Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna 90 minut dobrej gry to za dużo. Jak to w Ekstraklasie...

90 minut dobrej gry to za dużo. Jak to w Ekstraklasie...

Piłka nożna | 30 marca 2014 21:28 | Przemysław Drewniak
Marco Paixao tym razem nie powiększył swojego dorobku bramkowego. A okazje były...
fot. x-news
Marco Paixao tym razem nie powiększył swojego dorobku bramkowego. A okazje były...

Słusznie przewidywaliśmy, że w niedzielnych meczach Ekstraklasy będą emocje, prawidłowo przewidzieliśmy także ich rezultaty, choć... do przerwy pewnie byśmy zmienili nasze typy. Spotkania Zawiszy ze Śląskiem i Górnika z Jagiellonią miały niezwykle zaskakujący przebieg. W Bydgoszczy gospodarze przebudzili się po 70 minutach truchtania i wygrali, zaś zabrzanie stracili trzy bramki przewagi i nie wygrali dziewiątego kolejnego meczu w lidze.


Zawisza Bydgoszcz 1-0 Śląsk Wrocław
Kamil Drygas 83'


Wypowiedź Igora Lewczuka, który w wywiadzie w przerwie przyznał, że jego drużyna jest na boisku zupełnie zagubiona, idealnie podsumowuje grę Zawiszy w pierwszych 70 minutach meczu ze Śląskiem. Ryszard Tarasiewicz, który z powodu zawieszenia oglądał spotkanie z perspektywy loży na stadionie w Bydgoszczy, musiał być skonsternowany, bo jego podopieczni właściwie w ogóle nie grali w piłkę. Grając u siebie z czwartą drużyną od końca Zawisza miał ok. 30% posiadania i wykazywał żadnej chęci do gry.


Aż ciężko uwierzyć, że mając z przodu Marco Paixao Śląsk w długim okresie zdecydowanej przewagi ani razu nie potrafił pokonać Wojciecha Kaczmarka. Trochę brakowało szczęścia (strzał w poprzeczkę Paixao), trochę dokładności, ale swoje dołożył też bramkarz Zawiszy, który kilkoma interwencjami uratował swoją drużynę przed utratą gola. Wrocławianie zwiększyli obroty, gdy po przerwie Roberta Picha zmienił Mateusz Machaj. Wchodzący z ławki pomocnik rozruszał ofensywę swojej drużyny, dzięki czemu Śląsk doszedł do kilku stuprocentowych okazji, ale podopiecznym Tadeusza Pawłowskiego za każdym razem brakowało wykończenia. A potem jeszcze raz okazało się, że w Ekstraklasie można przespać niemal cały mecz, a na końcu i tak sięgnąć po trzy punkty.


Zawisza przebudził się na ostatnie 20 minut, ale dwukrotnie po strzałach Wójcickiego i Lewczuka rewelacyjnie interweniował Marian Kelemen. Bramkarz Śląska nie miał jednak żadnych szans w 83. minucie, gdy po kolejnym rzucie rożnym i zgraniu piłki głową Bernardo Vasconcelosa piłkę skierował do siatki najlepszy w szeregach gospodarzy Kamil Drygas. Wychowanek poznańskiego Lecha potwierdził tym samym, że złapał bardzo dobrą formę i do dwóch goli zdobytych w tym tygodniu w Pucharze Polski dołożył trzeciego w lidze.


W pierwszej połowie Zawisza praktycznie położył się przed rywalem, jakby dając szansę na wyprowadzanie kolejnych ciosów. Śląsk jednak tej okazji nie wykorzystał i w piątek pojedzie do Bielska-Białej by walczyć o utrzymanie. Tam Pawłowski pewnie dokona kilku roszad w wyjściowym składzie, bo w Bydgoszczy nie do końca z nim trafił. Błędem było pozostawienie na ławce Machaja i wstawienie do składu Sebino Plaku, który zaliczył bezbarwny występ.


