Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Barcelony walka z problemami

Barcelony walka z problemami

Piłka nożna | 11 marca 2014 22:39 | Jakub Kacprzak


Barcelona się skończyła. Blaugrana w kryzysie. Duma Katalonii nie będzie walczyć o tytuł. Ostatnio biją po oczach głośne nagłówki, które jednoznacznie mają nam dać do zrozumienia, że zespół prowadzony przez Gerardo Martino padł i nie może się podnieść. Winowajców jest wielu, ale praktycznie nikt nie patrzy na problemy hiszpańskiego klubu z szerszej perspektywy. Mówi się o zmianie pokoleniowej, kiepskiej formie zawodników, złych transferach i kiepskim trenerze. Owszem. Wszystko to ma wpływ, ale też jest pewna rzecz, o której napisać trzeba. Bowiem w Barcelonie najgorszym ich problemem są sprawy, które dzieją się poza murawą.


Nie ma chyba drugiego takiego klubu, w którym w przeciągu kilku lat dochodziłoby do tylu pozaboiskowych problemów. Najpierw szatnią wstrząsnęła informacja o nowotworze Erica Abidala. Francuski defensor 15 marca 2011 otrzymał druzgocącą diagnozę. Jednak dość szybko wyszedł z tego. Zagrał w pamiętnym finale Ligi Mistrzów i otrzymał od Carlesa Puyola możliwość wzniesienia pucharu. Był to niezwykły moment w historii futbolu. Niestety rok później guz wątroby znów dał o sobie znać. Potrzebny był przeszczep, który na całe szczęście się powiódł. Jednak po raz kolejny był to smutny moment w szatni Katalończyków. Jakby tego było mało rok później swoją trenerską karierę musiał zakończyć Tito Vilanova. Człowiek, który miał kontynuować dzieło Pepa Guardioli przechodził identyczny problem jak Abidal. Nawrót nowotworu spowodował, że szatnia straciła szkoleniowca i znów przeżywała ciężkie chwile. Nie pomagał w polepszeniu atmosfery sam zarząd. Po odejściu Joana Laporty, zastąpił go Sandro Rosell, który całkowicie zniszczył atmosferę w klubie.


O tym jak złą był postacią niech świadczą dwa fakty. Pierwszy to słowa Erica Abdiala, który przyznał w jednym z wywiadów, że podczas jego choroby Barcelona nie płaciła mu. Przyznał, że Rosell nie zachowywał się wobec niego fair i nie było między nimi zaufania. Już to mocno nadszarpnęło renomą klubu. Jednak prawdziwa bomba wybuchła gdy okazało się, że mogło dojść do dużych nieprawidłowości prawnych przy transferze Neymara. Rosell miał zataić prawdziwą kwotę transferu, zarzucono mu malwersacje finansowe. Doszło do tego, że po zaledwie 3 latach prezes Barcelony musiał podać się do dymisji. Sprawa ta wstrząsnęła środowiskiem Cules jak i samymi piłkarzami. Zaczęto odkopywać kolejne skandale, które coraz bardziej zaczęły Katalończykom szkodzić.


Oberwało się samemu Leo Messiemu. Okazało się, że jego ojciec dopuścił się oszust podatkowych. Sam Leo szybko zapłacił kwotę na jaką został oszukany urząd podatkowy, ale niesmak pozostał. Barceloną jednak wciąż szargają prywatne dramaty piłkarzy. Najpierw w 2006 roku zmarł ojciec Carlesa Puyola, o czym piłkarz dowiedział się tuż przed meczem z Deportivo la Coruna. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że żona Andresa Iniesty poroniła w piątym miesiącu ciąży. Drużyną co jakiś czas wstrząsają tego typu tragedie i nie można się oszukiwać. Ma to wpływ na postawę zawodników. Dodatkowo problemem jest to, że Tata Martino nie radzi sobie z tym wszystkim. Nie ma on takiej renomy i posłuchu jak choćby Guardiola. A niestety w obecnej sytuacji to właśnie ktoś, kto poniesie swym charakterem piłkarzy jest w Barcelonie potrzebny.


Czuć, że Katalończycy czują się zagubieni. Dochodzi do tego także zmiana pokoleniowa. Z końcem sezonu z klubu odejdą Victor Valdes i Carles Puyol. Nie wiadomo jak długo pogra jeszcze Xavi. Piłkarze często odnoszą kontuzje. W tym sezonie pauzować pewien czas musiał nawet Messi, który do tej pory zaliczany był do piłkarzy niezniszczalnych. Szargają Barceloną różne problemy i niestety widać to w ich poczynaniach na murawie. Często wydaje się, że gracze Blaugrany są na murawie nieobecni duchem. Trudno jednak, by po tylu problemach pozaboiskowych mieli czysty umysł i skupiali się wyłącznie na grze. W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Andres Iniesta przyznał, że odejście Puyola to nie jest wyłącznie strata świetnego piłkarza. To także odejście z klubu jego wielkiego przyjaciela, z którym przez całą swoją karierę dzielił szatnie zarówno w reprezentacji jak i zespole.

To wszystko sprawia, że przed Barceloną pojawia się widmo wielkich zmian. Muszą znaleźć zastępców dla Valdesa i Puyola, pomyśleć nad tym czy wciąż dawać szansę Martino, czy poszukać nowego szkoleniowca. Nie ulega wątpliwości, że jest w klubie potrzebny ktoś o silnym charakterze, kto równocześnie będzie wsparciem dla piłkarzy, którzy czują się słabo psychicznie. Oczywiście nie można wszystkiego zwalać na prywatne problemy, skandale i kontuzje. Jednak trzeba też zrozumieć, że Barcelona jest nieco innym klubem. Tutaj większość graczy zna się od wielu lat. Valdes, Xavi, Messi, Puyol, Pique, Cesc, Iniesta – wszyscy są wychowankami słynnej La Masia. Razem spędzają ze sobą całą karierę. To nie są tylko koledzy z pracy. To przyjaciele, których dramat kolegi dotyka. A teraz jeszcze dochodzi do nich świadomość, że ich niekwestionowany lider, kapitan i dobry duch zespołu, a więc Carles Puyol, odchodzi.


Dlatego w pewien sposób rozumiem to, że Blaugranie się nie wiedzie. Trzeba przyznać, że i tak radzą sobie nad wyraz dobrze, bo trzecie miejsce w lidze i tylko cztery punkty straty do Realu to i tak nie wiele, w porównaniu z tym, z czym muszą się mierzyć piłkarze ze stolicy Katalonii. Nadszedł dla nich trudny moment, przez który muszą przebrnąć. Trudno oczekiwać, by wygrywali jak wcześniej. Jednak też nie należy ich całkowicie skreślać. Gdy znajdzie się ktoś, kto odciąży ich umysły i sprawi, że będą mogli na nowo cieszyć się grą – wtedy wróci wielka Barcelona.




Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)