Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pierwszy grzech główny Guardioli

fot. Oficjalny profil Facebook FC Bayern Munchen

Pierwszy grzech główny Guardioli

Piłka nożna | 02 kwietnia 2014 16:05 | Mateusz Decyk

 Josep Guardiola to specjalista od piłki nożnej jakich mało i trudno znaleźć kogoś kto będzie się temu sprzeciwiał. Przed wtorkowym spotkaniem w Lidze Mistrzów tylko on przeczuwał katastrofę. Wiedział, że rezultat ligowego spotkania z Hoffenheim jest wynikiem nie zlekceważenia rywala, a kryzysu, który ostatnio przeżywa jego zespół. Tylko co się stało? Czy nie wywołał go przypadkiem sam szkoleniowiec?


Przerost formy nad treścią. To stwierdzenie najlepiej podsumowuje to co wydarzyło się z mistrzem Niemiec na Old Trafford. Piłkarze z Monachium grali jak zwykle. Piękną dla oka, dokładną do bólu, zachwycającą piłkę. Jednak w tym spotkaniu zabrakło tego ‘’czegoś’’. Skuteczności?


Nie mogło jej zabraknąć, bo klarownych sytuacji do strzelenia bramek nie pojawiło się zbyt wiele. Pomimo kilku genialnych akcji z udziałem Robbena, Ribery’ego, czy Alaby goście nie potrafili nic wskórać. Większość piłek, które pomocnicy Guardioli posyłali w pole karne albo mijało się z celem, albo zostawały przechwytywane przez obrońców Manchesteru United. Padła cała filozofia Pepa, bo jedyne na co wczoraj przydał się jego pomysł na grę to rozegranie piłki. Ale czegoż innego mógł się spodziewać Hiszpan nie wystawiając w podstawowej jedenastce żadnego napastnika? W Barcelonie takiego nie miał. W Bayernie ma dwóch, z czego jeden jest zaliczany do światowej czołówki. Więc w czym problem?


Juup Heynckes stworzył w Monachium światową potęgę, która w przeciwieństwie do Barcelony, nie zanudzała nas kilkunastoma podaniami w każdej akcji, czarowała grą i nie była już tak przewidywalna jak system gry Blaugrany. Kiedy piłkarze wychodzili na mecz z Barcą, wiedzieli czego się mają spodziewać. Gdy przyszło im się zmierzyć z Bayernem, kompletnie nie mieli pojęcia co mają robić. Z resztą ich ‘’przełożeni’’ również. Taki właśnie był Bayern Heynckesa. Jaka jest Bawaria Guardioli?


Wydawało się, że Hiszpan zmieni niemiecką maszynę do strzelania bramek w twór idealny. Początkowo można było odnieść wrażenie, że mu się to udało, bo jego podopieczni gromili rywala, tylko że w iście barcelońskim stylu. Pomimo rekordów bitych w tym roku przez piłkarzy Bayernu i zachwytów ekspertów, ich gra jest dla mnie w tym momencie równie podniecająca, co ryk silnika starej Skody dla fana motoryzacji.


Guardiola za wszelką cenę stara się poprawić coś co jest już dobre. Czasami z jego decyzji i wypowiedzi udaje mi się wyciągnąć tylko jeden wniosek. Facet zachowuje się tak jakby chciał mieć 100 % posiadania piłki. Niestety to niemożliwe, ale wydaje mi się, że ten cel stał się dla niego ważniejszy niż zdobywanie bramek, a nie o to chodzi w futbolu! W Bayernie nie ma Messiego, który strzeli gola na zawołanie. W porównaniu z Argentyńczykiem Thomas Muller wygląda bardzo blado, a przy sprawniej funkcjonującym systemie obrony wręcz nie istniał. System, który Hiszpan obmyślił w Barcelonie już nigdzie nie będzie wyglądał tak dobrze jak tam, bo Guardiola już nigdy nie poprowadzi tak genialnej drużyny.


To co mnie najbardziej drażni to fakt, że Bayern nie wykorzystuje świetnego napastnika jakim jest Mandzukic. Mam nadzieję, że po przyjściu jeszcze lepszego snajpera, trener monachijskiej drużyny zdecyduje się na grę z chociaż jednym napastnikiem, bo nie chcemy znienawidzić drugiej świetnej drużyny za to, że zanudza nas nawet w teoretycznie, najciekawszym spotkaniu.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)