Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Będzie normalnie na polskich stadionach?

Będzie normalnie na polskich stadionach?

Piłka nożna | 03 marca 2014 14:09 | Hubert Błaszczyk
Powiedzmy NIE stadionowemu chuligaństwu.
fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl
Powiedzmy NIE stadionowemu chuligaństwu.

Paradoksalnie niedzielne wydarzenia na stadionie Legii Warszawa mogą wydatnie wpłynąć na poziom bezpieczeństwa na polskich stadionach. Oczywiście, jeśli słowa wypowiedziane na konferencji prasowej przez Bogusława Leśnodorskiego i Dariusza Mioduskiego nie były rzucane na wiatr. Obu Panów mam jednak za ludzi poważnych, a przede wszystkich szanowanych biznesmenów, dlatego też wierzyć im nie mam podstaw. Zmiana szefa bezpieczeństwa, ochrony, spikera i ostrzejsza polityka wobec kibiców muszą w długofalowej perspektywie poskutkować przy Łazienkowskiej, ale też pokazać kierunek, którym powinny podążać inne kluby.


No tak, ale ktoś zaraz zapyta: dlaczego na polskich stadionach? Stadion Legii nie jest enklawą wyjętą spod prawa i po tych wydarzeniach musi dojść do spotkań wszystkich klubów Ekstraklasy, na którym wypracują jednolite ustalenia. Trzeba wreszcie stosować zakazy stadionowe, chuliganów karać pieniężnie, za bójki na stadionach wykluczać ich dożywotnio, reagować na rzucanie rac, sektory gości ogrodzić siatkami.


Wszystkie te możliwości prawne dostępne były już teraz, ale praktycznie żaden klub ich nie stosował. Chuligani natomiast nie spali i harcowali na stadionach. Najbardziej liberalnie do nich była nastawiona Legia, która akceptowała płacenie horrendalnych kar. W niedzielę za swoją politykę sternicy warszawskiego klubu zapłacili najwyższą cenę, ale tu nie chodzi tylko o Legię, bo najprawdopodobniej swoim zachowaniem troglodyci z L-ką na uniformach wyrzucili do kosza projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.


Specjalne sektory stojące dla ultrasów, brak kart kibica – to tylko pierwsze z brzegu ułatwienia, które miały dotyczyć kibiców. Problem w tym, że bydło na Pepsi Arenie nie miało o tym najpewniej najmniejszego pojęcia, a nawet gdy miało to niespecjalnie je to obchodziło. Dla kiboli najważniejsze i tak są rozgrywki w lasach, a nie na boisku. Po co więc wracać z nimi na stadiony?


O udogodnieniach dla normalnych kibiców można więc najprawdopodobniej zapomnieć. Wydarzenia z Łazienkowskiej powinny jednak spowodować, że komfort oglądania spotkań wzrośnie, a kluby zaczną stosować kary, które podsuwa im prawo. Niech Legia będzie prekursorem takich rozwiązań, ma z chuliganami największy problem, ale ja życzę, żeby im się udało, a z nią podążyły kolejne kluby.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)