Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zakończmy futbolowe El Dorado kiboli!

Zakończmy futbolowe El Dorado kiboli!

Piłka nożna | 03 marca 2014 14:19 | Jakub Kacprzak


To co wydarzyło się podczas meczu Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok pokazuje, że zbyt długo zamiatano pod dywan temat kiboli. Wszystko przycichło i wydawało się, że magicznym sposobem poradzono sobie w Polsce z burdami na trybunach. Niestety prawda jest taka, że najzwyczajniej w świecie starano się tematu unikać. Pamiętne sceny z finału Pucharu Polski na stadionie w Bydgoszczy nie nauczyły ludzi rządzących piłką niczego. Mówi się, że bez kibiców nie ma sportu, ale czy określenie „kibic” w przypadku ludzi idących na mecz jedynie po to, by zniszczyć piłkarskie święto jest tutaj odpowiednie?

 

Legia długi czas pozwalała na wiele swym fanom. Średnio raz w roku dochodziło do różnych awantur. Jednak za każdym razem nie wyciągano wniosków. Narzekano na Wojewodów, że ci bezpodstawnie zamykają trybuny. Jednak nikt, ani razu nie zadał pytania: „A może problem jest jednak poważniejszy i należy się nim zająć?”. Bogusław Leśnodorski długi czas bronił ludzi wykrzykujących obraźliwe hasła, wywieszających flagi, rozpalających race i wszczynających rozróby. Chciał być dobrym wujkiem, który wypowie kilka mądrych słów i uwierzy bezgranicznie w to, że osoby, które zawiniły zmądrzeją i pokornie przestaną szkodzić. Uwierzono w inteligencję i mądrość takich osób. Niestety prawda okazała się brutalna. Kibole mózgów nie mają, więc w jaki sposób mają być mądrzy? To czysta hołota, która kryje się za wielkimi słowami. Patriotyzm, walka o ideały. Gówno prawda! Jeśli wciąż ktoś uważa, że patriotą jest ten, który przychodzi na mecz, zakłada kominiarkę i wszczyna rozróby, to wybaczcie mi, ale jego mózg bardziej przypomina obesraną przez koty kuwetę niż narząd do logicznego myślenia.

 

Smutne jest to, że tak wiele osób kiboli broniło. Udawało, że przecież nic złego się nie dzieje. Prawda jest niestety taka, że władze nie radzą sobie kompletnie ze sprawą kiboli. Można pisać raporty, z których wynika, że nie jest tak źle. Ale każda taka sytuacja, jak ta na stadionie przy Łazienkowskiej pokazuje, że dopóki nie walnie się pięścią prosto w te głupie mordy i nie zacznie działać, to co jakiś czas będzie nas spotykać to samo. Niewyobrażalnym dla mnie jest to, że ludzie, którzy wpierw wywieszają transparenty z patriotycznymi hasłami, następnie za wszelką cenę pragną krzywdy swych krajan. To nie jest normalne. Używa się na stadionach patriotyzmu jako wymówki, a jest to równie obrzydliwe jak macanie dzieci. Nie można pozwolić, by kretyństwo, agresja i chęć wyrządzenia krzywdy kryły się za wielkimi hasłami. Ciągłe bronienie w mediach tych, którzy łamali prawo sprawiło, że poczuli się oni nietykalni. Poczuli się na tyle pewnie, że postanowili znowu zaatakować.

 

Żyjemy w kraju, gdzie łamanie prawa uważa się za błahostkę. Przymyka się oko i mówi: to tylko race. Nie można karać całego stadionu, bo kilkanaście osób złamało prawo. Owszem, jest to niesprawiedliwe, ale sami rządzący doprowadzili do takiej sytuacji. Prawo nie jest po to, by je łamać, ale po to, by je przestrzegać. Tego typu wymówki jak napisałem wyżej są idiotyczne i nie służą niczemu dobremu. To tak jakby stwierdzić, że nie można karać wszystkich kierowców za to, ze kilku z nich jeździ po pijaku. Żyjemy w kraju bezprawia. Ta hołota, która niszczy stadiony nie boi się niczego. Bo i co im zrobią? Ilu z tych debili trafi do więzienia? Jakie kary dostaną? Kara więzienia w zawieszeniu? Co to da? Mówimy o marginesie społecznym, który nie przejmuje się tym, że w papierach będzie miał wyrok. Dla nich jest to żadne problem. I tak będą dalej robić swoje.

