Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piątek w T-ME. Karne decydują o losach spotkań
Robakinho zdobył dwie bramki
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Robakinho zdobył dwie bramki

Piątek w T-ME. Karne decydują o losach spotkań

Piłka nożna | 28 marca 2014 22:51 | Sebastian Ibron

Z czym wam się kojarzy piątek? Bo nam głównie z T-Mobile Ekstraklasą. A dziś mieliśmy okazję do zaobserwowania typowego ekstraklasowego folkloru w Chorzowie oraz emocjonującego starcia w Kielcach, gdzie Korona znów w końcówce straciła bramkę i zremisowała spotkanie z Pogonią.

 

Bądźmy szczerzy – nie spodziewaliśmy się, że Podbeskidzie pokaże coś więcej niż solidność Zajaca, krzyk Ojrzyńskiego, turbodiesel Malinowskiego, czy może jeszcze czasem podania Iwańskiego. A już tym bardziej zwycięstwa podopiecznych trenera Ojrzyńskiego. Pierwszego na wyjeździe w tym sezonie. A jednak. Impossible is nothing.


My się podśmiewywaliśmy, a pierwszą groźną okazję w meczu stworzyli właśnie goście. Kończył ją jednak Pawela. Wiadomo z jakim efektem. Chwilę później znowuż on strzelał głową po kornerze, lecz w słupek. O pierwszej połowie naprawdę niewiele możemy napisać. Dodamy więc, że mamy takie nieodparte wrażenie, że Mikołaj Lebedyński ma naprawdę sporą szansę na zostanie królem niezgrabności w Ekstraklasie. Pokażcie nam innego tak ociężale poruszającego się napastnika.


Ciągle liczyliśmy, że – eh, ależ oklepany i banalny frazes – zdobyty gol rozluźni szyki defensywne obu drużyn, gdyż to mogłoby otworzyć widowisko. Nie ukrywamy, raz na ruski rok coś czasem się działo, ale to było za mało. Zawsze jest za mało, gdy akcje kończy Fabian Pawela, albo gdy ktoś usilnie wciela się w jego rolę. I nadeszła 73 minuta. Obrona Ruchu do spółki ze ślepym sędzią liniowym oraz Michałem Buchalikiem sprezentowali rzut karny, który na bramkę zamienił Sokołowski. I to byłoby na tyle.


Cóż można więcej o tym meczu napisać. Gra może nie była aż tak skandaliczna, jak byśmy przypuszczali (co nie zmienia faktu, że skandaliczna była, bo była, po prostu nie w aż takim stopniu), ale jeden gol? W dodatku z karnego? Liberum Veto. Takie mecze powinny zostać zdelegalizowane za działanie nakierowane na uszczerbek na zdrowiu wielu ludzi. Wyróżnić kogokolwiek? E, może lepiej nie.


Mecz w Kielcach po prostu musiał być dużo ciekawszy od poprzedniego starcia.


Cały mecz pomiędzy Ruchem Chorzów a Podbeskidziem Bielsko-Biała zrekompensowało nam fantastyczne, kilkudziesięciometrowe zagranie Michała Janoty do Chiżniczenki. Brawo! Dla takich podań można płacić nawet najbardziej horrendalne kwoty za wstęp na mecz. Już od początku piłkarze zabrali się za podtrzymanie średniej ilości bramek na mecz. Niby wszystko, fajnie… Lecz tymczasem, w trakcie gry, kibice Korony Kielce wybrali papieża. Tylko tak można wytłumaczyć biały dym, który pokrył cały stadion. Szkoda piłkarzy gospodarzy, gdyż naprawdę grali nieźle w momencie przerwania starcia. Szkoda nam było, ci jednak się tym nie przejęli. To kielczan nie zatrzymało. W 38 minucie drugi raz szczecinian skarcił Przemysław Trytko.


A więc obydwaj napastnicy gospodarzy umieścili piłkę w siatce. Mecz się gościom wymykał i nie bardzo wiedzieli co począć z tym faktem. Warto też się zastanowić nad oceną dla duetu Akahoshi – Robak, ale… Nie jesteśmy pewni czy znajdowali się na boisku. O ile ten drugi dawał znaki życia, o tyle pierwszy zaniknął bez śladu.


O fakcie przebywania na boisku przez Robaka dowiedzieliśmy się dopiero w 61 minucie, kiedy ten huknął zza pola karnego dobijając swój strzał w mur z rzutu wolnego. To mogło zwiastować świetne widowisko (mimo iż dotychczas było naprawdę niezłe). Może świetne nie było, ale bardzo dynamiczne i owszem. Szarpane, obfitujące w przypadek. I w czerwoną kartkę Malarczyka. I w rzut karny, który na bramkę został zamieniony przez Marcina Robaka. I tym samym Korona ponownie zremisowała wygrany mecz.

 

Nasze słowa z zapowiedzi były wręcz prorocze. Trener Jose Rojo Pacheta siłą rzeczy musi być wnerwiony z zaistniałej sytuacji. Tym bardziej, że rzut karny był co najmniej wątpliwy. Choć w zasadzie sędzia, jakąkolwiek decyzję by podjął, by się z niej wybronił. Tym samym Korona niemal do zera zmniejszyła swoje szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Na własne życzenie, a właściwie na życzenie Piotra Malarczyka, który wykonał nieodpowiedzialny wślizg skutkujący jedenastką i czerwonym kartonikiem. Sam mecz był naprawdę dobry, Korona grała świetną pierwszą połowę, a w drugiej nam się to nieco wyrównało, lecz z minimalnym wskazaniem na Pogoń. Ostatecznie w Kielcach podział punktów.

 

SEBASTIAN IBRON

TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)