Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Planeta Premier League: Cierpliwości, proszę państwa, cierpliwości

Planeta Premier League: Cierpliwości, proszę państwa, cierpliwości

Piłka nożna | 26 lutego 2014 02:37 | Damian Wiśniewski

fot. Manchester United / facebook.com

Niejednemu kibicowi Manchesteru United mogły po wczorajszym meczu puścić nerwy. Niejeden pewnie z miejsca zażądał głowy menedżera zespołu, Davida Moyesa. Niejeden stwierdził, że z nim United nie są w stanie już nic zdobyć. Jednak zdecydowana większość z nich zapomniała, przed jak trudnym zadaniem stanął Szkot obejmując posadę menedżera Czerwonych Diabłów i jak dużo potrzeba czasu, aby zaczęli oni grać tak, jak on chce.
 
Nie chcę tutaj wyjść na człowieka ślepo zapatrzonego w Moyesa, chwalącego jego każdy wybór, każdą decyzję. Tak nie jest. Dostrzegam błędy jakie popełnia ten trener, ale w jakiś sposób staram się go zrozumieć. Nie jest łatwo ot tak zastąpić człowieka, który spędził przed tobą na tym stanowisku 27 lat. Tak charyzmatycznego wodza, jakim niewątpliwie był na Old Trafford sir Alex Ferguson. Dlatego moim zdaniem najlepszym, czym mogą się wykazać w tej chwili fani oraz właściciele klubu z czerwonej części Manchesteru jest po pierwsze zrozumienie, po drugie cierpliwość. Jej przede wszystkim nie może teraz zabraknąć.
 
Po pierwszych wynikach mistrzów Anglii w tym sezonie zaczęło panować przekonanie, że piłkarze Manchesteru United są tak naprawdę przeciętni, a Fergie potrafił wycisnąć z nich coś więcej niż maksimum, coś ponad stan. Coś w tym może być, bo pierwszą cechą, która różni Moyesa i jego poprzednika jest ekscentryczność. Ferguson od zawsze słynął przede wszystkim z niesamowitej sztuki motywacji swoich piłkarzy, budowania mentalności zwycięzców, potrafił wyrobić sobie wśród zawodników niesamowity autorytet. Pierwszoplanową postacią był on, a jeśli komuś się to nie podobało, to nieważne było, czy nazywa się Keane, Beckham, czy jakkolwiek inaczej. W takim wypadku zwyczajnie żegnał się z klubem. Moyes najwyraźniej w tej grupie piłkarzy jeszcze takiej pozycji nie posiada, ale być może potrzebuje zmienić zespół, żeby ją w końcu uzyskać.
 
Na Old Trafford przed tym sezonem zabrakło przede wszystkim znaczącego wzmocnienia w trakcie okienka transferowego. Dużo mówiło się o możliwości zakontraktowania takich zawodników jak Cesc Fabregas, Thiago Alcantara, słychać też było o ewentualnym powrocie Cristiano Ronaldo. Ostatecznie do klubu przyszedł Maroune Fellaini, co też uznano za dobry ruch, bo przecież to klasowy zawodnik, a Manchester ma mistrzowską drużynę. Szybko jednak się okazało, że ta mistrzowska ekipa wcale nie jest taka mocna. Zaczęły się kontuzje, głupie wpadki, porażki w lidze, krajowych pucharach i ten mit o tym, że z tą drużyną można znów odnieść sukces legł w gruzach. Bo kto tak naprawdę z zawodników The Red Devils nigdy nie zawiódł? David De Gea, czyli bramkarz. Choć i jemu zdarzyła się poważna wpadka w półfinale Capital One Cup.
 
Wyszło więc na jaw, że piłkarze są przeciętni. Cleverley drewniany (takie sprawia wrażenie, nie wątpię, iż posiada umiejętności techniczne), Nani już chyba zapomniał jak to jest być w formie, Young z ledwie przebłyskami niezłych zagrań, Valencia częściej słaby niż dobry, Fellaini jak nie kontuzjowany, to przeciętny. Katastrofa w linii obrony, która nagle stała się dziurawa jak szwajcarski ser. Wieczne kontuzje i słaba forma defensorów sprawiają, że United nagminnie gubią punkty. Nie zawsze przecież De Gea jest w stanie ratować kolegom dupy, wszystkiego wybronić nawet on nie jest w stanie.
 