 

Nie zauważamy, że cierpi na tym nie tylko dany klub, ale cała polska piłka. Dziwimy się, że marketingowo nasz futbol stoi na niskim poziomie i nie jest pożądany przez zagranicznych inwestorów. Z zazdrością patrzymy jak petrodolary spływają do kas Manchesteru City, AS Monaco, PSG. Jak wielkie przedsiębiorstwa inwestują w Bayern Monachium, Real Madryt czy Barcelonę. I biedni głowimy się czemu u nas tak nie jest. A powód jest niezwykle prosty. Nikt nie zainwestuje w rzecz, która niszczona jest przez ludzi, którzy z niej korzystają. To tak jakby poprosić Billa Gatesa, by ten zainwestował w firmę, która tworzy pirackie oprogramowania. Jak ma wejść w polską piłkę poważny inwestor, skoro widzi co się dzieje. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał inwestować w produkt zepsuty od środka. Nie będą ryzykować dobrego imienia firmy. Bo dziś dobry PR oznacza duże pieniądze. A jeśli ktoś zobaczy, że firma XYZ sponsoruje klub, który nie radzi sobie z bandytami, to z pewnością dwa razy zastanowi się zanim kupi jakikolwiek produkt danego przedsiębiorstwa.

 

Narzekamy na małą frekwencję na stadionach. Ale jaka ma ona być? Niedzielny kibic, który chciałby pójść na mecz z rodziną, po obejrzeniu takich obrazków jakie miały miejsce w trakcie spotkania Legii z Jagiellonią w 100% się zniechęci. Będzie wolał wydać pieniądze na abonament telewizyjny i w domowym zaciszu obejrzeć mecz. Wtedy nie musi się martwić czy zobaczy dantejskie sceny na trybunie obok, nie będzie bać się o własne zdrowie i w dowolnym momencie, czując się zniesmaczonym, po prostu zmieni kanał. Ludzi odstrasza brak profesjonalizmu. Żyjemy w XXI wieku, a nie potrafimy zadbać o to, by na stadionie było bezpiecznie. Jak więc mają być wypełnione trybuny? Nikt o zdrowych zmysłach nie zechce pójść na mecz jeśli nie będzie miał stuprocentowej pewności, że będzie tam bezpiecznie.

 

Czytam o karach jakimi grożą bandytom. Do trzech lat pozbawienia wolności, zakazy stadionowe. Śmieszne. Naprawdę śmieszne. Czym dla idioty, którego życie polega na wszczynaniu burd są trzy lata? Wyjdzie za dobre sprawowanie wcześniej, wróci do domu i będzie dalej taką samą osobą jaką był. Resocjalizacja w naszym kraju jest na fatalnym poziomie i każdy dobrze o tym wie. A przecież nie mówimy o osobach, które są w zaawansowanym wieku i dla nich te trzy lata oznaczają koniec. Nie. Mówimy o osobach w przedziale wiekowym 20-35, które będą dalej niebezpieczne dla środowiska. Jeśli nie na stadionie, to na ulicy. Cierpieć dalej będą niewinne osoby. Co gorsza Legia po raz kolejny pokazała, że nie umie zadbać o bezpieczeństwo. Ile już razy zostały na stadionie przy Łazienkowskiej zamykane trybuny? Za każdym razem miało być lepiej, aż w końcu doszło do przerwania spotkania ligowego. Słyszę, że Bogusław Leśnodorski mówi, że prędzej czy później wszyscy zostaną ukarani. Piękne pieprzenie bzdur. Panie prezesie. Tutaj należy działać natychmiast, a nie bawić się w Sherlocka Holmesa. Czytam, że Dariusz Mioduski chce stworzenia panelu dyskusyjnego, który miałby wytworzyć standardy bezpieczeństwa.

 

To wszystko jest PR-ową papką, którą chce się karmić media i kibiców. Niestety, ale w takiej sytuacji, należy bezwzględnie działać od razu. Obydwaj szefowie Legii mówią, że nie należy karać kibiców zbiorowo. Nie rozumiem ich. Ważniejsze są dla nich pieniądze niż bezpieczeństwo? Ile jeszcze będą próbować wmówić wszystkim wokół, że panują nad tym co się dzieje? Narażają oni życie postronnych ludzi, którzy przychodzą na mecz po prostu kibicować. Dając tyle swobody bandytom stworzyli broń masowej zagłady, nad którą kompletnie nie panują. Są winni całemu zajściu, bo po tylu sytuacjach jakie miały miejsce w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, powinni dużo sprawniej działać. Tymczasem nie zmieniało się nic, a z papki jaką wypluli z siebie na konferencji nie wynika, by cokolwiek miało się zmienić.

