Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Paweł Brożek po derbach Krakowa: Należy mi się bura

Paweł Brożek po derbach Krakowa: Należy mi się bura

Piłka nożna | 23 lutego 2014 23:29 | Przemysław Drewniak
Paweł Brożek nie ukrywał radości z wygranej w derbach Krakowa, ale pozostał samokrytyczny
fot. T-ME/x-news
Paweł Brożek nie ukrywał radości z wygranej w derbach Krakowa, ale pozostał samokrytyczny

Choć nie błyszczał, to i tak był jednym z bohaterów niedzielnych derbów Krakowa. Paweł Brożek zaliczył asystę przy golu Semira Stilicia i jego Wisła wygrała w jednym z najważniejszych meczów tego sezonu, dzięki czemu umocniła się na drugim miejscu w tabeli. W tych okolicznościach nie ma się co dziwić, że nawet kolejne spotkanie bez zdobytej bramki nie popsuło nastroju snajpera "Białej Gwiazdy". W pomeczowej rozmowie z naszym serwisem Brożek opowiedział m.in. o tym, dlaczego jego forma jest na początku rundy wiosennej daleka od ideału.


Marcin Robak odjechał w klasyfikacji strzelców, ale chyba teraz nie psuje to Pana nastroju?
Wiadomo, że najważniejsza jest drużyna, a sprawy indywidualne schodzą na drugi plan. Zostało zresztą jeszcze sporo meczów do rozegrania, więc na strzelanie bramek przyjdzie czas. Dziś się nie udało, po części dlatego, że boisku odczuwam jeszcze te zimowe przygotowania. Nie miałem takiego ciężkiego obozu od dwóch lat, a pół roku temu dołączyłem do drużyny z marszu. Moim zdaniem zaprezentowałem się dziś jednak dużo lepiej niż tydzień temu w Gliwicach i najlepsza dyspozycja powinna szybko wrócić.


Asysta przy drugiej bramce z Cracovią to jej zwiastun?

To przede wszystkim efekt tego, że nasza współpraca z Semirem już zaczyna się zazębiać. Było dziś kilka sytuacji, w których potrafiliśmy dobrze rozgrywać piłkę na połowie rywala. Ale gramy ze sobą dopiero od kilku tygodni, więc wiadomo, że tego zrozumienia i tak jeszcze nieco brakuje, a moja forma fizyczna też pozostawia trochę do życzenia.


Wielu uważało, że Stilić to piłkarz, który idealnie nadaje się do taktyki Wisły. Dzisiejszy mecz to potwierdzenie tej opinii?
Już jesienią mieliśmy mocną drugą linię, a po dołączeniu Stilicia jest ona jeszcze silniejsza. Szczególnie dla mnie to powód do zadowolenia i motywacja do dobrej gry. Akcja przy drugiej bramce udała nam się idealnie, wszystko przebiegło we właściwym tempie. Spokój i wyrachowanie Semira były godne docenienia.


Wydawało się, że po tamtym golu spokojnie dowieziecie wynik do końca, ale Cracovia złapała kontakt. Było nerwowo?

Chyba było po nas widać zaskoczenie tą kontaktową bramką. Graliśmy w drugiej połowie za spokojnie i to się na nas zemściło. Na szczęście ten niepokój nie potrwał długo, bo po trafieniu "Guły" wszystko było już rozstrzygnięte.


Może Pan chyba podziękować Gargule, bo gdyby Cracovia zdołała wyrównać, to przez cały tydzień słyszałby Pan od kibiców Wisły zdanie: "a gdyby Brożek strzelił na 3:0..."

Zgadza się. Gdybym strzelił trzeciego gola to tak naprawdę byłoby już po meczu. Wiadomo, że cieszę się ze zwycięstwa, ale jednocześnie należy mi się bura za to, że z tych kilku sytuacji nie strzeliłem ani jednej bramki.


Podobnie jak w meczu z Piastem, dziś też w grze Wisły były widoczne przestoje. Wynika to właśnie z tego zmęczenia, normalnego na tym etapie rundy?

Nie można grać wysoko, pressingiem przez 90 minut. Żadna drużyna na świecie tego by nie wytrzymała. Zgadzam się jednak z tym, że są momenty, w których dopada nas kryzys i musimy trochę odpocząć, a potem znów gramy swoją piłkę. To jest normalnie. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będziemy nabierać odpowiedniego rytmu i tych gorszych momentów będzie coraz mniej.


Rozmawiał w Krakowie Przemysław Drewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)