Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Oceniamy Polaków po meczu ze Szkocją: katastrofa na skrzydłach, Obraniak przeciętny jak zwykle

Oceniamy Polaków po meczu ze Szkocją: katastrofa na skrzydłach, Obraniak przeciętny jak zwykle

Piłka nożna | 06 marca 2014 00:01 | Przemysław Drewniak
Po meczu ze Szkocją Adam Nawałka ma więcej pytań, niż odpowiedzi
fot. Marcin Karczewski/Superstar.com.pl
Po meczu ze Szkocją Adam Nawałka ma więcej pytań, niż odpowiedzi

Chcieliśmy choć najmniejszego progresu i jakichkolwiek pozytywnych wniosków na przyszłość. W zamian, po raz kolejny otrzymaliśmy powody do rozczarowania, krytyki i szyderstwa. W naszych ocenach indywidualnych występów Polaków najwyżej sklasyfikowaliśmy Wojciecha Szczęsnego, Łukasza Piszczka i Arkadiusza Milika. Nawet oni nie mogą jednak zaliczyć swoich występów ze Szkocją do udanych, a wśród ich kolegów są tacy, którzy zasłużyli sobie na pominięcie przy następnych powołaniach.


Oceny w skali 1-10:


Wojciech Szczęsny - 5: Przejażdżka Porsche Cayenne na trening Arsenalu z pewnością funduje mu znacznie więcej emocji, niż zrobił to mecz ze Szkotami. Trudno o bardziej frustrujący mecz dla bramkarza - dotykasz piłki średnio co 25 minut, a w pewnym momencie koledzy z obrony stwarzają rywalom taką okazje, że strzał jest nie do obrony. Przy takiej bombie zegarowej, jaką jest polska linia obrony, rozważania na temat rywalizacji Szczęsny vs Boruc są niedorzeczne. Niemal w każdym meczu reprezentacji dochodzi bowiem do sytuacji, w której żaden z nich nie miałby szans na interwencję.


Łukasz Piszczek - 5: Jako jeden z niewielu wprowadzał do gry Polaków trochę jakości. Korzystając z bierności ofensywy Szkotów, obrońca BVB często włączał się w akcje naszej drużyny i był najbardziej widocznym zawodnikiem biało-czerwonych. Na minus jakość oddawanych strzałów - w pierwszej i drugiej połowie Piszczek miał po jednej okazji do strzelenia gola, ale w obu przypadkach uderzał bardzo niecelnie.


Kamil Glik - 3: Przydarzyły mu się dwa ogromne błędy. Jeden w pierwszej połowie, gdy po nieudanym wślizgu Szkoci mieli jedyną okazję bramkową, a drugi przy bramce Browna. Gdyby nie one, to bylibyśmy gotowi chwalić kapitana Torino, który kilka razy udanie powstrzymywał rywali. Cóż z tego, skoro pomyłka Glika ostatecznie "położyła" Polakom mecz, a w dodatku zmarnował on świetną okazję na gola po rzucie rożnym w drugiej połowie.


Łukasz Szukała - 3: Niemal identyczne uwagi, jak w przypadku jego partnera ze środka obrony. Stoper Steauy wprawdzie w tym meczu nie błyszczał, ale spisywał się w miarę solidnie i nie zrobił nic, za co można go było skrytykować. Aż do akcji bramkowej, w której Szukała wybijał piłkę sprzed własnej bramki jak dziecko na podwórku. Polskim stoperom przydarzyły się tylko nieliczne, choć brzemienne w skutkach błędy. To co by było, gdyby rywal atakował częściej niż robili to Szkoci?


Tomasz Brzyski - 3: U Nawałki to on ma być pierwszą opcją na lewą obronę, ale czy będzie przesadą, jeśli po jego występie przeciwko Szkocji powiemy, że wolimy już Wawrzyniaka? Brzyski się starał, ale grał tak nieporadnie i chaotycznie, że ciężko było na to patrzeć.


Grzegorz Krychowiak - 4:
Powoli też staje się symbolem dobrej gry w klubie i jednoczesnej niemocy w reprezentacji. Czasami dobrze rozrzucał piłki na skrzydła, ale w zasadzie to tyle. Za mało agresji, za mało wspomagania partnerów w środku pola.


Mateusz Klich - 4:
Mecz ze Szkocją musiał być dla niego boiskowym koszmarem. Zwolle, w którym gra na co dzień, preferuje piłkę szybką, zespołową, graną na jeden kontakt. W takim systemie Klich czuje się najlepiej. W środę dostosował się do mizernej gry swoich kolegów z reprezentacji i nie umiał odnaleźć się na boisku. Był za mało widoczny, choć porównując go do pozostałych zawodników z drugiej linii, to i tak wnosił chyba najwięcej jakości.


Waldemar Sobota - 2:
Występ podobny do tego z meczu przeciwko Irlandii. Nie pamiętacie, jak wówczas zagrał? Nic nie szkodzi, o tym spotkaniu w jego wykonaniu też szybko zapomnicie. Gdy dostawał piłkę i miał okazję się rozpędzić, to zwykle przyspieszał bez opamiętania i już na pierwszej przeszkodzie notował stratę. Zero pożytku.


Ludovic Obraniak - 4: Minął rok od jego ostatniego występu w kadrze. Przez ten czas Obraniak zmienił klub, podobno bardziej zależy mu na nauce języka polskiego i zintegrowaniu się z kolegami z kadry, ale jego gra dla reprezentacji jest nadal taka, jaka była. Czyli mocno przeciętna. Pomocnik Werderu miał dobry początek drugiej połowy, gdy trzy razy udanie dośrodkował, oddał też groźny strzał w pierwszej połowie. Ale podań otwierających drogę do bramki, pressingu czy zaangażowania na próżno było u niego szukać.


Sławomir Peszko - 3: Trochę bardziej waleczny od Soboty, ale efekt taki sam. Większość jego rajdów kończyła się na wywalczonym aucie, raz udało mu się zmusić rywala do faulu tuż przed polem karnym. Obaj skrzydłowi często zmieniali się stronami, ale przypominało to przelewanie z pustego w próźne.


Arkadiusz Milik - 5:
Nie można mieć do niego większych zastrzeżeń. W przeciwieństwie do niektórych kolegów z boiska wyglądał jak piłkarz, który potrafi coś wykreować i włożyć w mecz trochę serca. To on był autorem pierwszego celnego strzału w tym spotkaniu - gdyby uderzył piłkę trochę mocniej, David Marshall mógłby nie zdążyć z interwencją. Milik był aktywny na tyle, na ile w tym meczu się dało. Zabrakło mu nieco klasy tylko w 66. minucie, gdy w dobrej sytuacji uderzył nad bramką.


Marcin Robak, Eugen Polański, Łukasz Teodorczyk, Tomasz Jodłowiec, Michał Masłowski i Marcin Komorowski grali zbyt krótko, by ich ocenić.


PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)