Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wieczorek – Wiosna 0:6

fot. Wikipedia.org

Wieczorek – Wiosna 0:6

Piłka nożna | 22 lutego 2014 21:40 | Damian Wiśniewski

Dwa mecze na wiosnę rozegrał Górnik Zabrze i dwa razy zebrał porządne baty. Najpierw w Lubinie z Zagłębiem, a dzisiaj u siebie z Legią. Dwa razy 0:3 i tym sposobem chyba żegna się z walką o mistrzostwo Polski. Tego dnia grano jeszcze w Łodzi, gdzie Widzew szczęśliwie zremisował z Piastem Gliwice.


Wejście do drużyny zabrzańskiej Ryszarda Wieczorka od początku wydawało się dość odważnym ruchem ze strony działaczy Górnika. I jeśli jeszcze na początku ten szkoleniowiec korzystał z drużyny przygotowanej przez Adama Nawałkę, to ta gra wyglądała całkiem dobrze, udało się nawet ograć Legię w Pucharze Polski. Gdy jednak zespół z Górnego Śląska odbył okres przygotowawczy pod okiem nowego menedżera, to coś w grze zaczęło się sypać. Najpierw było lanie od broniących się przed spadkiem lubinian, dziś przyszła pora na lekcje od warszawian.

 

Bo to była porządna lekcja. Legioniści od samego początku wyglądali na tych, którzy bardziej chcą. Oni mają swój cel i przyjeżdżając do bądź co bądź, rywala w walce o mistrzostwo nie kalkulują, tylko starają się zdobyć trzy punkty. Tak, Legia dzisiaj bardziej chciała i Legia dostała zwycięstwo. Stwarzała sobie więcej sytuacji podbramkowych i potrafiła wykorzystywać nieporadność przeciwnika. Fantastyczne wrażenie pozostawił po sobie Ivica Vrdoljak, który najwyraźniej wraca do formy, którą prezentował zaraz po przyjściu na Łazienkowską. Dziś gryzł trawę i był zawsze tam gdzie być powinien, często przerywając akcje gospodarzy.

 

Górnikowi brakowało tego pazura, który miał pod wodzą Nawałki, tej woli zwyciężania. Świetnie (w końcu!) zagrał Ojamaa, który szarpał na skrzydle. Dwa gole zdobył Miro Radović, kapitalną asystą popisał się Raphael Augusto. Jedną, bo dwie od siebie dorzucił obrońca Górnika, Pandża. Jeśli Legii nie zabraknie tej woli końcowego triumfu przez resztę sezonu, to w obronie mistrzostwa nie przeszkodzi jej nikt, z włączeniem podziału punktów po 30 kolejce.

 

Najlepszym zawodnikiem tego meczu wybieramy Ivicę Vrdoljaka. Uzasadnienie możecie przeczytać wyżej.

 

W innym dzisiejszym spotkaniu Widzew zremisował na własnym boisku z Piastem Gliwice. Jeśli można było chwalić Legię za chciejstwo, za to, że jej celem było wygranie, to przez długi czas oglądając mecz w Łodzi dochodziło się do wniosku, że tam nikt nie chce tych trzech punktów. Że ani gospodarzom ani gościom tak naprawdę na nich nie zależy. Czemu? Bo nikt nie potrafił wykreować sytuacji bramkowej, jakby wszyscy uznali, że w sumie to remis im pasuje.

 

I taki stan rzeczy trwał rzeczy trwał długo, nieszczególnie zmieniła go nawet czerwona kartka jaką w 46 minucie otrzymał Marek Wasiluk. Emocji jednak się doczekaliśmy, co prawda w samiutkiej końcówce, ale co tam. Lepiej późno niż wcale. Najpierw Bartłomiej Szeliga wykorzystał błąd Marcina Kaczmarka i pokonał bramkarza Widzewa, a następnie ten sam Kaczmarek uderzył sprzed szesnastki i trafił w poprzeczkę, jednak futbolówka odbiła się potem od pleców Jakuba Szumskiego i wtoczyła się do bramki. Dziwne mecz, dziwne bramki, tak to chyba można podsumować.

 

I dlatego wybór najlepszego zawodnika meczu można sobie w tym przypadku odpuścić.

 

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 0:3 (0:1)
0:1 Astiz 42'
0:2 Radović 78'
0:3 Radović 83'

 

Widzew Łódź – Piast Gliwice 1:1 (0:0)
0:1 Szeliga 81'
1:1 Szumski (s) 87'

 

DAMIAN WIŚNIEWSKI

TWITTER: @Wisniewski_D2

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)