Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Stokowiec: Trytko nas zaskoczył

Stokowiec: Trytko nas zaskoczył

Piłka nożna | 23 marca 2014 10:17 | Mateusz Decyk

fot. x-news.pl

Jagiellonia zremisowała u siebie z Koroną Kielce 1:1. W ostatnich minutach spotkania wyrównał Adam Dźwigała, a goście po raz kolejny nie potrafili dowieźć zwycięstwa do końca meczu. Co miał do powiedzenia Piotr Stokowiec po sobotnim spotkaniu? 

 

Piotr Stokowiec nie mógł zadowolony ze swoich podopiecznych. Wiedział jednak dobrze, że rywale zasłużyli na zwycięstwo i punkt, który udało się wyrwać w ostatnich minutach trzeba szanować – No cóż, to na pewno nie było dobre spotkanie w naszym wykonaniu. W pierwszej połowie nie mogliśmy zupełnie złapać rytmu, za dużo było nerwowości, za dużo strat, chaosu w naszych poczynaniach i nie potrafiliśmy nawet normalnie wyprowadzić piłki.


Jaga wyglądała dzisiaj naprawdę słabo przy swoich rywalach. Momentami Korona wydawała się drużyną o klasę lepszą, nie tylko pod względem zgrania i umiejętności, ale też fizycznym. Tym twierdzeniom zaprzeczył szkoleniowiec, który uważa że zespół nie ma problemów z przygotowaniem kondycyjnym – Takich problemów nie widzę w naszym zespole, na pewno w pierwszej połowie bramka dodała skrzydeł przyjezdnym i dlatego tak dominowali na boisku. Z resztą trzeba przyznać, że na tą bramkę zasłużyli, bo Korona zagrała bardzo dobrą pierwszą połowę. My mamy wahania formy. Czasem ciężko jest mi znaleźć drużynę sprzed trzech dni, a czasem i poszczególnych zawodników.


Nie sposób było ustrzec się skojarzeń do meczu z Cracovią, w którym podobnie jak we wczorajszym spotkaniu Jagiellonia zaczęła grać składną piłkę dopiero w końcówce – Mamy możliwości, możemy grać dłużej na wysokim poziomie, ale nie możemy złapać rytmu. Część zawodników jest po kontuzji tak jak Nika Dzalamidze, który jest zawodnikiem bardzo użytecznym w ofensywie. Musimy wrócić do formy z poprzednich spotkań, bo poprzeczkę zawiesiliśmy sobie wysoko. Jeśli jesteśmy w stanie tak grać pięć minut to ja jestem przekonany, że i dłużej. Gorzej byłoby jakby to w końcówce nie było nas widać.


Przemysław Trytko strzelił trzecią bramkę w tym sezonie przeciwko Jagiellonii. Trener Stokowiec nie przywiązywał jednak większej wagi do tego zawodnika, którego łączą z białostockim klubem zawiłe perypetie z przeszłości – Nie wiem co on musiał tutaj nabroić, żeby aż tak Jagiellonie kaleczyć. Trudno jest przewidzieć jaki zawodnik zagra akurat na 200%. W Koronie może to być równie dobrze Korzym, czy inny zawodnik wchodzący z ławki. Można było się spodziewać jego dobrego spotkania, ale było to dla nas małym zaskoczeniem. Gdzieś tam jakaś zadra zawsze zostaje w zawodniku, pomaga mu też wiara w to, że strzeli bramkę, a gdy szczęście mu sprzyja to tak się dzieje. Graliśmy tak jak z każdym przeciwnikiem. Obrona z Sewerynem Michalskim potrzebuje trochę czasu żeby się zgrać, ale wszystko idzie w dobrym kierunku.


Z boiska w przerwie zszedł Dawid Plizga, który zdaniem trenera najbardziej zasługiwał na zejście z boiska – Myślę, że tutaj Dawid nie jest kozłem ofiarnym. Kilku zawodników nadawało się do zmiany. Nie wszystko nam dobrze funkcjonowało. Dawid być może jakoś mocno nie odstawał od drużyny, ale nie miał dzisiaj najlepszego dnia, w dodatku nie wszedł jeszcze w rytm meczowy po kontuzji . Nadal jest naszym ważnym zawodnikiem i liczę na niego we wtorkowym meczu. Szukałem też sposobu na zmianę gry i akurat padło na Dawida.


Pod koniec spotkania na boku obrony zagrał Sebastian Rajalakso. Trener był całkiem zadowolony z jego występu – Uważam, że Sebastian nieźle sobie poradził. Jeśli chodzi o Waszkiewicza to jutro się dowiemy co tak naprawdę się stało. Po to ściągaliśmy nowych zawodników żeby się wzmocnić i uzupełnić skład.

 

Trener Jagiellonii dziękował też kibicom, którzy przez cały mecz, a szczególnie po straconej bramce gorąco dopingowali swój zespół – Wiem, że nie do takiej gry przyzwyczailiśmy białostocką publiczność. Cieszę się, że byli z nami do końca i że mieli cierpliwość do nas i do całego meczu i w końcówce zostało to w jakiś sposób wynagrodzone. Natomiast na pewno nie tak będziemy chcieli grać, trudno szukać tutaj usprawiedliwień w brakach kadrowych, bo nie na tym to polega, bo każdy ma jakieś tam problemy kadrowe. W tej chwili myślę już o Lechii, oczywiście z tego meczu wyciągniemy wnioski, ale nie na gorąco. Życzę więcej cierpliwości kibicom i proszę ich o nią przynajmniej do końca tej rundy, bo przed nami ciężkie spotkania.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)