Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Poniedziałek pod znakiem przełamania Wiśni i powrotu Bruno

Poniedziałek pod znakiem przełamania Wiśni i powrotu Bruno

Piłka nożna | 10 marca 2014 21:14 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Kto by pomyślał, że na najlepszy mecz kolejki będziemy musieli poczekać aż do poniedziałku? Z pewnością niewielu z nas, a jeśli już ktoś taki się trafił, to musiał być niepoprawnym kibicem Widzewa, lub Lecha. Otóż dzisiejszy mecz dostarczył nam masę emocji, ale najwięcej szczęścia dał z całą pewnością napastnikowi łodzian, Eduardsowi Visnakovsowi. Łotysz przerwał w końcu długą serię bez strzelonego gola.

 

Mecz dzisiejszy był wartki, szybki, ciekawy. Widzew przystępował jako ekipa, która może, ale nie musi. Jasne, pozycja w tabeli wskazuje na coś zupełnie innego, jednak to Lech przyjechał jako zdecydowany faworyt i każdy inny rezultat niż zwycięstwo podopiecznych Mariusza Rumaka miało być rozpatrywane w kategoriach kompromitacji. I tak właśnie jest.

 

Ekipa łódzka jak przystało na drużynę będącą na co dzień w cieniu swojego większego przeciwnika, podeszła do tego spotkania na luzie i dzięki temu gra wychodziła im całkiem nieźle. Dobrze wyglądały skrzydła, fajnie patrzyło się też na ambitną grę wypożyczonego z Legii Patryka Mikity. Gorzej było w środku pola, gdzie Kevin Lafrance nie radził sobie idealnie samemu próbując rozbijać ataki poznaniaków.

 

Na przerwę z prowadzeniem schodzili jednak goście, gdyż po dobrze rozegranym rzucie rożnym, do bramki trafił Manuel Arboleda. Aktywny był szczególnie Łukasz Teodorczyk, który zaliczył asystę przy trafieniu Kolumbijczyka oraz trafił w poprzeczkę.

 

Od razu po przerwie trener Skowronek wprowadził na boisko Alexa Bruno, którego nie tak dawno odesłał do zespołu rezerw. Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę. Bo to on posłał świetną piłkę Kaczmarka, który zdobył bramkę na 1:2 (drugą bramkę dla Lecha zdobył Teodorczyk). Ostatecznie do wyrównana doprowadził Visnakovs, dla którego było to pierwsze ligowe trafienie od drugiego listopada, kiedy wpakował bramkę szczecińskiej Pogoni.

 

Dziś ambicja i wola walki może nie do końca wzięły górę, jednak można na pewno powiedzieć, że dały bardzo wiele. Ważne powroty zaliczyli Visnakovs oraz Bruno. Pierwszy do strzelania, drugi w ogóle do gry. Widzew traci teraz do pierwszego bezpiecznego miejsca siedem oczek, ale wobec podziału punktu po 30 kolejce tak naprawdę nic nie wiadomo. Może jeszcze uda się uratować Ekstraklasę dla Miasta Włókniarzy?


DAMIAN WIŚNIEWSKI
Twitter: @Wisniewski_D2

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)