Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Synek Lenczyka pomoże zwolnić Wieczorka?

Synek Lenczyka pomoże zwolnić Wieczorka?

Piłka nożna | 18 lutego 2014 13:22 | Mateusz Michałek
Ryszard Wieczorek
fot. x - news / T-Mobile Ekstraklasa
Ryszard Wieczorek

Zdecydowanie największą niespodzianką pierwszej tegorocznej kolejki Ekstraklasy była porażka Górnika Zabrze z Zagłębiem Lubin. Może nie tyle sama porażka, co bardziej jej rozmiary. Bo drużyna Ryszarda Wieczorka w kilka minut została wręcz zmieciona z powierzchni ziemi.

Najpierw wielką walecznością popisał się Arkadiusz Piech, a do siatki trafił David Abwo. Później na strzał z dystansu zdecydował się Adrian Błąd. Chyba nawet on nie wierzył, że piłka może zatrzymać się w siatce, ale grunt, że wierzył w to bramkarz Górnika, Norbert Witkowski, który sam wpakował ją sobie do bramki. No i na koniec znowu Abwo, tym razem pomógł Błażej Augustyn. Trzy bramki w siedem minut. Górnik nie istniał, a przypomnijmy, że był to mecz wicelidera z czternastym zespołem ligi.
 

Jesienią Zagłębie wygrało tylko cztery spotkania, w tym dwa z Widzewem i Podbeskidziem Bielsko-Biała, czyli drużynami posiadającymi jeszcze mniejszy potencjał. Lubinianie obok Śląska Wrocław byli największą niespodzianką na minus pierwszej części sezonu. A tymczasem już w pierwszym meczu (no, może lepiej napisać pierwszej połowie pierwszego meczu) pokazali się z kapitalnej strony. Pewny w bramce Silvio Rodić, bezbłędny w obronie Jiri Bilek, harujący za dwóch Piech i Abwo, który już przyznał, że Lenczyk jest dla niego jak ojciec. Szybko. Zastanawiające jest jednak to, że Nigeryjczyk znowu jest w dobrej formie, mając w perspektywie wygasający kontrakt.
 

Można się zastanawiać z czego wynikała tak dobra dyspozycja Zagłębia. Jedni uważają, że jest to zasługa Lenczyka i obozu przygotowawczego w Spale. Być może. Lubinianie nie wygraliby jednak trzema bramkami, gdyby nie fatalna postawa rywali. Gdyby ktoś przyznawał minusowe noty za mecze, Witkowski i Augustyn powinni dostać „szóstki”. To nie była nawet II liga. Ten drugi zszedł zresztą z boiska w 26. minucie. Przynajmniej nie skompromitował się jeszcze bardziej. Podobnie reszta linii obrony. Nie wypalił też eksperyment z Rafałem Kurzawą i Wojciechem Łuczakiem z przodu.
 

Górnicy przystąpili do tego spotkania m.in. bez Pawła Olkowskiego, Mariusza Przybylskiego i Mateusza Zachary, ale nie zapominajmy, że mówimy o drugiej drużynie naszej ligi. Parę kontuzji nie może sprawiać, że zespół nie jest w stanie strzelić choćby jednego gola. Trener Wieczorek pracuje w Zabrzu od listopada i bilans wyjazdowych meczów jego drużyny jest tragiczny. Trzy spotkania, trzy porażki, bramki 1:7.
 

Co prawda w następnej kolejce zabrzanie zagrają na własnym stadionie, ale co to za pocieszenie, skoro na Roosvelta przyjedzie Legia Warszawa. Później wcale nie będzie łatwiej, bo obecnie trzeci zespół Ekstraklasy ma już za sobą mecze ze wszystkimi najsłabszymi rywalami. Zostały same spotkania z drużynami, które będą walczyć o miejsca w grupie mistrzowskiej, a na koniec wciąż walczący o tytuł Lech Poznań.
 

Kibice z Zabrza mogą patrzeć na kolejne mecze z niepokojem. Bo można przegrać 0:3, ale nie w tak tragicznym stylu. Pomysł trenera Wieczorka po raz kolejny nie wypalił, a jego słowa, że Górnik grał to co potrafi są po prostu śmieszne. Zastąpienie Adama Nawałki to nie taka prosta sprawa. Zawsze uważam, że szkoleniowiec powinien otrzymać więcej czasu, bo nie wolno zwalniać nikogo po paru porażkach, ale znając życie, po przegranej z Legią w mediach zacznie wrzeć. Niektórzy już sugerują, że do przejęcia stanowiska po Wieczorku szykuje się Jan Urban.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)