Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Panie Moyes! Pora, by pańscy podopieczni zaczęli grać w piłkę!

Panie Moyes! Pora, by pańscy podopieczni zaczęli grać w piłkę!

Piłka nożna | 10 lutego 2014 21:20 | Sebastian Ibron
Jaki los czeka Davida Moyesa?
fot. Manchester United / facebook.com
Jaki los czeka Davida Moyesa?

„Sir Alex, wróć”, „Moyes, odejdź” – takie głosy zdają się dochodzić z Old Trafford. Podnoszą się zarówno głosy politowania, jak i złości czy wręcz frustracji. „Czerwone Diabły” spisują się w tym sezonie poniżej wszelkich oczekiwań, a oglądających ich grę można określić mianem masochistów. Problemy podopiecznych Davida Moyesa są, niestety dla fanów MU, nawarstwione. Nie ma na pewno jednej recepty na poprawienie gry zawodników z „Teatru Marzeń”, a i wszelki zmiany nie przyniosą natychmiastowych rezultatów. Ja zaś zgłębię, w czym tkwi problem tej – niegdyś niezawodnej – maszynki.


Luki w defensywie
Zimowe okienko transferowe zdawało się być świetną sposobnością na wzmocnienie kulejącej obrony. David Moyes nie zrobił nic, by wesprzeć tę formację świeżym napływem krwi. I tak, dzięki brakowi wzmocnień w tyłach w meczu ze Stoke na pozycji stopera grał Michael Carrick – który notabene przyzwoicie spisuje się jako bardziej cofnięty pomocnik. Defensywa Manchesteru United dopuściła również do utraty dwóch bramek w meczu przeciwko Fulham, w którym to spotkaniu goście oddali aby pięć strzałów niezablokowanych. Trzy strzały były celne. Przykłady można by mnożyć, lecz nie o to chodzi, by wypisać wszystkie mecze, w których obrona się nie popisała.

 

Co istotne, po sezonie z Old Trafford odchodzi Nemanja Vidić, a Ferdinandowi bliżej do emerytury, aniżeli do pierwszego składu „Czerwonych Diabłów”. Pozostają Chris Smalling, który jest częściej wystawiany na prawej stronie bloku defensywnego, oraz dwóch nominalnych stoperów, czyli Johnny Evans oraz Phil Jones. Czy to wystarczająco, by walczyć chociaż o Ligę Mistrzów? Wątpię, letnie okienko transferowe będzie do pańskiej dyspozycji, panie Moyes.


Brak pomysłu na grę
Z tą obroną nie byłoby tak źle, gdyby nie brak jakiegokolwiek sposobu na przedarcie się przez zasieki obronne rywali. Myślę, że nawet kibice by nie narzekali, jeśli przy trzech straconych golach, ich idole zdobywaliby pięć. Manchester United nie prezentuje jakiegokolwiek stylu. Bardzo symptomatyczny był mecz ze Stoke. David Moyes, dysponując wręcz wirtuozami futbolu, takimi jak Rooney, van Persie, Mata, czy Kagawa, czyli zawodnikami przede wszystkim szybkimi, zwrotnymi, technicznymi, świetnie grającymi ziemią, decyduje się na granie dośrodkowań przez całe spotkanie na dwumetrowych obrońców Stoke. Podkreślam, dośrodkowań na dwumetrowych obrońców Stoke! Przecież to nie ma prawa się udać. Do grania ziemią był jeden zawodnik. I to Tom Cleverley, osamotniony, notabene nadający się co najwyżej do pchania karuzeli. Drugi przykład (polecam najpierw obejrzeć ten filmik), z ostatniego meczu z Fulham. Ze Stoke mało było dośrodkowań? „Pewnie, co to dla nas!” – pomyślał David Moyes. Przebili z nawiązką, 82 wrzutki. Cała myśl taktyczna.


Mało skuteczni napastnicy
Jest to poniekąd problem wynikający z braku pomysłu na grę, lecz nie tylko. Najlepszym komentarzem będzie to, że Robin van Persie z Waynem Rooneyem w meczu z Fulham wymienili między sobą…6 podań, z czego 2 były po straconych golach! Tak jak i obrona, ofensywa nie jest w najlepszym stanie. Tylko własnym umiejętnościom Rooney, van Persie i Welbeck mogą zawdzięczać zdobyte bramki. A zdobyli ich odpowiednio 10, 9, 8, co jest mocno przeciętnym wynikiem jak na drużynę tej klasy i z takimi aspiracjami przedsezonowymi. Jednak to nie jest specjalnie dziwne, skoro jedyną metodą kruszenia bloku defensywnego rywali jest wrzucanie świec na – często dwumetrowych – obrońców. Nie tędy droga, panie Moyes.


Syndrom Ferrari
Jest to ciekawe zjawisko. David Moyes prowadzi „Czerwone Diabły” w ten sam sposób, w jaki prowadził Everton. Gra „The Toffies” opierała się na masowych wrzutkach. Czyli „laga na Fellainiego” i do przodu. Tylko, czy gra mistrzów Anglii powinna opierać się na tak topornym futbolu? Raz, że ta drużyna ma inne predyspozycje, a dwa, że z tą taktyką pewnego pułapu się nie przeskoczy. Jako, że obraz czasem mówi więcej, niż tysiąc słów, posłużę się grafiką.

Wymowne, prawda? Może i David Moyes dysponuje szybszym samochodem, jeśli jednak nie zmieni nawyków, to będzie nim wypadał z drogi, co może okazać się fatalne w skutkach. Nie można przenieść przyzwyczajeń i schematów z drużyny słabszej, o innych celach na ekipę mistrza kraju. To niewykonalne, o czym teraz dowiaduje się boleśnie na własnej skórze szkoleniowiec „Czerwonych Diabłów”. Mi wypada życzyć pomyślności, cierpliwości oraz nowych pomysłów na grę.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

 


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)