Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Środowe pieczętowanie awansów – Barcelona i PSG grają dalej!

Środowe pieczętowanie awansów – Barcelona i PSG grają dalej!

Piłka nożna | 13 marca 2014 00:00 | Michał Kozera
Autorzy dzisiejszego triumfu Barcelony - Messi oraz Alves
fot. FC Barcelona / facebook.com
Autorzy dzisiejszego triumfu Barcelony - Messi oraz Alves

Znamy kolejną dwójkę ćwierćfinalistów tegorocznej Ligi Mistrzów. Nie było sensacji, nie było zaskoczeń – to Barca i PSG przeszły do kolejnej części rozgrywek, konsekwentnie stawiając kropki nad i w rewanżach wygranych przez siebie wcześniej dwumeczów. Tym razem nie było tak jednostronnie jak za pierwszym razem, jednak zwycięzcy się nie zmienili. Niestety, również dziś sędziowie dołożyli swoje kilka groszy.

 

Pisałem, że nie było już jednostronności, a to przede wszystkim za sprawą Bayeru Leverkusem, bo to on postanowił stanowczo naznaczyć swoją bojowość w rewanżu. Zrobił to w 6. minucie głową Sidneya Sama, który zamienił dośrodkowanie na bramkę. Co prawda nikt przy stanie dwumeczu 4:1 na korzyść PSG nie sądził, że ta bramka zmieni cokolwiek, miło było jednak widzieć, że Francuzi nie grają po raz kolejny ze słabym sparingpartnerem.

 

Ci, którzy nie sądzili, nie sądzili słusznie. Zaledwie siedem minut później remis dał Marquinhos, by w 53. minucie dzieła dokończył Lavezzi. Tym samym wynik dwumeczu PSG z Bayerem zamknął się na 6:1. Po drodze ujrzeliśmy jeszcze czerwoną kartkę dla Emre Cana, który postanowił zakończyć przygodę z Champions League za pomocą programu lojalnościowego – zbieraj żółte, wygrywaj czerwone.

 

Kto z dwóch opcji tego wieczora wybrał tę transmitowaną wprost z Camp Nou, żałować nie mógł. Powrót Sergio Aguero do drużyny Manchesteru City oceniany był jako ten czynnik, który znacząco zadziała na szanse Anglików na powrót do gry. I fakt, Ci do gry wrócili, jednak tylko na boisku. Wynik nadal dawał pewny awans Barcelonie, a sam Aguero na boisku nie zmienił nic. W zasadzie został odcięty od gry, a za ustalenie kwestii awansu wzięli się gospodarze – po kilku niewiarygodnie bliskich próbach w końcu trafił Leo Messi. Na dwie minuty przed końcem wyrównał Kompany, by po chwili musieć patrzyć na wpadającą do własnej siatki piłkę po strzale Alvesa.

 

Niestety, sędzia i w rewanżu postanowił, podobnie jak podczas pierwszego spotkania, pozostawić swój ślad na przebiegu meczu. Barcelona mogła mieć bramkę więcej, kiedy nieprawidłowo odgwizdano spalonego na Messim. Być może Argentyńczyk był za szybki dla oka sędziego lub łudząco podobny do Neymara, stojącego na spalonym, jednak niebiorącego udziału w tym podaniu. Z dużych kontrowersji wyróżnić należy też decyzję z 78. minuty, kiedy w pole karne wpadł Edin Dżeko. Bośniak natychmiast został sfaulowany przez Pique, który zaatakował nogi rywala od tyłu. Ten, upadając, zdążył jeszcze uderzyć piłkę, która uderzyła w rękę Mascherano. Sędzia nie zareagował, a powinien odgwizdać rzut karny za faul, karząc Pique czerwoną kartką, lub rzut karny za rękę. Zagotowali się Obywatele, szczególnie Pablo Zabaleta, który przypłacił to drugą żółtą kartką. Finalnie zatem stracił zupełnie inny zespół. Niestety, wcześniej ograbiona kilka razy została Barcelona, więc nie ma powodu mówić o stronniczości.

 

Barcelona 2:1 Manchester City (razem 4:1)
67’ Messi, 91’ Alves – 89’ Kompany

 

PSG 2:1 Bayer Leverkusen (razem 6:1)
13’ Marquinhos, 53’ Lavezzi – 6’ Sam

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)