Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lenczyk: Show hiszpańskiego chomątka!

Lenczyk: Show hiszpańskiego chomątka!

Piłka nożna | 09 marca 2014 09:31 | Mateusz Decyk
Na pomeczowej konfernecji prasowej mogliśmy usłyszeć opinię Oresta Lenczyka i Piotra Stokowca o wczorajszym spotkaniu. Lenczyk nas nie zawiódł i jak zwykle tryskał sporą dawką humoru! 


Orest Lenczyk:
Kolejny raz przyjeżdżam z drużyną do Białegostoku i muszę przyznać, że jadąc zawsze miałem duszę na ramieniu. Chociaż wyniki nigdy nie były takie żeby trzeba się było za nie wstydzić. Jeśli chodzi o samo spotkanie to jest takie powiedzenie, że się nie weszło w mecz. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo kiepska. Mimo takiej gry ta połowa mogła się skończyć inaczej, bo w 45, minucie pojawiła się szansa na wyrównanie. Od początku drugiej połowy zawodnicy mocno się starali, chcieli strzelić bramkę, ale dzisiaj nie mogę pochwalić żadnego ze swoich zawodników i powiedzieć, że chociaż jeden zagrał dobrze. Cały zespół zagrał słabo. Żałuje, bo Jagiellonia nie stworzyła nam piekielnie trudnych warunków. Oczywiście strzelenie pierwszej bramki pozwoliło Jadze wykorzystanie hiszpańskiego ,,chomątka’’, który środek boiska trochę rozpracował. Od tego momentu musieliśmy więcej biegać. W każdym bądź razie przykro jest przegrać jedną bramką. Ja również biorę pod uwagę jazdę z Lubina tutaj. Niektórzy lepiej, a niektórzy gorzej ją znoszą. Dzisiaj pod względem fizycznym nie poznawałem zawodników, a kiedy zawodzi szybkość, zwrotność to granie w piłkę staje się trudne. Spoglądając na połowę trybuny pomyślałem, że bardzo bym chciałbym tutaj przyjechać po ukończeniu budowy, także apeluję do władz Jagielloni, by się pośpieszyły. Bardzo podoba mi się stadion w Białymstoku. Teraz wracamy do Lubina, w którym mamy mecz o ,,być albo nie być’’ z Sandencją Nowy Sącz.


Panie trenerze może rewanż w finale Pucharu Polski?


Ja już wspominałem, że nie zdążycie.


Ale finał jest na Stadionie Narodowym.


Na Narodowym? To podpalą go tam znowu! Nie ma o czym rozmawiać!


O co walczy jeszcze Zagłębie w tym sezonie? Skupia się pan na Pucharze Polski, czy na dalszej walce o lepszą pozycję w lidze?


Na najbliższym meczu. Zawsze. Tutaj nie ma spekulacji. Trener, który myśli o tym co będzie za miesiąc, które miejsce zajmie, to najczęściej w obrębie tego czasu zostaje zwolniony.


To Jagiellonia zawiesiła dzisiaj tak wysoko poprzeczkę?


Powiem tak – bez przesady! Mecz się mógł zakończyć nawet wynikiem remisowym, a to że panowali na boisku piłkarze Jagielloni to już coś o tym wspominałem. Chociaż Jagiellonia była przed tym spotkaniem faworytem, biorąc pod uwagę wysokie zwycięstwo w Warszawie, drużyna z Białegostoku była dzisiaj, że tak powiem, na fali.


***

 


Piotr Stokowiec: Mówiłem ostatnio, że będzie jeszcze dużo radości z naszej gry i dzisiaj zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Zagłębie pokazało, że jest naprawdę groźnym przeciwnikiem, niebezpieczną drużyną, która dwoma podaniami łatwo przedostaje się pod bramkę przeciwnika. Błyskawicznie wyprowadza kontry. Tego się obwialiśmy, szkoda że nie udało nam się zdobyć drugiej bramki. W każdym bądź razie cel jakim dzisiaj były trzy punkty został osiągnięty, uważam w nienajgorszym celu.


Myślał pan już wcześniej o spotkaniu z Lechią w Pucharze Polski?


Oczywiście, że myślałem. Od jakiegoś czasu już rozpracowujemy grę Lechii. Na ten mecz musimy wyjść mocno skoncentrowani, bo Lechia to mocna drużyna tak jak Zagłębie. Sztuką jest właśnie nie tracić bramek, utrzymać to prowadzenie do końca. Jeśli chodzi o Lechię pomyśleliśmy między innymi o Nice Dzalamidze, który nie zagrał dzisiaj, bo chcemy żeby był wypoczęty na środowy mecz.


Dani Quintana był aż tak zmęczony, że zszedł z boiska?


To nie jest tak, że prawo do gry ma tylko Quintana. W mojej opinii strona z Cotrą była bardzo niebezpieczna i musieliśmy nad nią zapanować. Ja też kazałem Rajalakso utrzymywać się przy piłce i przytrzymywać ją do linii. Myślę że stać go jeszcze na bardziej błyskotliwą grę, ale dzisiaj wykonywał tylko moje polecenia. Myślę, że nowi zawodnicy potrzebują jeszcze trochę czasu, ale już widać, że będzie z nich użytek.


Ostatnio narzekał pan na sporą ilość pecha. Ostatnie sześć punktów pana drużyna zdobyła dosyć szczęśliwie. Czy Jagiellonia nie ma już pecha?


Szczęście i pech to pojęcia względne. Szczęście, pech, no oczywiście potocznie tak się mówi. Mówi się, że szczęście jest wtedy jak okazja się spotka z przygotowaniem. Nawet to Podbeskidzie, do którego uśmiechnęło się szczęście miało ten rzut z autu opanowany. Zbieg okoliczności, ale mieli coś wyuczonego, byli gotowi na to szczęście. Nie zajmujmy się szczęściem i pechem, po prostu trzeba grać w piłkę i dzisiaj myślę, że tą grą.


Czemu pana drużyna nie potrafi ostatnio pójść za ciosem?


Siedząc z boku trudno jest to dobrze ocenić. Tak jak w meczu z Podbeskidziem zbieg okoliczności nie zdobyliśmy tych bramek. Nie nazwałbym tego nie pójściem za ciosem. Poszliśmy, aż za bardzo. Brakowało tutaj ‘’Dzali’’ do utrzymania przy piłce, ale to nie jest wszystko takie proste. To nie jest tak, że oddaliśmy inicjatywę, po prostu jeśli przeciwnik wrzuca co chwila długą piłkę w pole karne to wiadomo, że robi się trochę chaotycznie na placu gry.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)