Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Udane otwarcie "Białej Gwiazdy". Piast powalczy o utrzymanie?

Udane otwarcie "Białej Gwiazdy". Piast powalczy o utrzymanie?

Piłka nożna | 17 lutego 2014 20:42 | Przemysław Drewniak
W meczu z Wisłą Tomasz Podgórski zszedł z boiska już po godzinie gry
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
W meczu z Wisłą Tomasz Podgórski zszedł z boiska już po godzinie gry

Na zakończenie pierwszej w tym roku kolejki T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków wygrała na wyjeździe z Piastem Gliwice 1:0. Jak na tę serię gier przystało, decydująca bramka dla gości padła z rzutu karnego. "Biała Gwiazda" awansowała na drugie miejsce w tabeli, zaś drużyna Marcina Brosza zaprezentowała się bardzo słabo i kto wie, czy wiosną nie czeka jej walka o ligowy byt.


Piast Gliwice 0-1 Wisła Kraków
Łukasz Garguła 59' (k.)


Zgodnie z zapowiedziami trenera Franciszka Smudy, Wisła rozpoczęła rundę wiosenną w ustawieniu bez klasycznego defensywnego pomocnika. Jesienią był nim Ostoja Stjepanović, który mecz rozpoczął na ławce rezerwowych, by zrobić w środku boiska miejsce trzem ofensywnym zawodnikom - Semirowi Stiliciowi, Łukaszu Gargule i Michałowi Chrapkowi.


Zwiększenie siły rażenia nie do końca przełożyło się jednak na ilość stworzonych sytuacji. W pierwszej połowie gra toczyła się głównie w środku pola, a goście zdecydowanie zbyt rzadko wykorzystywali skrzydłowych, Emmanuela Sarkiego i Donalda Guerriera. Wiślacy nie oddali przed przerwą ani jednego celnego strzału na bramkę Jakuba Szumskiego, w czym zresztą niczym nie różnili się od gospodarzy. Tempo spotkania przy Okrzei było szybkie, ale obaj bramkarze mogli się zdrzemnąć, a wynik w pierwszej połowie zapewne byłby taki sam.


Ostra odprawa z trenerem Smudą musiała motywująco podziałać na piłkarzy gości, którzy od początku drugiej połowy podkręcili tempo i zaczęli poważnie zagrażać bramce rywali. W grze Wisły było już mniej kombinowania i powolnego rozgrywania piłki, a więcej animuszu i nieco prostszych środków. Pierwsze ostrzeżenie gliwiczanie otrzymali w 57. minucie, gdy dobrze wyprowadzony prostopadłym podaniem od Garguły Sarki oddał w końcu celny strzał na bramkę Piasta, ale czujną interwencją popisał się Szumski. Dwie minuty później obrońcom gospodarzy dał się we znaki Stilić. Bośniak wszedł w pole karne i był już bardzo blisko Szumskiego, gdy próbujący odciąć mu drogę do bramki Hebert przy wślizgu minął się z piłką i przypadkowo zagarnął ją ręką. Sędzia Marcin Borski podyktował dla Wisły jedenastkę, a na bramkę zamienił ją strzałem w środek bramki Garguła.


Do końca meczu działo się już niewiele ciekawego. Piast nie miał prawa myśleć o wyrównaniu, bo przez 90 minut nie potrafił skierować piłki w światło bramki. W końcówce to gliwiczanie atakowali, ale poza niecelną główką Rubena Jurado po dośrodkowaniu Gerarda Badii ani razu nie zagrozili Michałowi Miśkiewiczowi.


Piast zagrał w dosyć eksperymentalnym wyjściowym składzie i żaden z debiutujących w Ekstraklasie zawodników nie wniósł do gry niczego dobrego. Kornel Osyra i Hebert nie ustrzegli się błędów, choć akurat ten drugi wyglądał najlepiej wśród innych nowych nabytków drużyny. Victor Nikiema i wprowadzony na boisko w drugiej połowie Badia niczym się nie wyróżnili. Atak Piasta miał w tej rundzie pchnąć do przodu zaaklimatyzowany już w Gliwicach portugalski napastnik Rabiola, ale przeciwko Wiśle spisał się co najwyżej przeciętnie. Marcin Brosz nie był też zadowolony z gry lidera Piasta, Tomasza Podgórskiego, który zszedł z boiska już po godzinie gry. W poniedziałek gospodarze zaprezentowali się bardzo słabo i z taką grą nie mogą myśleć o miejscu w pierwszej ósemce. Pójdziemy o krok dalej - Piast musi znacznie się poprawić, bo w tej dyspozycji może mieć problemy nawet z utrzymaniem w Ekstraklasie. Gdyby podział punktów nastąpił już dziś, jego przewaga nad Podbeskidziem wyniosiłaby zaledwie cztery punkty...


Wisła także nie zachwyciła, ale była lepszym zespołem od Piasta i wygrała zasłużenie. Pozytywnie należy ocenić debiut w barwach "Białej Gwiazdy" Semira Stilicia. Bośniak dużo walczył w defensywie, zagrał dobrych kilka prostopadłych piłek i pokazał, że wiosną może wnieść wiele jakości do gry swojej drużyny. Oczywiście nie był to jeszcze Stilić z najlepszych spotkań dla Lecha, ale nowy pomocnik Wisły wykonał udany pierwszy krok w kierunku odbudowy swojego nazwiska.

 

PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)