Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pazdan zawiedziony. Dźwigała z dedykacją!

Pazdan zawiedziony. Dźwigała z dedykacją!

Piłka nożna | 23 marca 2014 14:38 | Mateusz Decyk

fot. x-news.pl

Po wczorajszym spotkaniu zawodnicy Jagiellonii nie mogli być zadowoleni ze swojej gry i wyniku spotkania. Nieco więcej konkretnego o spotkaniu powiedzieli nam Michał Pazdan, Krzysztof Baran i bohater wczorajszego wieczoru Adam Dźwigała!


Na początku o grze Jagiellonii wypowiedział się Michał Pazdan, który był jednym z niewielu jasnych punktów w drużynie Piotra Stokowca. Gdyby nie jego liczne interwencje i wygrane pojedynki jeden na jeden Jagiellonia mogłaby ponieść wczoraj sromotną porażkę. – Zdaje sobie sprawę, że wyglądało to tak jakby Korona chciała dwa razy bardziej. Nie potrafiliśmy agresywnie podejść do każdej piłki, a przed spotkaniem wiedzieliśmy, że musimy to zrobić jeśli chcemy wygrać ten mecz. W piłkach stykowych zawsze byliśmy spóźnieni. Korona swobodnie rozgrywała sobie piłkę w pierwszej połowie, co trochę udało nam się ukrócić w drugiej połowie. Nie pozostaje nam nic innego niż cieszyć się z tego jednego punktu. Z perspektywy tego meczu ten punkt jest ważny. Korona musiała zagrać agresywnie i ofensywnie, żeby wygrać. My chcieliśmy zrobić to samo, ale czemu nie udała nam się ta sztuka? Nie mam pojęcia.

 

*** 


Krzysztof Baran był dzisiaj cichym bohaterem białostockiego klubu. Niejednokrotnie uratował swój zespół przed utratą bramki i był prawdziwą ostoją. W jego wypowiedzi jak zwykle dominowała skromność i delikatne zawstydzenie – Gra się nie układała, ale musimy cieszyć się z tego punktu i z tego, że w decydującym momencie potrafimy strzelić bramkę. Cieszę się, że udało mi się obronić kilka razy, szczególnie w tej ostatniej sytuacji, bo gdybym tego nie zrobił, mecz byłby przegrany. Mam nadzieję, że ta agresja którą mogliśmy widzieć na placu gry nie była wywołana naszą frustracją z powodu słabszej gry, a walką o wygraną. Nie wiem dlaczego nie potrafiliśmy dzisiaj zagrać dobrze. Na pewno wyciągnęliśmy wnioski po spotkaniu z Cracovią, a jednak nie zagraliśmy tak jak chcieliśmy.

 

***

 

Adam Dźwigała został wczoraj białostockim bohaterem. Gdy w przerwie zmienił Dawida Plizgę, nie zmienił się obraz gry, ale gdy w ostatniej minucie w pole karne dośrodkował Dani, Adam idealnie zachował się w polu karnym i zdobył decydującą bramkę głową – Na pewno przed tym spotkaniem chcieliśmy zdobyć trzy punkty, ale patrząc na naszą grę to trzeba się cieszyć z jednego. Chciałem zadedykować bramkę tacie, który ma dzisiaj urodziny. Nie bardzo wiem jak to się stało, że udało mi się dojść do tak dobrej sytuacji strzeleckiej. Może nikt mnie nie krył albo ktoś zrobił blok? Ja wbiegałem po prostu na bliższy słupek, a Dani idealnie dośrodkował i padła bramka. Na pewno w drugiej połowie jest więcej miejsca na grę w piłkę, obie drużyny opadają z sił. Korona postawiła wysoko poprzeczkę w pierwszej połowie, co było widać też w naszej grze. Teraz z podniesionymi głowami musimy jechać do Gdańska!

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)