Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jak krakowski Serb wygryzł Polaka w Belgii

Jak krakowski Serb wygryzł Polaka w Belgii

Piłka nożna | 11 lutego 2014 14:17 | Mateusz Michałek
kibice GKS-u Bełchatów
fot. x - news / T-Mobile Ekstraklasa
kibice GKS-u Bełchatów

W czerwcu zeszłego roku Seweryn Michalski odszedł z GKS-u Bełchatów do belgijskiego KV Mechelen. Transfer 18-latka był przykładem na to, że czasami warto rozejrzeć się po swoich młodzieżowcach, aniżeli ściągać zagraniczny szrot. Problem w tym, że po paru miesiącach młody obrońca wrócił do naszego kraju.


Wiosną zeszłego roku Michalski zagrał we wszystkich 15 ligowych spotkaniach GKS-u Bełchatów. Przyczyniło się do tego przesunięcie do Młodej Ekstraklasy Macieja Szmatiuka i odejście z klubu Mate Lacicia. Debiutant szybko pokazał, że potrafi grać w piłkę. Parę stoperów tworzył najczęściej z Maciejem Wiluszem. Imponował spokojem i był jedną z najjaśniejszych postaci drużyny, która ostatecznie spadła do Ekstraklasy. Strzelił nawet gole w meczach z Podbeskidziem Bielsko-Biała i Piastem Gliwice.


W pewnym momencie mówiło się o zainteresowaniu jego osobą wielkiego Liverpoolu. Do Bełchatowa przyjechał nawet wysłannik „The Reds”, ale trafił na gorsze spotkanie Michalskiego. Zawsze to najprostsze wytłumaczenie, bo mimo wszystko ciężko uwierzyć, że Anglicy naprawdę chcieli pozyskać 18-latka po paru niezłych meczach ligowych.


Przenosiny do KV Mechelen od razu wydawały się o wiele bardziej prawdopodobnie. Liga belgijska - lepsza od naszej, a i sam klub to jednak nie Anderlecht. Zwykły średniak, który sezon 2012/2013 zakończył na ósmej pozycji. Idealne miejsce dla młodego zawodnika. Belgowie zapłacili za niego około 350 tysięcy euro. Niemało.

Nie spodziewałem się cudów i nie oczekiwałem, że Michalski, który podpisał trzyletnią umowę, z dnia na dzień stanie się gwiazdą belgijskich rozgrywek. Bardziej, że będzie stopniowo wprowadzany do drużyny. Jego rywalami do gry mieli być Boris Pandza (dzisiaj... Górnik Zabrze), Boubacar Dialiba, Kenny van Hoevelen, Maxime Biset i Seth de Witte.


Pierwsza kolejka. Nic. W drugiej to samo. Ale może to i dobrze, bo KV Mechelen przegrało oba te spotkania. Debiut przypadł na trzecią serię gier. Michalski wszedł w 64. minucie meczu z Waasland-Beveren, w barwach którego gra Robert Demjan. Skończyło się na bezbramkowym remisie. Wydawało się, że w następnych kolejkach znowu zobaczymy go na boisku. Niestety to by było na tyle. 26 minut na boisku od sierpnia zeszłego roku... Dla młodego chłopaka to prawdziwy dramat. Tym bardziej, że zdarzało się, że czasami brakowało go nawet na ławce.

Jego drużyna grała poniżej oczekiwań, a mimo to trener Harm van Veldhoven na niego nie stawiał. Skończyło się na tym, że z końcem grudnia to szkoleniowiec opuścił zespół. Jego następcą został Franky Vercauteren, który wcześniej prowadził m.in. Anderlecht i Sporting Lizbona. Wydawało się, że karta Polaka się odwróci.


Nowy szkoleniowiec sprowadził jednak z Cracovii Milosa Kosanovicia. Szanse Michalskiego na grę jeszcze bardziej się zmniejszyły. Parę dni temu trafił na zasadzie półrocznego wypożyczenia do Jagiellonii Białystok. Co dokładnie to dla niego oznacza? Z jednej strony będzie miał nieco większe szanse na regularne występy. Ale z drugiej... W Białymstoku na jego pozycji są Martin Baran, Tomasz Porębski i Ugochukwu Ukah. Poza tym, jeszcze Michał Pazdan, który w ostatnim czasie świetnie prezentował się nieco wyżej.


Oby ta belgijska przygoda nie wyszła Michalskiemu bokiem. Co prawda wciąż ma tylko 19 lat, ale przecież było wielu młodych zawodników, którzy po sprowadzeniu na ziemię, długo nie potrafili się podnieść. Polak właśnie je przeżył. A Kosanović? Serb zagrał we wszystkich czterech ligowych spotkaniach KV Mechelen w tym roku...





Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)