Moyes ewidentnie potrzebuje teraz czasu na przebudowę drużyny. Wiadomo już, że po sezonie odejdzie Nemanja Vidić, bardzo możliwe, iż Teatr Marzeń opuszczą również Rio Ferdinand oraz Patrice Evra. Może tego właśnie potrzeba Czerwonym Diabłom? Powiewu świeżości, jaki dadzą nowi zawodnicy, a także utalentowana młodzież w postaciach Wilfrieda Zahy (obecnie wypożyczony do Cardiff City), Jesse Lingarda, czy Michaela Keane’a. Oczywiście, trzeba również mocniej wykorzystywać Adnana Januzaja, bo ten chłopak ma świetne papiery na to, aby zostać jedną z największych gwiazd europejskiej piłki nożnej. Może Szkot postawi właśnie na młodych zawodników, jak to zrobił 20 lat temu jego poprzednik i również wyjdzie na tym na plus?
 
Trzeba się pozbyć zawodników, którzy od dawna zawodzą i nie wnoszą nic do zespołu. Jak Nani, Valencia, Young, Kagawa. Stanowią oni w moim przekonaniu zupełnie zbędny balast, który trzeba zastąpić kimś innym. Młodszym, bardziej głodnym gry.
 
Nie ma też co ukrywać, że przydadzą się pieniądze na transfery, i to bardzo się przydadzą. Niestety, ciężko będzie o grę w Champions League w przyszłym sezonie, a wszyscy doskonale wiemy, że te rozgrywki są takim magnesem, który przyciąga zawodników do danego klubu. Jeśli jest możliwość zakontraktowania takich piłkarzy jak Toni Kroos, czy Luke Shaw, to grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Zimą udało się pozyskać Juana Matę, który jest wspaniałym wzmocnieniem, ale tutaj on sam nie wystarczy, nawet do duetu Rooney - Van Persie. Trzeba skorzystać z młodzieży, ale również z pieniędzy na zakupy. Wzmocnienie obrony i pomocy jest obowiązkiem Moyesa i włodarzy klubu na najbliższe okno transferowe.
 
Ciekawi mnie również dyspozycja Toma Cleverley’a. Naprawdę lubię tego chłopaka, jednak kiedy patrzę, co ostatnio wyprawia, to ręce mi opadają. Piłkarz ten nie nadaje się teraz do rozgrywania piłki, ale niestety David Moyes zachowuje się często jakby tego nie zauważał. Wczoraj na ławce rezerwowych posadził Fellainiego, który całkiem fajnie zagrał w ostatnim spotkaniu ligowym, a wystawia do gry Cleverley’a, który był do zmiany na dobrą sprawę już po paru pierwszych minutach spotkania z Olympiakosem. Temu zawodnikowi zwyczajnie nie idzie, więc nie rozumiem po co na siłę trzymać go na boisku. Kagawa z kolei już drugi sezon próbuje udowodnić wszystkim, iż jest na tyle dobrym piłkarzem, by grać w takim zespole. I już w drugim sezonie zupełnie mu to nie wychodzi.
 
Moyes powinien zostać. Powinien dostać szanse na zbudowanie tego zespołu w pełni po swojemu, na zrealizowanie własnych pomysłów. Nikt nie może zapomnieć, że to nie jest sir Alex Ferguson, że teraz United już nie będą wyglądać tak samo. Nie tak samo, co nie znaczy, iż nie zaczną wyglądać lepiej niż dotychczas. Potrzeba tego, czego właścicielom klubów w Premier League od pewnego czasu zaczęło niestety brakować, czyli cierpliwości. I zaufania do swojego menedżera. Gdyby tych dwóch rzeczy swego czasu zabrakło na Old Trafford, Fergie nigdy nie święciłby żadnego sukcesu z Czerwonymi Diabłami.
 
Ale o tym to się już nie pamięta, co?

 

DAMIAN WIŚNIEWSKI
Twitter: @Wisniewski_D2

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)