Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Maciej Iwański po meczu z Lechem: Sędzia zrobił z siebie pośmiewisko

Maciej Iwański po meczu z Lechem: Sędzia zrobił z siebie pośmiewisko

Piłka nożna | 15 marca 2014 16:34 | Przemysław Drewniak
Adam Lyczmański (z prawej) naraził się Maciejowi Iwańskiemu
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Adam Lyczmański (z prawej) naraził się Maciejowi Iwańskiemu

Sędziowanie Adama Lyczmańskiego po raz kolejny wywołało sporo kontrowersji. Arbiter, który w zeszłym sezonie został przesunięty do prowadzenia meczów w I lidze za błędy popełnione w spotkaniu Wisła - Legia, podjął kilka dyskusyjnych decyzji w piątkowym meczu Lecha z Podbeskidziem. Najwięcej pretensji miał do niego pomocnik bielszczan, Maciej Iwański, który podzielił się z nami swoimi uwagami w pomeczowej rozmowie.


Iwański był po zejściu z murawy najbardziej zdenerwowanym zawodnikiem gości. Choć później nie ukrywał, że piłkarze Podbeskidzia sami popełnili zbyt dużo błędów, to swoją uwagę skupił przede wszystkim na sędzi z Bydgoszczy. - Schodziliśmy z boiska przybici, bo sędzia zrobił dziś z siebie pośmiewisko, gdy w doliczonym czasie gry kazał zejść z boiska Antkowi Slobodzie, a nie wezwał wcześniej masażystów. Decyzja o doliczeniu dwóch minut świadczy o tym, że arbiter się pogubił. Do niego mają pretensje wszyscy: i ci co wygrywają i ci co przegrywają. Można się zastanowić nad tym panem - wypalił Iwański.


Kibice i eksperci często zarzucają Lyczmańskiemu, że ten zbyt często przerywa grę. Jeden z dziennikarzy podczas piątkowego spotkania napisał na Twitterze, że sędzia z Bydgoszczy zachowuje się jak rozjemca meczu koszykówki, który odgwizduje zawodnikom błędy kroków. Kontrowersyjna była także sytuacja, gdy w polu karnym przewrócił się Tomasz Górkiewicz. Jak wykazały telewizyjne powtórki, sędzia miał podstawy do tego, by podyktować "jedenastkę" dla Podbeskidzia. Iwański nie chciał jednak zrzucać na Lyczmańskiego całej winy za porażkę jego zespołu. -  Poświęcam trochę uwagi sędziemu, ale zaznaczam, że pretensje możemy mieć wyłącznie do siebie. Lech nie stworzył sobie żadnej stuprocentowej sytuacji, a nam się to udało dwa, nawet trzy razy. Mimo to, przegrywamy mecz i akurat w tym musimy szukać swojej winy - zaznacza pomocnik.


W Poznaniu Iwański rozegrał chyba swój najlepszy mecz w rundzie wiosennej. W poprzednich kibice zarzucali mu, że nie strzela goli i nie rozdaje asyst. Przeciwko Lechowi były zawodnik Legii powinien zapisać na swoim koncie dwa kluczowe podania, gdy rewelacyjnymi podaniami otwierał drogę do bramki Mateuszowi Stąporskiemu i Piotrowi Malinowskiemu. Obaj "koncertowo" zmarnowali jednak swoje szanse. - Dostali dobre piłki, ale nie mam do nich pretensji, ja też popełniam przecież błędy. Mogę mieć pretensje jedynie o to, że brakuje nam wiary w swoje możliwości i umiejętności. To, jak gramy na treningach czy gierkach wewnętrznych za rzadko znajduje przełożenie w meczach ligowych. Gdy już dochodzimy do stuprocentowej sytuacji, to nie za bardzo wierzymy, że możemy strzelić bramkę.


Gdy jeden z poznańskich dziennikarzy zapytał Iwańskiego o kartony z pizzą, które zawodnicy Podbeskidzia wynosili z szatni, ten odpowiedział: - Gdyby Pan poczytał trochę na temat żywienia, to może by Pan wiedział, że do 40 minut po meczu trzeba jak najszybciej uzupełnić węglowodany, a że mamy długą podróż przed sobą, robimy to akurat w ten sposób. Jak widać, były reprezentant Polski nie był w nastroju do pogawędki. - Można przegrać z Lechem Poznań, ale jak robi się to po rzucie karnym i rzucie wolnym w takich dziwnych okolicznościach to można być zdenerwowanym na sędziego. Ja jestem zdenerwowany, ale nie chcę więcej na ten temat mówić - zakończył Iwański.


PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)