Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Scott Brown grabarzem reprezentacji Polski (wideo)
Scott Brown zdobywcą jedynego gola
fot. wikipedia.org
Scott Brown zdobywcą jedynego gola

Scott Brown grabarzem reprezentacji Polski (wideo)

Piłka nożna | 05 marca 2014 23:30 | Sebastian Ibron

Reprezentacja Polski mizernie zainaugurowała ten rok. Na stadionie Narodowym Polacy odnieśli porażkę ze Szkocją 0:1 po mocno przeciętnym meczu, a zdobywcą jedynej bramki okazał się Scott Brown.


Dla Arkadiusza Milika ten mecz był sporą szansą, gdyż uraz zgłosił Robert Lewandowski i wobec jego absencji, snajper wypożyczony Augsburga wyszedł w pierwszym składzie. Widać było , że starał się być pod grą. Aż za bardzo. Niemal wcielił się on w rolę Roberta Lewandowskiego. Mimo tego, że za plecami miał kreatywnych Ludovica Obraniaka oraz Mateusza Klicha, często wycofywał się w poszukiwaniu piłki. To pokazuje, że koledzy nie byli w stanie wykreować mu dogodnych okazji bramkowych.


Pierwszy odpowiedzialny za dogrywanie piłek napastnikowi, Mateusz Klich był niewidoczny. Nie wniósł do gry żadnej realnej wartości. Ciężko przypomnieć sobie jakiekolwiek dobre podanie w jego wykonaniu. Za plecami napastnika grał za to przywrócony do łask, Ludovic Obraniak. Francuza zapamiętaliśmy jako wiecznie wymachującego rękoma po nieudanych akcjach, niewracającego do obrony i mało ambitnie walczącego o odbiór piłki. Dzisiaj starał się zadać kłam wszystkim tym opiniom. Był to zupełnie inny „Ludo” niż za kadencji Waldemara Fornalika. Szkoda tylko, że jego walka nie przełożyła się na zdobycz bramkową lub też jakąkolwiek asystę, która notabene została mu skradziona w brutalny sposób.


Po jednym z rzutów wolnych wykonanym przez Ludovica Obraniaka do fantastycznej okazji bramkowej doszedł Kamil Glik. Stoper Torino znalazł się na piątym metrze i tylko jego słodką tajemnicą pozostanie to, w jaki sposób tak chybił celu. Zresztą można było odnieść wrażenie, że para środkowych obrońców Szukała – Glik nie jest optymalną dla naszej kadry ani w tym meczu, ani w dłuższej perspektywie czasu. Ta para stoperów byłaby odpowiednia, gdyby Szkoci prezentowali typowo brytyjski sposób gry, a oni starali się grać piłką. I to jakiś efekt przynosiło, a znamienny odcisk mogło przynieść, kiedy w 45 minucie z piłką minął się Kamil Glik, a w dość dogodnej okazji znaleźli się przyjezdni. Z kolei inny błąd obrońców został wykorzystany w taki oto sposób przez Scotta Browna. Kompletnie nieodpowiedzialne wybicie i reprezentacja przegrywa drugi mecz za kadencji Adama Nawałki - oczywiście nie licząc wojaży w Emiratach Arabskich.


Zwykle bywało tak, że naszą główną bronią są skrzydła. Kiedyś i owszem. Dziś niestety skrzydłowi nie wnosili kompletnie nic. Zupełnie nie ma porównania dla Waldemara Soboty za czasów gry w Śląsku, kiedy grał na przebój, dynamicznie, odważnie a Waldemara Soboty z dzisiejszego spotkania, gdy był bardzo asekurancki i przewidywalny. Tylko nieco lepiej prezentował się Sławomir Peszko. Nasz jeździec bez głowy przynajmniej próbował, szarpał, lecz bez jakiekolwiek skutku.


Gra reprezentacji była naprawdę daleka od przyzwoitej. Drużyna grała bez żadnej wizji. Były jedynie sporadyczne zalążki gry kombinacyjnej, które jednak nie przyniosły efektu, co widać zresztą po wyniku. Z gry mieliśmy może dwie okazje, z czymże jedna wcale nie dogodną, gdyż był to strzał Obraniaka zza pola karnego, a druga była przy asyście obrońców szkockich. Poziom emocji nie wzniósł się ponad poziom meczów Podbeskidzia Bielsko – Biała w meczach domowych, a nie tego oczekiwali licznie zgromadzeni na stadionie - i jeszcze liczniej przed telewizorami - fani piłki kopanej.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)