Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Debiut jak ze snów. Stilić podbije serca kibiców Wisły?

Debiut jak ze snów. Stilić podbije serca kibiców Wisły?

Piłka nożna | 24 lutego 2014 22:38 | Przemysław Drewniak
Niedzielne derby Krakowa, które zakończyły się zwycięstwem krakowskiej Wisły
fot. P. Drewniak
Niedzielne derby Krakowa, które zakończyły się zwycięstwem krakowskiej Wisły

Na zdobycie przychylności wymagających kibiców niektórzy piłkarze muszą pracować latami. Osiągają ją poprzez solidność, walkę w każdym kolejnym meczu i chwalenie fanów za gorący doping. Semir Stilić ma za sobą ten etap zaledwie po dwóch meczach w barwach Wisły. Wygrane derby Krakowa, w których Bośniak zaliczył gola i asystę, pozostaną w pamięci kibiców z Reymonta na długie lata.


Po niedzielnych derbach Krakowa pytałem lokalnych dziennikarzy, czy przy Reymonta zdarzył się kiedyś równie efektowny debiut. Żaden z nich nie był mi w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi, bo też podobne wyczyny mają miejsce dosyć rzadko. Stilić, który w pierwszych meczach rundy wiosennej miał dopiero odbudowywać swoją formę, przy Reymonta niemal z miejsca stał się bohaterem. Gol i asysta w wygranych derbach ze znienawidzoną sąsiadką? Trudno wymarzyć sobie lepsze przywitanie z kibicami Wisły.


- Jak w każdym meczu Semir ma nie błyszczeć i zaliczać po bramce i asyście, to będę zadowolony - mówił po derbach uśmiechnięty od ucha do ucha trener Wisły, Franciszek Smuda. Do 30. minuty starcia z Cracovią Bośniak faktycznie był niemal zupełnie niewidoczny. Przy wysokim posiadaniu piłki drużyny Wojciecha Stawowego Stilić bardzo rzadko otrzymywał podania od kolegów, a w defensywie wyglądał nieco pasywnie, co przypomniało o opiniach jego poprzednich szkoleniowców, którzy narzekali na jego zachowanie przy próbach odbioru piłki.
Po głowach niektórych kibiców krążyły już pewnie wątpliwości co do formy Stilicia, gdy ten pięknie dośrodkował na głowę Arkadiusza Głowackiego. Asysta zdjęła z Bośniaka debiutancką tremę, bo w następnych minutach w jego poczynaniach było coraz więcej pewności. Gol na 2:0 był efektem spokoju, wyrachowania i dobrej techniki, jakimi Stilić imponował niegdyś na boiskach Ekstraklasy. To był także zwiastun tego, że wraz z Pawłem Brożkiem może tworzyć najniebezpieczniejszy ofensywny duet w lidze.


- Już od tygodnia czuliśmy, że dla naszych kibiców będzie to bardzo istotny dzień. Cieszę się, że wygraliśmy. Uważam, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz - powiedział na gorąco po meczu skromny Stilić. Skromny, bo pytanie dotyczyło jego świetnego debiutu, którym błyskawicznie wkupił się w łaski kibiców przy Reymonta. W pierwszych minutach było widać w jego ruchach lekkie spięcie. Nie było się czemu dziwić, bo grając w Lechu czy innych klubach nie doświadczył równie elektryzującej całe miasto przedmeczowej atmosfery. - Na boisku dało się wyczuć, że był to mecz szczególny. Obie drużyny wyszły na murawę skoncentrowane i momentami i my nie mieliśmy łatwo. Z trybun płynął bardzo głośny doping, który był fantastyczny - stwierdził Stilić. Pytany przez nas jeszcze raz o swoją grę, odpowiada: - Jak cała drużyna jest w dobrej formie, to także mi idzie dobrze. Gdyby było inaczej, to sam bym nic nie zrobił. Dzisiaj każdy wykonał na boisku swoją robotę bardzo dobrze.


Zarówno Stilić jak i Paweł Brożek nie są na początku rundy wiosennej w szczytowej formie. W rozmowie ze SPORT4FANS napastnik Wisły przyznał, że zimowe przygotowania pod ręką Smudy dały mu w kość i jeszcze odbijają się na jego dyspozycji. Mimo tego, nowy wiślacki duet szybko znajduje na boisku wspólny język. - Współpraca z pozostałymi zawodnikami układa mi się coraz lepiej. Cieszę się, że następuje to tak szybko - mówi Stilić, któremu wtóruje kolega z ataku: - Moja współpraca z Semirem już zaczyna się zazębiać. Już jesienią mieliśmy mocną drugą linię, a po jego przyjściu jest ona jeszcze silniejsza. Spokój i wyrachowanie Stilicia przy drugim golu były godne docenienia.


Na grę tego duetu zęby ostrzy sobie także Franciszek Smuda, który w środku boiska może liczyć przecież na kilku innych piłkarzy. Michał Chrapek i Ostoja Stjepanović rozegrali z Cracovią udane zawody, a Łukasz Garguła pojawił się na boisku w drugiej połowie i rozstrzygnął o losach meczu. Jedynym kłopotem "Franza" wydaje się fakt, iż jeden z nich będzie musiał zaczynać spotkania na ławce rezerwowych. Stilić tak łatwo miejsca w jedenastce nie odda, szczególnie, że według byłego selekcjonera w następnych kolejkach powinien prezentować się jeszcze lepiej. - Trzeba pamiętać o tym, że on nie jest jeszcze dobrze przygotowany do gry. Dołączył do drużyny zaledwie kilkanaście dni temu, a do optymalnej formy będzie dopiero dochodził - zapowiada Smuda.


Wraz z przyjściem Stilicia Wisła rzeczywiście dysponuje teraz jedną z najlepszych linii pomocy w Polsce. "Biała Gwiazda" już teraz odskoczyła w tabeli Górnikowi i Lechowi, trzymając się za plecami lidera z Warszawy. I na dziś wygląda na jedynego poważnego kandydata do nawiązania walki o tytuł z Legią. - Jeżeli unikniemy kontuzji i nie będziemy tracić głupich punktów, to do końca pozostaniemy w grze o mistrzostwo - przewiduje Dariusz Dudka. Ze Stiliciem szanse na taki obrót spraw wzrastają. Choć trzeba przyznać, że występ w derbach wysoko ustawił dla niego poprzeczkę.


PRZEMYSŁAW DREWNIAK

Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)