Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Błażej Telichowski dla SPORT4FANS.PL: Nie mamy się kogo obawiać

Błażej Telichowski dla SPORT4FANS.PL: Nie mamy się kogo obawiać

Piłka nożna | 15 lutego 2014 14:19 | Przemysław Drewniak
Błażej Telichowski (przy piłce) miał w piątek powody do zadowolenia
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Błażej Telichowski (przy piłce) miał w piątek powody do zadowolenia

W meczu inaugurującym rundę wiosenną Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało swojego rywala w walce o utrzymanie, łódzkiego Widzewa, 1:0. Dla "Górali" zwycięstwo to było niezwykle ważne - podopieczni Leszka Ojrzyńskiego przynajmniej do niedzieli opuścili strefę spadkową, a ich przewaga nad piątkowym rywalem wynosi już pięć punktów. Radości z tego powodu nie krył obrońca gospodarzy, Błażej Telichowski, który udzielił nam rozmowy po końcowym gwizdku.


No i jak się świętuje zwycięstwa w nowej szatni? (na czas budowy stadionu piłkarze przebiarają się w kontenerach - przyp.red.)
Bardzo przyjemnie, szatnia jest w porządku. Tak naprawdę jest nawet większa niż poprzednia, więc nikt nie może narzekać na warunki. Bardzo cieszymy się z tej wygranej, właśnie rozmawialiśmy w szatni o tym, że nie ważne w jakim stylu, ważne że w ogóle. Celem na dziś było zdobycie trzech punktów i udało nam się go osiągnąć.


Nie ważne w jakim stylu, choć trzeba przyznać, że ten styl był nienajlepszy. Niedoskonałości w grze można tłumaczyć tym, że to dopiero pierwszy mecz rundy?
Ciężko powiedzieć, chyba nie ma co szukać jakichś tłumaczeń. Takie mecze jak dziś, z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, nigdy nie są piękne. Nie ma co ukrywać, że spotkały się dwa najsłabsze zespoły po rundzie jesiennej. Na koniec liczy się to, co w tabeli, a my z kolejki na kolejkę będziemy pracować nad swoją postawą.


Do momentu czerwonej kartki Urdinova Podbeskidzie było dziś lepszym zespołem od Widzewa?
Mecz był wyrównany, ale z boiska wydawało mi się, że jesteśmy zespołem bardziej dojrzałym. Nie podpalaliśmy się, wiedzieliśmy do czego dążymy i mieliśmy swój pomysł na grę.


Jesienią gra w defensywie była największą wadą Podbeskidzia. Dziś lepsze interwencje przeplataliście z błędami, ale czyste konto udało się zachować...

Nie wiem który to już raz gramy na zero z tyłu, ale jak na zespół z dolnej części tabeli ta sztuka udaje nam się dosyć często. Poprawa gry w defensywie jest jednym z naszych ważniejszych założeń na tę rundę, więc cieszymy się, że dziś nie daliśmy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł.


Gra w meczu z Widzewem momentami nie układała się Wam tak, jak tego oczekiwaliście. Szczególnie w pierwszej połowie mieliście duże problemy z wprowadzaniem piłki z obrony do ataku i pewnie trener zwróci Wam na to uwagę na pomeczowej analizie.
Widzew od początku się głęboko wycofał. Może rzeczywiście atak pozycyjny z naszej strony nie wyglądał zadowalająco, ale było o to ciężko. Zostaliśmy zmuszeni do długiego rozgrywania piłki na własnej połowie i być może momentami wyglądało to tak, jakbyśmy nie mieli pomysłu na grę. Staraliśmy się nie wybijać piłek na oślep i myślę, że udało nam się ustrzec głupich strat.


Rzut karny był dosyć kontrowersyjny. Widziałeś dobrze tę sytuację?
Niestety nie, ale Tomek Górkiewicz mówił, że był ewidentnie popchnięty przez rywala.


Kontuzja Bartłomieja Koniecznego to drobnostka czy czeka Cię teraz dłuższe zesłanie na środek defensywy?

Bartek ma jakiś problem z mięśniem łydki, z którym miał problemy już jakiś czas temu. Wydaje mi się, że to nie będzie nic poważnego i bardziej się wystraszył, ale wiadomo, że przed badaniami nie ma czego przesądzać. Mi gra na środku obrony nie przeszkadza, czuję się tam dobrze. Pomogę drużynie wszędzie, gdzie będzie trzeba.


Pięć punktów przewagi nad Widzewem to dużo?
To dopiero pierwszy mecz, więc żaden z nas się tym zwycięstwem nie podnieci. Jesteśmy zbyt doświadczonym zespołem, żeby podpalić się wygraną w jednym spotkaniu. Szanujemy Widzew, który wiosną będzie groźny jeszcze dla niejednego przeciwnika. Prawdopodobnie czeka nas w tym sezonie jeszcze jeden mecz między sobą i na pewno nie będzie nam łatwo.


Za tydzień gracie w Białymstoku, a więc wraca koszmar Podbeskidzia z rundy jesiennej - mecze wyjazdowe. Co decydowało o tym, że tak słabo radziliście sobie na boiskach rywali?

Ciężko wskazać na jednoznaczną przyczynę. Wiosną chcemy zmienić trochę nasze podejście do kolejnych meczów. Wiemy, że w tej lidze nie ma się kogo obawiać. Do każdego rywala trzeba podchodzić z szacunkiem, ale bez przesadnego respektu. Do Białegostoku jedziemy po zwycięstwo i mam nadzieję, że w końcu się przełamiemy.


Rozmawiał w Bielsku-Białej Przemysław Drewniak

Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)