Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Orlando Sa? Nie wszystko złoto, co się świeci!

Orlando Sa? Nie wszystko złoto, co się świeci!

Piłka nożna | 15 lutego 2014 13:46 | Mateusz Decyk
Taka atmosfera czeka Orlando Sa, przy Łazienkowskiej!
fot. x-news
Taka atmosfera czeka Orlando Sa, przy Łazienkowskiej!

 Bogusław Leśnodorski okazał się niezwykle wyrozumiałym prezesem dla kibiców i ściągnął do swojego klubu napastnika, którego tak pragnęli sympatycy stołecznej drużyny. Co prawda w przeszłości ten zawodnik przegrywał rywalizację o miejsce w pierwszym składzie w niemal każdym z klubów, w których miał szansę grać, ale może się za to pochwalić ładną fotką z Cristiano Ronaldo. Panowie nie zrobili sobie zdjęcia na wakacjach, a uchwycono ich razem na boisku podczas spotkania reprezentacji Portugalii. To już konkretny wpis do CV.

 

Orlando Sa swój debiut w reprezentacji zaliczył w roku 2009, a więc w czasach, gdy był jeszcze uznawany za nadzieję portugalskiego futbolu. Karierę załamały mu kontuzję, a co za tym idzie brak występów. To pierwsze nie było jednak przyczyną drugiego. Orlando zwyczajnie nie potrafił wygrywać walki o miejsce w składzie nawet w Bradze, a po przenosinach do Porto nie miał najmniejszych szans z rosnącą potęgą Falcao. Później było już tylko gorzej. Był nawet epizod w Fulham, ale nieudany.

 

Portugalczyk ma zarabiać w Legii nieosiągalne nawet dla Danijela Ljuboi sumy, a wszystko po to, by polski klub zagrał w końcu w Lidze Mistrzów, a Wojskowi zdominowali Ekstraklasę na lata. W teorii wszystko brzmi całkiem dobrze. Na naszą ligę Sa to naprawdę niezłe nazwisko, fotka z Ronaldo rozbudza dodatkowo wyobraźnie kibiców (chociaż to tak jakby dzisiaj pokazać komuś zdjęcie Kuszczaka z Ferdinandem), dorobek strzelecki na Cyprze ma w tym sezonie imponujący (13 bramek w 18 spotkaniach), więc teoretycznie zapowiada nam się jeden z największych transferów ostatnich lat w Ekstraklasie.

 

Kibiców Legii przestrzegłabym przed optymizmem. Wydać więcej, nie znaczy lepiej. Cieszy to, że w Ekstraklasie nie zawita kolejny wygnaniec europejskiego futbolu, a napastnik będący w formie i w najlepszym wieku do grania w piłkę. Wydaje mi się, że na początek stać go na wyrównanie dorobku strzeleckiego Dwaliszwilego w tym sezonie , ale być może Sa zaskoczy całą Ekstraklasę i strzeli około 15 bramek. O powołaniu na mundial, które oznaczałoby zysk 50 tysięcy euro dla Legii też radziłbym zapomnieć. Portugalia ma Hugo Almeidę, Heldera Postigę, czy Edera z Bragi. W ostateczności Paulo Bento może postawić na innych napastników z ligi portugalskiej. Ale nie na napastnika Legii. Dobra gra w Ekstraklasie nie jest żadnym argumentem.

 

Na razie podstawową sprawą powinna być aklimatyzacja. Dogada się z Helio Pinto, Dossą Juniorem. Na pewno dogada się też z Guilhereme, który patrząc na wczorajsze spotkanie z Koroną, powinien być kluczową postacią Legii w rundzie wiosennej. Współpraca tej dwójki może być najważniejsza dla gry ofensywnej zespołu Henninga Berga. Początkowo powinno być im łatwo, bo nikt nie będzie wiedział jak grają, trzeba będzie ich rozpracować, ale z pewnością świetnym taktykom z naszej ligi uda się to zrobić przed zakończeniem sezonu zasadniczego.

 

Orlando Sa nie jest piłkarzem ściągniętym z myślą o Ekstraklasie. W tej od biedy poradziłby sobie Patryk Mikita. Oglądając jego bramki z ligi cypryjskiej nie można odmówić mu świetnego panowania nad piłką, silnego strzału oraz umiejętności do urywania się obrońcom. Jestem niemal pewny, że w Legii nie będzie już sobie radził tak dobrze. Na naszych boiskach jest zdecydowanie mniej miejsca. Gra jest mniej dynamiczna. Bardziej fizyczna, często trzeba walczyć o górne piłki. Nie do takiej gry przyzwyczajony jest Sa. Jeśli Berg chce, by jego napastnik strzelał dużo bramek, jego drużyna będzie musiała zacząć grać piłką po ziemi.

 
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)