Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rozpad w Cracovii. Filipiakowi już nie zależy?

Rozpad w Cracovii. Filipiakowi już nie zależy?

Piłka nożna | 19 marca 2014 20:32 | Przemysław Drewniak
Z miesiąca na miesiąc atmosfera wokół Cracovii jest coraz gorsza...
fot. Radosław Ziomber / Wikipedia
Z miesiąca na miesiąc atmosfera wokół Cracovii jest coraz gorsza...

W krakowskim światku piłkarskim zawrzało po wywiadzie, jakiego w dzisiejszym wydaniu Przeglądu Sportowego udzielił Janusz Filipiak. Prezes Cracovii ostro skrytykował, a wręcz upokorzył Wojciecha Stawowego, ale jednocześnie dodał, że do zwolnienia trenera się nie przymierza. Czy ta wypowiedź świadczy o tym, że Panu Filipiakowi przestaje zależeć już na dobru klubu?


Janusz Filipiak to człowiek, któremu niejako z urzędu należy się duży szacunek. Dla Cracovii od lat jest jak ojciec, który po latach wprowadził ją na salony i wybudował przy Kałuży jeden z najładniejszych stadionów w Polsce. Gdyby nie on, Cracovia być może pałętałaby się dziś po niższych ligach. Finansowo na tym stracił, przy czym daleko mu do rozrzutnego właściciela, traktującego klub piłkarski jako szansę do zaspokojenia własnego ego. Tym bardziej dziwi czas i sposób, w jaki Filipiak skrytykował trenera swojej drużyny.


"Jeśli będziemy się oszukiwać, że trener Stawowy jest fajny, że Cracovia jest fajna, to wkrótce będziemy w bardzo dużych tarapatach" - to tylko jeden z cytatów świadczących o tym, że między prezesem a trenerem Cracovii dzieje się źle. Największym upokorzeniem dla Stawowego była jednak wypowiedź, w której Filipiak zakwestionował, czy ten w ogóle zna się na piłce.


Nie ma wątpliwości, że Cracovia spisuje się od kilku dobrych kolejek zdecydowanie poniżej oczekiwań. Krytycy Stawowego mają coraz mocniejsze z argumentym z każdym kolejnym podaniem wszerz boiska piłkarzy "Pasów", którzy według wielu grają najładniejszą piłkę w Ekstraklasie, ale zupełnie nie przenosi się to na ich dorobek punktowy. W zimowym okienku transferowym drużyna została w dodatku osłabiona, bo władze klubu nie reagowały na kolejne prośby i apele Stawowego o dokonanie znaczących wzmocnień. Filipiak przedstawia jednak tę sprawę w innym świetle. Według niego to trener nie zainteresował się proponowanymi mu zawodnikami, a klub w desperacji dokonał kilku transferów już bez uzgodnień ze szkoleniowcem.


Stawowy nie akceptował propozycji dotyczących sprowadzenia nowych zawodników, bo już od lat znajduje się w konflikcie z Piotrem Burlikowskim, dyrektorem sportowym "Pasów", co zdaje się nie mieć dla Filipiaka żadnego znaczenia. To dziwne, że człowiek, który w ciągu kilku działalności na rynku informatycznym odniósł szereg sukcesów i zbił fortunę, zgodził się na ich współpracę. Jakiekolwiek tarcia na linii trener-dyrektor sportowy od razu odbijają się na drużynie, i w Cracovii widać to jak na dłoni. Filipiak przymyka oko na tę toksyczne relację, zamiast jednemu z nich wręczyć dymisję. W wywiadzie dla "PS" o Burlikowskim nie wspomina zresztą ani razu. Tak jak i o tym, że w czerwcu ponad połowie zawodników wygasają kontrakty, a wielu z nich już myśli o zmianie pracodawcy.


Jakakolwiek krytyka ze strony prezesa musi mieć na celu zwiększenie motywacji u podwładnych. Czy dzisiejszą wypowiedzią Filipiak w jakikolwiek sposób zmobilizował piłkarzy i trenera Cracovii do lepszej gry? W żadnym wypadku. Nie dość, że zepsuł drużynie atmosferę po zwycięstwie nad Jagiellonią (o którym powiedział: "gra była słaba, goście grali jeszcze słabiej, a sędzia był w ogóle tragiczny"), to jeszcze naraził Stawowego na ostracyzm ze strony mediów, które teraz po każdym następnym niepowodzeniu "Pasów" będą jeszcze intensywniej szukać mu następców. Szkoleniowiec zapewne stracił też w oczach piłkarzy i na pewności siebie. Nie może być inaczej, skoro szef publicznie kwestionuje jego kompetencje.


Nie wierzę, że przed udzieleniem wywiadu Filipiak poważnie zastanowił się nad konsekwencjami swojej wypowiedzi. Osłabiła ona Cracovię nie tylko zewnętrznie, ale też naraziła na pogorszenie wizerunku wśród kibiców i sponsorów. Skąd więc takie słowa? Wniosek nasuwa się sam, a właściwie wykłada go nam sam Filipiak, który twierdzi, że "po takim meczu jak z Jagiellonią zastanawia się, że sponsorowanie polskiej piłki ma sens". Prezes Cracovii to wśród ekstraklasowych właścicieli gatunek wymarły. Z wykładania pieniędzy na polskie kluby rezygnowali w ostatnich latach Zygmunt Solorz-Żak, Mariusz Walter, Józef Wojciechowski czy Zbigniew Drzymała. Być może w odwrocie znajduje się także Filipiak. Jego lekkomyślna wypowiedź może świadczyć o tym, że po prostu przestaje mu już zależeć.


Nad Cracovią zbierają się czarne chmury. W ciemno można obstawiać, że Stawowy wyleci po następnej porażce lub w najlepszym wypadku po zakończeniu obecnego sezonu. Zamiast walczyć o europejskie puchary, "Pasy" znów pogrążają się w przeciętności. Niebezpiecznie zaczynają się przypominać nie tak dawne czasy, w których Cracovia balansowała na pograniczu Ekstraklasy i pierwszej ligi. Obecne działania klubu mogą sprawić, że wrócą one wcześniej, niż ktokolwiek by się spodziewał.



PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)