Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kibic kibolowi nierówny. O odpowiedzialności zbiorowej i stygmatyzacji słów kilka

Kibic kibolowi nierówny. O odpowiedzialności zbiorowej i stygmatyzacji słów kilka

Piłka nożna | 03 marca 2014 15:13 | Sebastian Ibron
Czy dobre relacje pomiędzy kibicami, klubem i PZPN-en są możliwe?
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Czy dobre relacje pomiędzy kibicami, klubem i PZPN-en są możliwe?

Wczorajsze wydarzenia na Łazienkowskiej odbijają się szerokim echem w mediach. Niczego innego nie można było się spodziewać, jednak w sprawie wybryków jest kilka wręcz absurdalnych kwestii, które koniecznie trzeba wyjaśnić, co też postaram się dziś uczynić.


Otóż wszyscy niemalże generalizują. W sieci można napotkać wiele opinii zbieżnych z tymi zdaniami: „Oh, co też to za bydlaki. Najpierw wywieszają patriotyczne hasła, czczą pamięć bohaterów, by następnie kompletnie otumanieć i powodować, by ich ukochany klub (?) odnosił kolosalne straty finansowe, cierpiał wizerunkowo, jak i szkody ponosiły wszystkie środowiska powiązane z klubem.” Otóż najpierw rozróżnijmy kibiców od kiboli oraz chuliganów.


Kibicem jest osoba, która niekoniecznie gardłem, a chociaż portfelem wspiera swoją drużynę. Są to najczęściej tzw. Janusze, lecz nie tylko. Kibol to słowo, które wywodzi się z gwary poznańskiej i oznacza ni mniej, ni więcej jak fanatycznego kibica, który z całych swoich sił wspiera swój klub głośnych dopingiem. To media sprawiły, iż to słowo ma tak negatywną percepcję. Nie uważam, iż nazwanie kogoś „kibolem” było obraźliwe. Tym bardziej, że chociażby kibice Lecha sami chcą, by ich w ten sposób nazywano. Z kolei ci ludzie, którzy wczoraj wszczęli zamieszki na Pepsi Arenie są chuliganami. To bandyterka, która swoje porachunki załatwiać powinna w lasach, by nie narażać osób postronnych. Nie mają nic wspólnego z patriotycznymi hasłami, czy też kulturalnym obserwowaniu meczów i nie powinni w żaden sposób uczestniczyć w widowisku piłkarskim. Żeby była jasność. Nie mam nic przeciwko, by oklepywali sobie w twarz na własnych, nieoficjalnych zasadach gdzieś w utronnym miejscu. Ich nosy, nie moja sprawa, ani też żadnego urzędnika, czy policjanta. „Wolność Twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność mojego nosa."


Ludźmi, których należy wyeliminować ze stadionów nie są ludzie organizujący oprawy, nie są ludzie kupujący oficjalne gadżety klubowe czy kiełbaskę w stadionowym bufecie. Nie są to także ludzie odpalający race. Wyplenić należy tych, którzy naruszają czyjąś nietykalność cielesną, którzy na mecz nie przychodzą, by obserwować zmagania piłkarzy i wspierać dopingiem swoją drużynę, a pod przykrywką bycia kibicem, wyładować swoje kompleksy i rozterki na nosie kibiców drugiej drużyny.


Każde środowisko jest bardzo zróżnicowane. Nie inaczej jest w środowisku kibicowskim. Są ludzie zwykli, żyjący od pierwszego do pierwszego, są ludzie z nieco wyższych sfer i są też typy spod ciemnej gwiazdy. Które środowisko jest w pełni przejrzyste? Politycy? Bzdura. Księża? Też nie sądzę. To kto? Nie ma takowych. Jednolite środowisko to oksymoron.


Nie możemy generalizować. Należy piętnować tego typu zachowania, lecz nie możemy sprawiać, że rykoszetem oberwie całe dane środowisko. To, że kierowcy łamią zasady kodeksu drogowego, nie jest powodem dla zamykania dróg. Dlatego też powinno karać się tylko tych, którzy przekraczają dane reguły obowiązujące w ramach imprezy masowej, a nie całość środowiska, która w ogromnej większości niczemu nie zawiniła.


Nie ma usprawiedliwienia dla takiego zachowania – bezapelacyjnie. Jednak działalność prewencyjna sprawia, iż zanika zwyczajna odpowiedzialność za swoje czyny, ponieważ wymuszana na obywatelach jest odpowiedzialność zbiorowa. Wymagana jest odpowiedzialność za czyny od instytucji, od grupy społecznej, a nie od osób, które prawo naruszyły. Następuje pewna stygmatyzacja i nie wynika z tego nic dobrego, gdyż bagatelizowane są wszelkie pozytywne aspekty działalności konkretnego środowiska.


Ile w mediach słyszy się o negatywnych zjawiskach związanych z kibicami, a ile słyszeliśmy o akcji Kolorujemy, o prezentach na święta dla dzieci z domu dziecka, o paczkach dla kresowiaków, o całej maści innych akcji społeczno - patriotycznych? Media szukają taniego newsu i faktem jest, że wczoraj kibice Legii dostarczyli we frajerski sposób pretekstu do publicznego linczowania środowiska kibicowskiego, a tym samym tony argumentów, nie do odbicia, wszystkim przeciwnikom kibiców jak i piłki nożnej. Cała kampania, której przodował prezes PZPN-u – Zbigniew Boniek, na rzecz bezpieczeństwa na polskich stadionach w jednej chwili została zniweczona przez wybryk wąskiej grupki ludźmi z ograniczoną poczytalnością umysłową.


I jak tu walczyć o pozytywny wizerunek środowiska kibicowskiego? Toż to definicja syzyfowej pracy.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)