Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dariusz Dudka dla SPORT4FANS: Cieszę się, że tu wróciłem
Po prawie sześciu latach Dariusz Dudka wrócił do Wisły
fot. wikipedia.org
Po prawie sześciu latach Dariusz Dudka wrócił do Wisły

Dariusz Dudka dla SPORT4FANS: Cieszę się, że tu wróciłem

Piłka nożna | 25 lutego 2014 17:36 | Przemysław Drewniak

Po niespełna sześciu latach znów zagrał w barwach krakowskiej Wisły. A gdy w 67. minucie derbowego meczu z Cracovią pojawił się na boisku, duża część kibiców przy Reymonta witała go oklaskami na stojąco. Dariusz Dudka jest kolejnym po Semiru Stiliciu zawodnikiem, który wiosną spróbuje odbudować swoją karierę pod okiem Franciszka Smudy. I jak zapowiada, może grywać na każdej pozycji.


Dobrze znów widzieć Pana w koszulce "Białej Gwiazdy".
Fajnie było znowu zagrać na Reymonta przy pełnym stadionie. Cieszę się ogromnie, że mogłem ponownie tu zadebiutować. Niektórych być może zaskoczyło, że już w pierwszym meczu wszedłem na boisko, ale myślę, że w następnych meczach będę dostawał od trenera coraz więcej minut.


Po tylu doświadczeniach zdobytych za granicą derby z Cracovią wywierają jeszcze jakiś dreszczyk emocji?
Jasne, że tak. Szczególnie, że nie grałem już od dawna. Trafiło na derby, a więc mecz o sporym ciężarze gatunkowym i emocjonalnym. Atmosfera była przednia i chyba mi jej już brakowało.


Łukasz Burliga otrzymał dziś czwartą żółtą kartkę i musi pauzować. Wiele wskazuje na to, że to właśnie Pan rozpocznie mecz w Gdańsku na prawej obronie.
Przychodząc do Wisły liczyłem się z tym, że będę musiał grywać na różnych pozycjach. Szansa gry w każdym miejscu boiska mnie ucieszy, bo ja tych minut bardzo potrzebuję. Zagram więc wszędzie tam, gdzie ustawi mnie trener Smuda.


25 minut przeciwko Cracovii to dużo? W końcu za Panem prawie dwa lata bez regularnej gry.

Fizycznie nie czułem się źle, ale wiadomo, że potrzebuję rytmu meczowego i większego czucia piłki. Nawet te kilkanaście minut w derbach dało mi w tym względzie bardzo dużo.


Wydawało się, że Cracovię mieliście już na "widelcu". Nerwowa końcówka chyba trochę na własne życzenie?
Prowadziliśmy spokojnie 2:0 i powinniśmy byli podwyższyć ten wynik, bo mieliśmy ku temu niezłe okazje. Później Ntibazonkiza zdobył piękną bramkę i było nerwowo po jednym z rzutów rożnych, gdy zakotłowało się w naszym polu karnym. Na szczęście nasz kryzys potrwał tylko chwilę, bo w końcówce przeważyliśmy szalę zwycięstwa na naszą korzyść.


Jest Pan gotowy na to, by przeciwko Lechii wystąpić w większym wymiarze czasowym?

Na początku tygodnia czekają mnie interwały biegowe, postaram solidnie się przygotować i myślę, że nie będę miał problemów. Jestem gotowy, by w Gdańsku grać nawet od pierwszej minuty.


Wraca Pan do Wisły w idealnym momencie. Odskoczyliście od Górnika i Lecha i wygląda na to, że tylko Wy możecie teraz zagrozić Legii.

Jeżeli unikniemy kontuzji i nie będziemy głupio tracili punktów, to utrzymamy się w czołówce i pozostaniemy w walce o mistrzostwo. Na razie jednak nie można się podpalać, bo zostało nam jeszcze sporo kolejek, w których wiele może się wydarzyć.


Rozmawiał w Krakowie Przemysław Drewniak

Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)