Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ruch dalej w formie, koszmar w Gdańsku

Ruch dalej w formie, koszmar w Gdańsku

Piłka nożna | 01 marca 2014 09:43 | Damian Wiśniewski

fot. flickr.com

Wczoraj odbyły się dwa pierwsze spotkania 24 kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Najpierw w Chorzowie Ruch pokonał Widzew Łódź, a następnie w Gdańsku Lechia w fatalnym spotkaniu zremisowała z Wisłą Kraków, 0:0.

 

Faworytem tego spotkania był chorzowski Ruch, który pomimo mało imponującej gry i zawodników o wysokich umiejętnościach, świetnie rozpoczął rundę wiosenną. Na początku spotkania to Widzew lekko dominował, ale po kilku minutach gry swoje sytuacje zaczęli wypracowywać sobie gospodarze. Najaaktywniejszym zawodnikiem na boisku był Kaczmarek, który starał się wypracowywać sytuacje swoim kolegom. Na daremno. Po stronie gospodarzy dwie sytuacje zmarnował Jankowski. Pomimo świetnego występu ze Śląskiem Wrocław, dzisiaj nie potrafił zachować zimnej głowy. Sędzia nie podyktował rzutu karnego w sytuacji, gdy w polu karnym upadł Rybicki. Zrobił to jednak po faulu po drugiej stronie boiska, a rzut karny wykorzystał Starzynski strzelając swoją piątą bramkę w sezonie. Do końca pierwszej połowy nie wydarzyło się już nic ciekawego.

 

To spotkanie nie było ciekawe dla postronnego widza. Możnaby podpiąć je pod kategorię ,,dla koneserów'' lub po prostu „typowa kopanina”

 

Jankowskiemu gola w tym meczu nie udało się strzelić, ale za to asystował przy bramce Kuświka na 2:0. Widzew co prawda chciał się odgryźć, a Visniakovs, który nie strzelił bramki od listopada. Złości Łotyszowi nie brakowało, jednak nie była to złość sportowa. Co prawda napastnik Widzewa rzadko kiedy ma sytuację do strzelenia bramki, ale jego forma i zaangażowanie również pozostawia sporo do życzenia. W 71. minucie czerwoną kartkę dostał Kowalski. Zawodnik, który wcześniej wywalczył rzuta karny został ukarany drugą żółtą kartką za symulowanie i w efekcie musiał udać się pod prysznic. Po roszadach Jana Kociana Ruch grał trójką obrońców, a bramkę dla Widzewa po zamieszaniu w polu karnym strzelił Mateusz Cetnarski, tym samym ustalił wynik spotkania.

 

O drugim wczorajszym spotkaniu najlepiej byłoby tak naprawdę nic nie mówić. Dlaczego? Ponieważ najlepszym jego momentem niewątpliwie był ostatni gwizdek kończący to widowisko. Zapowiadaliśmy ten mecz jako wydarzenie, hit kolejki. Jeśli pozostałe spotkania mają więc wyglądać gorzej, to możecie sobie odpuścić ich oglądanie. Lepiej wyjść do kina, poczytać książkę. To wam zdecydowanie bardziej wyjdzie na zdrowie.

 

Było w tym meczu sporo walki, parę strzałów na bramkę, jednak tak naprawdę ani razu nie było takiej sytuacji, w której kibicowi mogłoby mocniej zabić serce. Ten mecz był zwyczajnie nudny, bez tego polotu, który Wisła pokazała w ostatniej kolejce ligowej w derbach Krakowa. Bez tego tempa, bez pomysłu na rozegranie akcji. Lechia to samo. Przecież dopiero co drużyna ograła 3:0 na wyjeździe Zawiszę Bydgoszcz, a wczoraj była zwyczajnie mdła.

 

Zawodnika meczu wybierać nie będziemy, bo zwyczajnie mamy kogo. Sędziego wyróżnić nie możemy, więc musimy sobie odpuścić.

 

Ruch Chorzów – Widzew Łódź 2:1 (1:0)
1:0 Starzyński (k) 31'
2:0 Kuświk 51'
2:1 Cetnarski 81'

 

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 0:0

 

Pomagał Mateusz Decyk.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)