Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sprawa awansu ciągle otwarta, Jagiellonia - Lechia 2:1

Sprawa awansu ciągle otwarta, Jagiellonia - Lechia 2:1

Piłka nożna | 12 marca 2014 20:30 | Sebastian Ibron
Rafał Grzyb nie dokończył spotkania z powodu kontuzji
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Rafał Grzyb nie dokończył spotkania z powodu kontuzji

Wątpliwa jest zasadność rozgrywania meczów Pucharu Polski w dzień, w którym są spotkania Champions League, bo to oznacza ni mniej, ni więcej, że rozgrywki te upychane są gdziekolwiek, byle tylko odbębnić co trzeba. Niemniej, jeśli już mieliśmy mecz Jagiellonia – Lechia, to wypada napisać o nim kilka słów.


Przynajmniej w teorii miało czekać nas spotkanie dwóch drużyn, które lubią grać piłką i wcale futbolówka im nie przeszkadza. Obie drużyny liczą, iż może uda im się dostać do europejskich pucharów. Wiadomo, że poprzez ligę będzie ciężko, natomiast przez Puchar Polski można przejechać się autostradą do Europy. A przecież i Jaga i Lechia w naszych warunkach są jak starsze, solidne Mercedesy, czy też mało zawodne Ople, które z autostradą powinny sobie poradzić.


Trzymając się terminologii motoryzacyjnej, w 24 minucie Jaga wyprzedziła Lechię, a pedał gazu wcisnął Ugochukwu Ukah, który dobrze wykończył akcję po wrzuceniu piłki po krótkim rozegraniu kornera. I było to prowadzenie zasłużone, gdyż Jagiellonia prezentowała się lepiej od gości. Jaga jeszcze przyspieszyła. Już dwie minuty później gospodarze prowadzili 2:0, kiedy to podanie Rafała Grzyba wykorzystał Bekim Balaj. Można powiedzieć, że ten gol był kamyszkiem do ogródka dla stoperów Lechii, gdyż piłka swobodnie wpadła w ich strefę. Biało-Zieloni zostawiali sporo miejsca w środku, zdarzały im się luki w defensywie i nie potrafili wykreować sobie dogodnej okazji do zdobycia gola. I dlatego też Jaga zasłużenie prowadziła po 45 minutach.


Aha, Sadaev w 42 minucie uderzył mocno, celnie i nad bramką w dogodnej sytuacji. Ta okazja ładnie zobrazowała nam indolencję w strzałach Lechii w pierwszej części spotkania.


W przerwie meczu trener Stokowiec dokonał dwóch zmian. Za Strausa wszedł Popkhadze, a Perovuo zastąpił Grzyba, który zszedł ze złamanym palcem. Lechia też dość prędko dokonała zmian. Na boisko wchodzili zawodnicy ofensywni, tacy jak Tuszyński i Grzelczak, gdyż wynik 0:2 nie jest korzystny przed rewanżem w Gdańsku. Cóż, tempo spadło w drugiej części spotkania, nie było ono nawet w części tak dobre jak w pierwszej połowie. W 65 minucie karygodny błąd popełnił Adam Waszkiewicz faulując Piotra Wiśniewskiego, który ograł go na tzw. raz. Jedenastkę na gola zamienił niezawodny wiosną Patryk Tuszyński. Tym samym Lechia już wtedy miała dość komfortowy wynik. I dążyła, by był lepszy. Gospodarze bardzo spuścili z tonu i oddali łatwo inicjatywę podopiecznym Michała Probierza. Z tego już jednak nic więcej nie wyniknęło, więc ostatecznie pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem Jagi 2:1.


Cała druga połowa była lepsza w wykonaniu przyjezdnych, to jednak przełożyło się tylko na jedną bramkę. Mimo tego, Lechia wywozi z Białegostoku stosunkowo korzystny wynik. Bramka zdobyta na wyjeździe często bywa bezcenna, czy ta taka będzie? To się okaże w meczu rewanżowym na PGE Arenie.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)