Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Gorące derby Madrytu, podział punktów na Estadio Vicente Calderón

Gorące derby Madrytu, podział punktów na Estadio Vicente Calderón

Piłka nożna | 02 marca 2014 19:39 | Michał Kozera

fot. Real Madrid C. F / twitter.com

Wynikiem 2:2 zakończyły się derby Madrytu pomiędzy Atletico a Realem w ramach 26. kolejki ligi BBVA. Rozgrywane na Estadio Vicente Calderón spotkanie to w dużej mierze przewaga gospodarzy, którzy dość aktywnie naciskali Real, by niestety w końcowych minutach oddać im inicjatywę i dać sobie strzelić wyrównującą bramkę.


Real zaczął spotkanie silnym akcentem – już w 3 minucie wynik został otwarty za sprawą Karima Benzemy. Francuz świetnie odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu di Marii, zbliżył się do bramki gdzie spadała piłka i przekierował ją do bramki nie dając szans Courtoisowi. Po objęciu prowadzenia Real wyglądał, jak drużyna, która już wykonała plan na to spotkanie i oddała z czasem pole Atletico.


Wyrównanie przyszło w 28. minucie – Turan ruszył z prawego skrzydła w kierunku środka przedpola. Docierając na miejsce musiał się zorientować, że nie ma gdzie podać – obrócił się i odnalazł czekającego z boku pola karnego Koke. Ten będąc niekryty zdążył przyjąć piłkę i pewnie uderzyć na dalszy słupek bramki Diego Lopeza, pewnie pokonując bramkarza rywali. Po skutecznym odwróceniu losów meczu gospodarze, w przeciwieństwie do Realu, nie zamierzali odpuścić. Kolejny cios goście musieli zabrać ze sobą do szatni. Mogli być nieco oszołomieni, gdy fenomenalną bramkę zdobył Gabi – defensywny pomocnik Atletico przyjął sobie piłkę na 35 i po przejściu kilku kroków potężnie przymierzył w bramę Diego Lopeza, zdobywając fantastyczną bramkę na koniec pierwszej połowy!


Odsiecz Realu przyszła na koniec spotkania – w 82. minucie piłkę na skrzydle ukradł obrońcom Carvajal, zbiegł do linii końcowej i mocno podał ją na linię jedenastki. Nie udało się przyjąć dobrze piłki Bale’owi, jednak widząc będącego kawałek dalej Ronaldo, nie gonił jej i pozwolił Portugalczykowi uderzyć na bramkę. Był to właściwy ruch, bowiem strzał na lewy słupek dał Realowi wyrównanie i ustalił wynik meczu na 2:2.


Wynik spotkania mógł być wiele inny – w 11. minucie w pole karne wbiegł Diego Costa, a faulem postanowił zatrzymać go Ramos. Delgado Ferreiro nie podyktował rzutu karnego, chociaż przewinienie było ewidentne. W 64. minucie ten sam zawodnik padł w polu karnym i również tym razem sędzia zdecydował o niedyktowaniu karnego. Jak się okazało – słusznie. Skończyło się na żółtej kartce Costy oraz wściekłości asystenta Atletico, który swoją złość przypłacił odesłaniem na trybuny. W tym spotkaniu aktorskie oblicze pokazał także Pepe, który postanowił zasymulować atak na twarz. Może by to przeszło gdyby nie fakt, że przeciwnik po prostu stał zwrócony do niego plecami, praktycznie się nie ruszając.


Kontrowersje i wielkie emocje zakończyły się remisem a Atletico może mieć do siebie żal o taki rezultat. Grali lepiej przez większość spotkania i grali przede wszystkim na zwycięstwo. Ponad godzina ambitnej gry zaowocowała spadkiem z sił przy stanie 2:1 i umożliwiła Realowi odzyskanie pola oraz strzelenie bramki wyrównującej. Dzięki temu między drużynami nic się nie zmienia – liderem nadal jest Real przed tracącym 3 punkty Atletico. Druga z madryckich drużyn może dziś jednak stracić pozycję, jeżeli zremisuje lub wygra swój mecz Barcelona.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)