Zawisza przez większość meczu wyglądał tak słabo, jak w pierwszych meczach tego sezonu, ale ostatecznie wykorzystał nieporadność Śląska i zapewnił sobie grę w grupie mistrzowskiej.


Górnik Zabrze 3-3 Jagiellonia Białystok
Przemysław Oziębała 23', Radosław Sobolewski 28', Bartosz Iwan 33' - Adam Dźwigała 42', Dani Quintana 50' (k.), Dawid Plizga 81' (k.)


Kibice w Zabrzu z utęsknieniem czekali na Górnika, który grałby futbol chociaż zbliżony do tego za Adama Nawałki. No i się doczekali! Zabrzanie nie wygrali w tym roku ani jednego meczu, ale w pierwszej połowie meczu z Jagiellonią kompletnie zdominowali rywala i wydawało się, że to może zakończyć się pogromem.


W końcu z dobrej strony pokazał się Robert Jeż, który wypracował gole Przemysława Oziębały i Radosława Sobolewskiego. Przewaga w środku pola, płynne rozgrywanie piłki, wychodzenie na pozycje, atakowanie obiema stronami - Górnik w końcu prezentował się tak, jak w rundzie jesiennej. Na 3:0 podwyższył Bartosz Iwan, a mogło skończyć się nawet na piątce, ale pecha miał najlepszy w obozie gospodarzy Prejuce Nakoulma. Reprezentant Burkina Faso w pierwszej połowie dwa razy obijał poprzeczkę, a w drugiej trafił jeszcze w słupek.


Wszystko szło zgodnie z planem gospodarzy, Jagiellonia grała fatalnie w środku pola, wręcz kompromitująco w obronie, ale jeden szczęśliwy gol białostoczan całkowicie odmienił oblicze tego spotkania. Goście zdobyli bramkę w najlepszym możliwym momencie, bo jeszcze pod koniec pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu Daniego Quintany i trafieniu Adama Dźwigały Górnik nie tylko stracił gola, ale też zawodnika, bo wychodzący do piąstkowania Grzegorz Kasprzik pomylił piłkę z głową Iwana, który znokautowany nie pojawił się już na boisku. Wprowadzony w jego miejsce Mateusz Zachara zagrał o dwie klasy gorzej.


Pamiętacie mecz Lech-Górnik z jesieni? Tam zabrzanie rozegrali perfekcyjną pierwszą połowę, prowadzili 1:0, by w drugiej przestać grać i ostatecznie ponieść porażkę. Podobnie było tym razem, bo choć Jagiellonia nie przeszła jakiejś wielkiej przemiany, to zdołała nieco uporządkować swoją grę i korzystała z pasywności gospodarzy. Już w 50. minucie białostoczanie złapali kontakt po bramce z karnego Quintany, a potem cierpliwie próbowała sforsować coraz gęstszy mur ustawiany na połowie Górnika. Gdy już wydawało się, że podopieczni Roberta Warzychy jednak dowiozą do końca korzystny rezultat, z pomocą przyszedł gościom.. sędzia. W polu karnym po starciu z Borisem Pandżą przewrócił się Bekim Balaj, choć przewinienia absolutnie nie było. Plizga wyrównał na 3:3 i Jagiellonia dołączyła do Legii i Podbeskidzia, które w tej kolejce również skorzystali na pomyłkach sędziów w kluczowych momentach.


Górnik był o krok od przełamania i zapewnienia sobie miejsca w czołowej ósemce. Remis sprawia, że ten drugi cel i tak jest dla nich na wyciągnięcie ręki, ale w tabeli rundy wiosennej zabrzanie wciąż zajmują ostatnie miejsce, tuż za łódzkim Widzewem. Jagiellonia utrzymała ósme miejsce i o grupę mistrzowską powalczy z Lechią, Cracovią i Koroną.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)