Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zero ambicji Pogoni, wybitnie słabe spotkanie w Bielsku-Białej

Zero ambicji Pogoni, wybitnie słabe spotkanie w Bielsku-Białej

Piłka nożna | 03 marca 2014 20:54 | Michał Kozera

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Szósta i przedostatnia drużyna Ekstraklasy zmierzyły się dziś w spotkaniu, które powinno się skończyć wygraną gości. Dlaczego jednak po zakończeniu meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała oraz Pogoń Szczecin musiały podzielić się zdobyczą punktową? Bo obie drużyny grały fatalnie, nie myślały na boisku i kompletnie nie miały pomysłu na grę. Tak oto zakończyła się 24. kolejka TME.

 

Kiepsko wyobrazić sobie gorszy moment na debiut z Ekstraklasą niż taki mecz – ciężko było skupić się na oglądaniu „widowiska”, jaki zagwarantowały nam oba zespoły na Stadionie Miejskim. Zaczęły z korzyścią dla Pogoni, która jak przystało na ekipę silniejszą i wyższą w tabeli, postanowiła przycisnąć gospodarza. Nic z tego nie wyszło, bo i próby były dość nieudolne – od prób przedarcia się w jedenastkę bez pomysłu na kluczowe podanie, przez strzały zza pola karnego do długich piłek. W tych ostatnich zresztą lubowali się piłkarze przez kilkanaście minut, wymieniając tak piłki jako jeden z częściej wykorzystywanych wariantów.

 

Podbeskidzie może poszczycić się serią już nie siedmiu, a ośmiu spotkań bez porażki na własnym boisku. Tym razem duża w tym zasługa nie tylko magii obiektu gospodarzy, ale też osłabieniu gości, którzy w tym meczu wystąpili bez Marcina Robaka, który bardzo prawdopodobne, że okazałby brakującym elementem układanki, jakim była większość akcji szczecinian. Brakowało celności obu drużynom, czego dobitnym dowodem jest liczba celnych strzałów na obie bramki, która wyniosła ok 2 strzałów dla każdej ze stron. Większość z nich była kierowana prosto w obrońców, którzy zablokowali w ten sposób kilka klarownych sytuacji na bramkę. Nic jednak nie przebiło sytuacji z 60. minuty, gdy strzał Akahoshiego wybił Zajac, po czym fatalnie do dobitki zabrał się Bąk, chybiąc w pustą bramkę. Rewanż, w ramach akcji meczowych, przyszedł ze strony Podbeskidzia w 84. minucie, gdy Iwański puścił potężną torpedę, która na 90% skończyłaby w siatce gdyby nie... zablokował jej klatką piersiową defensor gości. Chwilę później akcja poszła trochę dalej, jednak wreszcie okazję do wykazania się miał Janukiewicz, bardzo dobrze parując strzał Chrapka.

 

Trener Wdowczyk próbował dokonać zmian i być może nawet chciał odwrócić wynik meczu. Może by to się udało, gdyby Pogoń nie grała wyraźnie… na czas. Nawet podczas zmiany zawodników nie było widać pośpiechu i chęci zdobycia trzech punktów – remis wyraźnie satysfakcjonował gości jakby Ci pogodzili się z koniecznością przedłużenia serii meczów bez porażki Podbeskidzia u siebie. Tak też się stało. Wniosków po tym spotkaniu jest kilka – gra długimi piłkami przestaje stawać się opłacalna po piątej nieudanej próbie, nad dokładnością strzałów należy ćwiczyć na każdym treningu, a gdy rozkręca się akcje warto czasem… przyjąć i zastanowić się, zamiast natychmiast strzelać. Dziś żadna z tych taktyk nie okazała się skuteczna. Szkoda trochę Rafała Murawskiego, który w barwach Pogoni debiutować musiał w takim spotkaniu, oraz mnie, który swój pierwszy mecz T-Mobile Ekstraklasy oglądał z niemałym znudzeniem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)