Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Echa meczu w Białymstoku: Taka gra nie przystoi drużynie w Ekstraklasie

Echa meczu w Białymstoku: Taka gra nie przystoi drużynie w Ekstraklasie

Piłka nożna | 22 lutego 2014 12:27 | Mateusz Decyk

fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl

Jagiellonia Białystok zremisowała z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:2, po meczu pełnym kontrowersji i niewykorzystanych sytuacji. Piłkarze Jagi nie byli zbyt chętni do rozmowy, bo ten wynik był dla nich jak porażka. Jeden punkt w dwóch pierwszych spotkaniach rundy wiosennej z perspektywą mecz na Łazienkowskiej w następnej kolejce jest wynikiem beznadziejnym. Udało nam się porozmawiać z Maciejem Iwańskim oraz Krzysztofem Baranem. Poniżej prezentujemy wypowiedzi Krzysztofa Barana, Macieja Iwańskiego i Michała Pazdana.

 

Rozmowa z Krzysztofem Baranem:

 

Jak wygląda rywalizacja bramkarzy w Jagiellonii. To raczej zaciekła rywalizacja, czy może współzawodnictwo, które ma na celu przede wszystkim rozwój?

 

Raczej ta druga opcja. Między mną, a Kubą nie ma żadnych nieporozumień.


Co pan sądzi o dzisiejszym występie Słowika? Sądzi Pan, że w następnym meczu otrzyma Pan szansę?

 

Na pewno interwencje Kuby są do przeanalizowania przez sztab szkoleniowy. Decyzja nie należy do mnie, to zależy od trenerów. Ja jestem gotowy.

 

Co Pan sądzi o okolicznościach w jakich padały dzisiaj bramki?

 

No tak, w większości zaważyły błędy indywidualne. Brakowało nam dzisiaj szczęścia.

 

Po czerwonej kartce Popkhadze nadal przeważaliście na boisku. Co takiego wydarzyło się po meczu z Ruchem, że wzięliście się w garść?

 

Na pewno parę mocnych słów, szkoda tylko tych niewykorzystanych sytuacji , bo było ich całkiem sporo i nad tym musimy jeszcze popracować.

 

***

 

Rozmowa z Maciejem Iwańskim:

 

Czy uważa pan, że szanse na utrzymanie Podbeskidzia wzrastają?

 

Każdy zawodnik grając w danej drużynie ma postawione jakieś cele nie tylko przez zarząd, ale przede wszystkim indywidualne i gdybym ja wychodził na boisko z myślą, że za pół roku będę w drugiej lidze, to chyba byłoby coś nie tak.

 

Przez wielu kreowany jest pan na przywódcę Podbeskidzia. Czuje się pan liderem drużyny?

 

Media zawsze kreują co chcą i piszą co chcą. U nas nie ma liderów. Mamy bardzo wyrównaną kadrę i wszyscy staramy się grać na 100, a nawet na 110 procent. Pokazaliśmy dzisiaj w ostatnich minutach, że mamy charakter, a do wygrywania spotkań potrzeba nam więcej spokoju.

 

Czy w Bielsku-Białej widać postęp od rundy jesiennej?

 

Progres widać od kiedy przyszedłem do drużyny we wrześniu i nie mogłem grać i treningi pokazują, że tą drużynę stać nie wiele. Niestety w trakcie meczów jesteśmy przyblokowani i tak to wygląda, ale wydaje mi się, że dzisiaj zagraliśmy tak jak chcieliśmy. Szkoda, że straciliśmy tą bramkę na 1:1.

 

Czy żywiołowe okrzyki Leszka Ojrzyńskiego pomagają w trakcie meczu?

 

Tego nie słychać. Wiadomo, że trener chce jak najlepiej podpowiedzieć, bo zupełnie inaczej widać z ławki pewne zachowania piłkarzy i niedociągnięcia, a inaczej z boiska. Chcąc podpowiedzieć musi krzyczeć szczególnie przy tak głośnym dopingu.

 

***

 

Na koniec wypowiedź piłkarza, który w najmniejszym stopniu ukrywał rozgoryczenie porażką: 


Michał Pazdan: Nie widziałem powtórek, ale z tego co mi się wydaje przy pierwszej bramce Podbeskidzia Kuba Słowik, był faulowany. Nie widziałem powtórek, ale nasz bramkarz miał rozciętą wargę. Podbeskidzie miało kilka sytuacji, gdy graliśmy w dziesięciu, ale mając trzy sytuacje w 90. minucie i dać sobie strzelić bramkę w 94. minucie to jest niemożliwe. Nie chcę tu używać brzydkich słów, ale taka gra nie przystoi drużynie w Ekstraklasie. Nie wierzę w to, że chociaż jednej z tych trzech sytuacji nie udało nam się wykorzystać. Ciężko jest mówić cokolwiek po takim meczu. Takie spotkania trzeba po prostu wygrywać. W pierwszej połowie graliśmy w piłkę, stwarzaliśmy sytuacje. Podbeskidzie na początku tylko dwa razy weszło w nasze pole karne i straciliśmy bramkę. Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek wiosny. W tym meczu liczyło się tylko zwycięstwo. Następny mecz gramy z Legią, która jest faworytem, ale w Ekstraklasie każdy może wygrać z każdym, zresztą w zeszłym roku tam wygraliśmy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)