Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Goleada, remontada, trzy karne i hattrick Messiego, Real - Barcelona 3:4!

Goleada, remontada, trzy karne i hattrick Messiego, Real - Barcelona 3:4!

Piłka nożna | 23 marca 2014 23:12 | Sebastian Ibron
Leo Messi zakończył Gran Derbi z trzema golami i asystą na koncie
fot. FC Barcelona / facebook.com
Leo Messi zakończył Gran Derbi z trzema golami i asystą na koncie

Gran Derbi dla Barcelony! Goście jak zaczęli, tak skończyli spotkanie. Blaugrana dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, podobnie jak Real, jednak ostatecznie to przyjezdni zwyciężyli 4:3.


Mecz nie mógł się zacząć lepiej dla Katalończyków. W 7 minucie Messi świetnie rozprowadził akcję do Iniesty, który pozwolił wykonać skręty kręgosłupa w odcinku szyjnym Diego Lopezowi, i umieścił piłkę pod poprzeczką jego bramki. Goście zdecydowanie lepiej weszli w to spotkanie i dążyli do maksymalnego wykorzystania tego faktu. Starali się, to prawda. Lecz skarcił ich Karim Benzema. Dzięki temu trafieniu Real doszlusował do Blaugrany. I to nie był koniec trafiania w przypadku Francuza. Parę minut później Javier Mascherano uznał, iż należy dać gospodarzom „fory”, żeby nie było Barcelonie za łatwo, więc przepuścił piłkę w polu karnym. Z tego prezentu skorzystał ponownie Francuz.


Trzy gole w 24 minut? Milutko. A to zwiastun wielkich emocji. Wówczas, po trafieniu na 2:1, goście obniżyli nieco loty. W zasadzie, to można podzielić tę połowę na dwie części. Pierwszą, z przewagą – pokazującą obecną dyspozycję – Barcelony oraz drugą – z lepszą grą gospodarzy, która obfitowała w dwa gole Benzemy. Z czymże – ta druga skończyła się przed ostatnim gwizdkiem sędziego. A trwała dokładnie do 43 minuty i bramki Leo Messiego. Notabene, Argentyńczyk sam wykreował tę akcję, sam rozegrał i nawet odbił ją od Neymara do spółki z obrońcami Realu, by następnie ją wykończyć. Klasa. Ten gol, to była znakomita wiadomość przed drugą połową, gdyż remis nikogo nie satysfakcjonował.


A tuż po przerwie sędzia Undiano Mallenco wskazał na wapno, całkowicie zasłużenie. A jak karny dla Realu, to oczywiście Cristiano Ronaldo. I to on wyprowadził gospodarzy na kolejne już prowadzenie w tym meczu. Wydawało się, że Real już do końca meczu może mieć całe spotkanie pod kontrolą. Tak się jednak nie stało. Kilka minut później zaczęły się ogromne problemy dla „Królewskich”. Na wiadro pomyj zasłużył Sergio Ramos. Hiszpan sfaulował we własnym polu karnym Neymara, czym dał asumpt sędziemu na odgwizdanie karnego. Tak też się stało, lecz Ramosa czekała również kara indywidualna. Udał się on do szatni, by sprawdzić wcześniej stan klubowych pryszniców.


Tradycyjnie jedenastkę wykonywał Messi. Leo zdobył gola, więc Barcelona znów remisowała z Realem. Mogło się wydawać, że to oznacza koniec dobrych wiadomości dla podopiecznych Carlo Ancelottiego. Dobrze wiemy, że derby – a w szczególności takie, jak te – rządzą się własnymi prawami i lubią wymykać się logice. Nie tym razem jednak. W 83 minucie sfaulowany w polu karnym gospodarzy został Iniesta, i Real – we frajerski sposób – sprokurował rzut karny. A ten oczywiście został wykorzystany przez Leo Messiego.


Było to drugie starcie obu szkoleniowców. Drugi raz zwyciężył Tata Martino. Co można powiedzieć o personaliach, to więcej można było oczekiwać od pomagierów Ronaldo i Messiego – Bale’a i Neymara. Oboje spisali się poniżej oczekiwań. Ronaldo z kolei grał gdzieś skryty, w cieniu Messiego, który grał bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że Leo, poza trzema golami, asystował przy bramce Iniesty.


W samym meczu było wszystko. Były rzuty karne, czerwona kartka, emocje, wiele goli, fantastyczny poziom, natychmiastowe zmiany prowadzenia. Czegóż chcieć więcej? Czekamy na kolejne Gran Derbi oraz ostateczne rozstrzygnięcia w lidze!
 

SEBASTIAN IBRON

TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)