Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Derby Manchesteru dla City! Różnica klas na Old Trafford

Derby Manchesteru dla City! Różnica klas na Old Trafford

Piłka nożna | 26 marca 2014 09:32 | Michał Kozera

fot. Manchester City FC - Official / facebook.pl

Manchester United uległ na własnym obiekcie lokalnemu rywalowi, odnosząc tym samym 10. ligową porażkę w tym sezonie. Czerwone Diabły zagrały mecz nieporównywalnie słabszy od City, którzy w tym sezonie starają się stanowić klasę dla samych siebie. Tak też było wczoraj – trzybramkowa zaliczka w Teatrze Marzeń wystarczyła, by wykonać założone przez drużynę Pelegriniego cele.

 

Mecz zaczął się tak naprawdę od pierwszego gwizdka! Ledwo umościliśmy się wygodnie w fotelu, a City już oblegało pole karne United. Diabły musiały się bronić i robiły to z sercem – udało się wślizgiem odroczyć wyrok, który nadchodził wraz ze strzałem z 9 metra. Rykoszet trafił jednak na prawą stronę, skąd został natychmiast przerzucony na lewą, gdzie kompletnie niekryty był Jesus Navas. Ten dygnął, jakby markował strzał, po czym uderzył w słupek. De Gea nawet się nie rzucał, bo po co – piłka potężnie odbiła się od słupka w prawą stronę, prosto w nogi Edina Dżeko. A to była 44. sekunda, poważnie.

 

Po pierwszej bramce mecz nabrał trochę innego wyrazu. City miało jeszcze kilka szans, które konsekwentnie ofiarowywał im potykający się dziś o własne nogi Rafael. Bramek z tego nie było, ale okazało się, że przykład natychmiast brać zaczęli inni gracze gospodarzy. W ten sposób w pierwszej połowie przepadło kilka naprawdę ładnie się zapowiadających akcji, w których do piłki albo ktoś nie doszedł, albo gdy już piłkę miał, to gubił. I mowa tu tylko o graczach United, którzy wyglądali, jakby wcale na własnej murawie nie grali. Lub, jakby ktoś podmienił im buty na halówki.

 

W pierwszej połowie wynik uratował David de Gea, którego wykop wylądował jeszcze na swojej połowie prosto pod nogami City, które szybko wyprowadził kontrę, a na szczęście dla bramkarza, jej koniec znalazł się po jego interwencji za boiskiem. Sytuację zmarnował też Fellaini, który niekryty dostał piłkę na wysokiego woleja, jednak co defensywny pomocnik to nie napastnik – Belg machnął nogą i trafił, ale w Harta. Jeśli jednak mówić o napastnikach, to Rooneyowi też się nie powiodło – zmarnował on pięknego crossa od Rafaela, gdy nie trafił w piłkę. Drugą szanse miał wówczas Mata, ale przeniósł strzał z prawej nogi i klops.

 

O ile pierwszą połowę można określić jako remisową (z bramką City i akcjami bramkowymi obu drużyn), o tyle w drugiej Obywatele przejęli więcej inicjatywy. Przede wszystkim za sprawą drugiej bramki Edina Dżeko, który pokazał klasę podczas rzutu rożnego. Bośniak wyprzedził obrońców i z bliższego słupka załadował piłkę do siatki wolejem. A wcześniej strzelić mógł jeszcze Fernandinho czy również Dżeko, ale wówczas szczęście uratowało gospodarzy.

 

Bramkę meczu mógł natomiast zdobyć Welbeck. Napastnik dostał typową w tym meczu, płaską wrzutkę od Rafaela na trzeci metr i liczył, że angielką pokona Harta. Miał w tym trochę pecha, bo ten stał idealnie do interwencji takiego zagrania, ale brawa za chęci. Mogła być także bramka Rooneya z rzutu wolnego, gdy bardzo mocna piłka minęła się z głowami tych, którzy chcieli zmienić tor jej lotu (w bramkę albo w bezpieczne miejsce), po czym mogła wpaść w dalsze okno. Hart musiał wyskoczyć i interweniować, po raz kolejny w tym meczu, zawsze skutecznie.

 

Ostatni cios City zadało w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, gdy piłkę po rykoszecie obrońcy dostał Yaya Toure. Szybkie zrobienie sobie pozycji i strzał, płasko, na dalszy słupek i mamy bramkę fenomenalnego pomocnika Manchesteru City. Tym samym wynik zamknął się na 3:0 dla Błękitnych i dobitnie pokazał jak wiele dzieli obie drużyny.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)