 

Prawda jest taka, że organizator meczu, a więc Legia Warszawa, zawinił niemiłosiernie. Naraził na niebezpieczeństwo tysiące osób. Jakie powinny być więc konsekwencje? Stadion powinien być zamknięty do końca sezonu. Zakaz uczestniczenia w meczach wyjazdowych i do tego ogromne kary finansowe. Ktoś powie: „Czemu wszyscy mają cierpieć za kilkudziesięciu kretynów?!” - odpowiadam więc. Dlatego, że jeśli nie zacznie się w Polsce twardo przestrzegać prawa to nigdy nie dojdzie do normalności. Legia nie potrafi sobie radzić z niczym. Skupiła się na marketingu i otoczce wokół klubu. Chcieli pokazać, że są najbardziej profesjonalnym klubem w Polsce i dążą do europejskich standardów. Niestety. Zapomnieli, że najważniejsze jest bezpieczeństwo na stadionie. Tyczy się to wszystkich. Począwszy od spikera, który kulturę zostawił gdzieś lata temu i zapomniał gdzie, idąc przez władze klubu, a kończąc na kibolach.

 

Legia sama jest sobie winna. Winne jest także PZPN i MSW. Nikt, żadna ze stron nie próbowała zapobiec temu co się dzieje. Zbigniew Boniek bronił na Twitterze kibiców i twierdził, że karanie ogółu jest niedopuszczalne. Niebawem jednak może się zdarzyć tak, że ogółu nie będzie. Bo ludzie ze strachu o własne zdrowie, nie będą chcieli na stadiony chodzić. Należy w końcu przestać chwalić kibiców, że dopingują tak energicznie i dumnie swoje kluby. Że robią „otoczkę”. Przestańmy udawać, że są to pojedyncze wybryki. Nie są. Brakuje nam jasnych praw. Praw ostrych i bezwzględnych. Łamiesz prawo? Koniec z tobą. Dożywotnie zakazy stadionowe na WSZYSTKIE mecze w Polsce, również te reprezentacji. Każdy kto zawini ma być znany jako ten, którego na spotkania wpuszczać nie wolno. Musimy wziąć przykład z Anglii gdzie wprowadzono bardzo proste prawa. Każdy kibic ma przypisane miejsce na stadionie. Podniesiono ceny biletów. Do tego zobligowano kluby, że to one będą płacić za akcje policji w trakcie stadionowych rozrób, a nie jak jest u nas – my, podatnicy.

 

Należy więc moim zdaniem: Dawać dożywotnie zakazy stadionowe. Kary finansowe w wysokości od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy zł. Każdy kto złamie prawo i dostaje zakaz ma obowiązek na 30 minut przed meczem stawić się na komendzie i odmeldować. Kary finansowe dla klubu w wysokości kilkuset tysięcy zł i pokrywanie wszelkich kosztów. Jeśli mecz zostanie przerwany z powodu rozrób, kibice mają prawo domagać się zwrotu pieniędzy za bilety. Podnieść ceny wejściówek tak, by hołoty nie było stać na to, by wejść. Utworzenie odpowiednich jednostek do walki z kibolami i zapewnienie, że klub dostanie od takiej jednostki wsparcie przy każdym spotkaniu. Należy działać ostro i bez mrugnięcia okiem.

 

Uważam, że jeśli po sytuacji jaka zaszła na meczu Legii z Jagiellonią nie zmieni się o 180 stopni prawo, to nigdy nie będzie u nas normalnie. Zebrać muszą się wszyscy. Począwszy od rządu, idąc przez PZPN, kończąc na władzach klubu. Muszą zostać wprowadzone reguły, za których złamanie ponosi się ogromne koszty. Należy przestać traktować po macoszemu idiotów, którzy uważają się za kibiców. Legia namawia, by nie zamykać stadionu co jest dla mnie popisem głupoty. Należy Legię ukarać najdotkliwiej jak to tylko możliwe. Jagiellonię także należy ukarać. Karą finansową i zakazem wstępu kibiców na stadion podczas meczów wyjazdowych. Trzeba wprowadzić pełną identyfikację ludzi, którzy chcą oglądać mecze. Przychodzisz na mecz? Musisz mieć kartę kibica, dowód osobisty (jeśli przychodzi dziecko to legitymację uczniowską). Siadasz na konkretnym miejscu, do którego przypisane jest twoje nazwisko.

 

Tak to powinno wyglądać. Ale przyznam szczerze, że wątpię, iż cokolwiek się zmieni. Żyjemy w chorym kraju gdzie pozwala się na samowolkę i ważniejsza jest myśl o pieniądzach niż o ludzkim bezpieczeństwie. Czekam z niecierpliwością na to jakie sankcje zostaną wprowadzone, ale też przede wszystkim na to czy zmieni się prawo. Jeśli nie to, cała ta szopka okaże się czczym gadaniem, które nic nie da.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)