło emocji związanych z walką o punkty. Niemniej, jest to świetny prognostyk na resztę kolejki.


Niesamowicie spotkanie rozpoczęli gospodarze. W pierwszej minucie z rzutu wolnego użytek zrobił Steven Gerrard, wrzucając piłkę w pole karne. Do dośrodkowania doszedł Skrtel i za sprawą jego uderzenia głową już w 1 minucie Liverpool wyszedł na prowadzenie. Na podwyższenie tego wyniku nie musieliśmy długo czekać. W 10 minucie ponownie Słowak zdobył bramkę dla Liverpoolu. Mieliśmy 2:0, a „The Reds” kontynuowali swą nawałnicę. Masowe ataki przyniosły efekt w postaci trzeciej bramki. Szybką kontrę wyprowadził Henderson, odegrał do Suareza, a ten dograł piłkę do Sterliga. Anglik dołożył nogę i wyprowadził gospodarzy na trzybramkowe prowadzenie. Zdawało się, że nie odpuszczą i stale będą dążyli do zdobycia bramki. I te dążenia przyniosły namacalny skutek.


W 20 minucie mieliśmy totalny nokaut! Błyskawiczna kontrakcja podopiecznych Brendana Rodgersa zakończyła się bramką. Znakomitą piłkę do Sturridge’a zagrał Philippe Coutinho. Anglik pewnie wykorzystał sytuację sam na sam i tym samym Liverpool wyszedł na prowadzenie aż 4:0! Następnie „The Reds” nieco uspokoili grę. Raczej spokojnie operowali futbolówką, nie dopuszczali gości do swojej bramki. Do końca pierwszej połowy było na tyle spokojnie, że nie doczekaliśmy się kolejnej dogodnej okazji do zdobycia gola.


Czerwony walec rozjechał Arsenal niczym asfalt. W pierwszych dwudziestu minutach istniała tylko jedna drużyna. Liverpool rozjechał, skruszył, zgniótł, rozdrobnił i zmiażdżył gości. Arsenal nie miał nic do powiedzenia i tylko losowi mogą dziękować, że nie przegrywają wyższą ilością bramek, gdyż stuprocentowe okazje zmarnowali Toure oraz Sturridge. To był koncert jednej drużyny.


Druga część połowy rozpoczęła się od dominacji gospodarzy. Było raczej spokojnie, ale to „The Reds” panowali. W 52 minucie do prostopadłego podania doszedł Raheem Sterling. Jego strzał został obroniony przez Szczęsnego, jednak Polak przy dobitce nie miał już nic do powiedzenia. Była to piąta bramka, a Arsenal próbował dobrać się do skóry Mignoletowi, lecz ich akcje paliły na panewce. Wtedy z pomocą przyszedł kapitan Liverpoolu, Steven Gerrard. Pomocnik Liverpoolu w 69 minucie sfaulował Alexa Oxlade-Chamberlaina i mieliśmy jedenastkę, którą na bramkę zamienił Mikel Arteta. W 86 minucie Raheem Sterling ograł Mertesackera i wyszedł na stuprocentową sytuację. Z pojedynku ze skrzydłowym Liverpoolu zwycięsko wyszedł golkiper Arsenalu. Jeszcze w doliczonym czasie z ostrego kąta Aly Cissokho próbował pokonać Szczęsnego, lecz nieskutecznie.


Niestety dla widowiska, pierwsze dwadzieścia minut nie trwało wiecznie, a zdążyło skasować nam mecz i jakiekolwiek emocje związane z walką o punkty. Liverpool w drugiej połowie nie próbował na siłę zdobywać więcej bramek niż pięć, a Arsenal nieudolnie starał się jak najbardziej zbliżyć do „The Reds”. Tego dnia gol z karnego to wszystko, na co było stać przyjezdnych. Efektownym akcentem zainaugurowaliśmy tę kolejkę Premier League.


Liverpool – Arsenal 5:1 (4:0)

1:0 Skrtel 1'

2:0 Skrtel 10'

3:0 Sterling 17'

4:0 Sturridge 20'

5:0 Sterling 52'

5:1 Arteta (kar.) 69


Składy:


Liverpool: Mignolet – Flanagan, Toure, Skrtel, Cissokho – Sterling, Gerrard (76. Ibe), Henderson, Coutinho – Suarez (85. Aspas), Sturridge (66. Allen).
Rezerwowi: Jones, Kelly, Ibe, Moses, Aspas, Allen, Alberto.


Arsenal: Szczęsny – Sagna, Mertesacker, Koscielny, Monreal (60. Gibbs) – Arteta, Wilshere – Oxlade-Chamberlain, Özil (60. Rosicky), Cazorla – Giroud (60. Podolski).
Rezerwowi: Fabiański, Jenkinson, Gibbs, Rosicky, Gnabry, Podolski, Bendtner.

 

SEBASTIAN IBRON

TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)