Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pięć do zera: "Witkoś", burak z Legii i rzuty karne

Pięć do zera: "Witkoś", burak z Legii i rzuty karne

Piłka nożna | 19 lutego 2014 19:44 | Mateusz Michałek

fot. x - news / T-Mobile Ekstraklasa

Od dzisiaj parę słów po każdej kolejce rodzimej Ekstraklasy. Tym razem m.in. o niekulturalnym pracowniku Legii, następcy Michała Gliwy oraz fantastycznym Takafumim Akahoshim.

Bohaterem kolejki został pomocnik Pogoni Szczecin, Takafumi Akahoshi, który zanotował trzy asysty w spotkaniu z Lechią Gdańsk. A mogło być jeszcze lepiej, ale Maciej Dąbrowski po jego dograniu trafił w poprzeczkę. Warto jednak wspomnieć, że Japończyk wcale nie był widoczny przez cały mecz. Momentami był cieniem samego siebie, ale jak już miał piłkę przy stopie, był szalenie efektywny. Tak powinno być, nie ma co biegać non stop przez 90 minut (oczywiście można to połączyć) i niechlujnie podawać do partnerów. Lepiej dogrywać mniej, a staranniej i tym sposobem zapewniać swojej drużynie komplet punktów. „Aka” zajmuje obecnie drugą pozycję w klasyfikacji kanadyjskiej (6+9). Jego umowa z Pogonią jest ważna jeszcze przez trzy lata. Kibicom ze Szczecina radzę jednak nacieszyć się jego grą w najbliższych miesiącach, bo latem raczej odejdzie do silniejszej ligi. Już kilka miesięcy temu mówiło się o Ukrainie i Rosji, ale jeśli będzie się tak prezentował do końca sezonu to transfer do wymarzonej Bundesligi nie będzie nierealny.

***

Jeśli ktoś jest obrońcą i trafia do Włoch, to znaczy, że musi potrafić kopać w piłkę. Błażej Augustyn przeniósł się na Półwysep Apeniński w 2008 roku i przebywał tam przez prawie pięć lat. Co prawda w Serie A rozegrał raptem kilkanaście spotkań, a głównie biegał po drugoligowych boiskach, ale to jednak i tak poziom wyżej od naszej Ekstraklasy. Augustyn wrócił do kraju i jesienią zagrał w czterech spotkaniach. Pełnię swoich możliwości pokazał jednak w niedzielę. Najpierw fatalnie minął się z piłką i bramkę zdobył David Abwo. Później podał wprost pod nogi Aleksandra Kwieka, który dośrodkował do Nigeryjczyka i było już 3:0. Augustyn udowodnił, jak wiele nauczył się we Włoszech. Pocieszenie dla zabrzańskich kibiców jest takie, że Augustynowi odnowiła się kontuzja stopy. Nie wiadomo jeszcze, ile będzie pauzował.


***


To samo spotkanie dało odpowiedź na pytanie czy będziemy tęsknić za nieudolnym, Michałem Gliwą, który poszedł zarabiać siedząc na ławce w Rumunii i jego „gliwusiami”. Nie. Nie będziemy, bo sprawy w swoje ręce wziął Norbert Witkowski. Żeby było śmiesznie, bramkarz Górnika popisał się beznadziejną interwencją na stadionie Zagłębia, z którego właśnie odszedł Gliwa. Chyba nawet Adrian Błąd, który oddawał strzał z dystansu nie wierzył w to, że piłka zatrzyma się dopiero w siatce. Kompromitacja. A to nie pierwszy raz, bo z sześciu spotkań w tym sezonie, w trzech Witkowski zaprezentował się na duży minus. W styczniu podpisał nową umowę. Na szczęście tylko półroczną.


***


Ekstraklasowicze zasłużyli na wielkie brawa! Arbitrzy podyktowali w tej kolejce pięć rzutów karnych i każdy z nich został wykorzystany. Nie ma to tamto, klasa światowa! Zaczęło się w Bielsku-Białej. Patryka Wolańskiego z Widzewa pokonał Dariusz Kołodziej. Mocny strzał pod poprzeczkę. Później było techniczne uderzenie Ivicy Vrdoljaka z Koroną Kielce, podcinka Bernardo Vasconcelosa z Cracovią, lekki strzał po ziemi Patryka Tuszyńskiego z Pogonią Szczecin oraz uderzenie po ziemi w sam środek bramki Łukasza Garguły w meczu z Piastem Gliwice. Cóż z tego, że większość z nich była kontrowersyjna. Grunt, że wszystkie zostały wykorzystane. Gdyby nie to mielibyśmy trzy bezbramkowe remisy.


***


Bramka Vrdoljaka dała Legii trzy punkty w spotkaniu z Koroną. Warszawski klub ma się jednak czego wstydzić. Już na pomeczowej konferencji trener kielczan, Jose Rojo Martin „Pacheta” zdradził, że jego drużyna nie została przyjęta w Warszawie tak jak należy. Zespół gości zawsze ma prawo poprosić gospodarzy o użyczenie piłek na rozgrzewkę. Legia piłki dała, tyle, że nie nadawały się one do niczego. Poza tym, koroniarzom w rozgrzewce przeszkodziły tańczące dziewczyny, które trenowały swój układ akurat na ich połowie. To właśnie to było przyczyną rozpoczęcia dialogu pomiędzy kierownikiem Korony, Łukaszem Tomczykiem, a Wojciechem Hadajem, w czasie którego spiker Legii się skompromitował. Kto normalny wyzywa drugiego człowieka, który zwraca się tylko z prośbą od lamusów i każe mu sp******ać? Porażka. Sprawę mądrze skomentował spiker Pogoni, Adam Wosik. - Spiker zawodów jest członkiem służby informacyjnej i powinien odesłać każdego "potrzebującego" do kierownika do spraw bezpieczeństwa imprezy masowej. W żaden sposób nie powinien wdawać się w ŻADNĄ polemikę z kimkolwiek - napisał na Facebooku. Klasą wykazał się prezes Legii, Bogusław Leśnodorski, który skontaktował się z kieleckim klubem i za wszystko przeprosił.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)