Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wątpliwości kibica United. Kogo winić?

Wątpliwości kibica United. Kogo winić?

Piłka nożna | 26 marca 2014 15:24 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny profil Facebook Manchester United FC


 
Wydawało się, że po spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Olympiakosem Pireus, coś w końcu drgnie w drużynie Davida Moyesa. Na Old Trafford zobaczyliśmy wtedy stary, dobry Manchester United. Nie grający jakiejś skomplikowanej, widowiskowej piłki. Ale taki, który zwycięża w sposób oczywisty i nieco cwaniacki.


Oczywisty? Cóż to znaczy oczywisty? Taki sposób jest bliski kibicom Czerwonych Diabłów z poprzedniego sezonu, którzy wiedzieli, że nie wszystko w ich ukochanym zespole funkcjonuje tak jak trzeba. Ale tym nie muszą się przejmować, bo Sir Aleks Ferguson i jego piłkarze na pewno dziś zwyciężą. W tym sezonie każdy kolejny mecz to katorga, z którą każdy kibic musi się mierzyć co tydzień. Kolejna kompromitacja? Czy może zwycięstwo, które będzie zwiastunem kolejnej katastrofy? Niepokój. To chyba najczęstszy towarzysz Davida Moyesa.


Po porażce z Liverpoolem uznałem, że Old Trafford nie wytrzyma kolejnej kompromitacji. Zbliżał się mecz derbowy, ale w międzyczasie oprócz wspaniałej wiadomości, którą był awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, pojawiły się również te złe. Pierwszą było wylosowanie Bayernu Monachium. Drugą, kontuzja Robina van Persiego, który wydawało się odzyskał swoją nadprzyrodzoną moc, strzelania bramek z niczego.


Po przegranych derbach Manchesteru, a w zasadzie jeszcze przed ostatnim gwizdkiem sędziego pojawiły się ‘’szokujące’’ informacje, jakoby kibice Manchesteru byli wściekli na Aleksa Fergusona, za wybór jego następcy. Niektórzy słysząc tę wiadomość strasznie się oburzyli, ale całkiem niesłusznie. Szkot co prawda urósł w ostatnich latach do postaci nietykalnej w Manchesterze, ale w dużej mierze to on odpowiada za to, że to David Moyes, w każdym meczu z trwogą i w poszukiwaniu pomysłów spogląda na boisko.


Oczywiste jest, że Manchester nie ma szans w potyczce z Bayernem Monachium. Oczywiste jest, że to będzie deklasacja. Moyes od początku stoi na straconej pozycji. Zdaje mi się, że nawet gdyby w sposób umiejętny zainwestował 200 milionów funtów w letnim okienku transferowym, to i tak nie doprowadziłby United do większego sukcesu przez kilka lat. To człowiek, który przez długi okres zadowalał się stagnacją w Evertonie. Wygląda na to, że to samo chce zrobić na Old Trafford. Niestety z takim podejściem Moyes może się udać tylko w jednym kierunku – na bezrobocie!


Pytanie tylko, który szaleniec jest w stanie dać Moyesowi tak ogromną sumę pieniędzy skoro dotychczasowe transfery to niewypały. Transfer Fellainiego to kompletna porażka. Natomiast Juan Mata to świetny zakup, ale Szkot kompletnie nie potrafi go wykorzystać. Juan Mata to nie jest zawodnik, który odnajdzie się w systemie gry rodem ze szkockiej Premier League, w którym w co drugiej akcji ofensywnej stosuje się dośrodkowanie, a najważniejszym atutem na boisku jest dobra gra w powietrzu. Kreatywnego zawodnika sprowadza się do zespołu, do którego pasuje on mentalnie. Mata to zakup typu: ‘’Lepiej kupić niż nie kupić’’.


Bramka Rooneya z West Hamem z pewnością każdemu zapadnie w pamięć jako jeden z najpiękniejszych goli tego sezonu. Jednak ja dostrzegam w tym coś więcej niż genialne uderzenie z połowy. Takich kroków po prostu nie podejmuje piłkarz kreatywny. Tą drogą idzie desperat. Rooney nie strzelił dlatego, że miał ochotę na rywalizację ze Zlatanem, a dlatego, że desperacko potrzebuje strzelonej bramki. Każdy widzi, że oddanie piłki kolegom przez Anglika, daje dziewięćdziesięcio-procentowe prawdopodobieństwo, że akcja zakończy się niecelnym dośrodkowaniem lub wycofaniem piłki na własną połowę tak, by spokojnie mógł ją rozegrać Phil Jones. Zwolenników mojej teorii będzie bardzo mało, ale Roo to desperat, któremu nawet podwyżka nie poprawia humoru tak jak strzelona bramka.


Czy czas już na zwolnienie Davida Moyesa? Uważam, że jest jeszcze trochę za wcześnie na tak drastyczne środki. Myślę jednak, że 20 kwietnia będzie dniem, w którym sam Szkot zadecyduje o swojej przyszłości. Jeśli nie uda mu się pokonać swojej byłej drużyny, rodzina Glazerów powinna zacząć myśleć o przyszłości, w której nie będzie już miejsca dla znienawidzonego przez kibiców szkoleniowca.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)