Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Co łyka Marco Paixao?

Co łyka Marco Paixao?

Piłka nożna | 04 kwietnia 2014 09:22 | Hubert Błaszczyk
Marco Paixao
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Marco Paixao

- Ta drużyna ma przyszłość, i to wielką. Sądzę, że mimo że gramy w grupie spadkowej, to wciąż gramy najładniejszy futbol w Polsce – mówił dla TVP Wrocław, Marco Paixao. Zastanawiam się, skąd świetny humor najlepszego strzelca Śląska Wrocław. On marnuje w ostatnich spotkaniach sytuacje na potęgę, a jego drużyna jest zaledwie trzy punkty nad strefą spadkową. Optymista, czy medialny klaun?


Na miejscu Paixao wziąłbym się za trening strzelecki. Z czołówki klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy to właśnie Portugalczyk ma najgorszy procent strzelonych bramek do oddanych strzałów – zaledwie 13,5%. Jego bezpośredni konkurenci do korony króla strzelców – Marcin Robak i Łukasz Teodorczyk kończą akcję golem, co piątym strzałem. Napastnik wrocławian ma więc, o czym myśleć.


Przy Oporowskiej pozwolili obrosnąć snajperowi w piórka. Nowy trener Tadeusz Pawłowski przyznał Paixao opaskę kapitańską, chociaż nie wiadomo, czy za kilka miesięcy autora 15. bramek zobaczymy w barwach Śląska. Decyzja przyznam dziwna, bo znam wielu lepszych kandydatów na tę funkcję, ale Portugalczyk to pupilek Teddy’ego.


- Kto nie próbuje, ten nie pije szampana – tak Pawłowski skomentował problemy ze skutecznością Paixao. Argumentacja nieco zabawna, ale parcie na szkło Marco jest w ostatnich tygodniach ogromne, więc niech próbuje!


Dla gracza z Sesimbry, Orlando Sa to słaby piłkarz, a on sam to drugi najlepszy snajper w Portugali. Lepszy od Paixao jest tylko Cristiano Ronaldo. Szkoda, że selekcjonerzy reprezentacji nie mają takiego samego zdania jak zawodnik Śląska. Jego liczba występów w kadrze wynosi 0. Debiut w barwach narodowych zanotował nawet Orlando Sa, to jednak nie przeszkadza bohaterowi gazet w wyśmiewaniu swojego rodaka.


A styl Śląska? Frajerski. Polegający na utrzymywaniu się przy piłce, strzeleniu bramki, a następnie utrzymywaniu wyniku i stracie gola w końcówce lub jak w przypadku spotkania z Górnikiem Zabrze w rundzie jesiennej nawet dwóch bramek!

 

Przyszłość? Żadna. Kilkunastu zawodnikom kończą się po sezonie kontrakty. Śląsk nawet w przypadku utrzymania w kolejnym sezonie będzie zupełnie inną drużyną. Dużo lepszą od tej, w której gra teraz masa wypalonych zawodników.


Paixao żyje w alternatywnej rzeczywistości. Zawodnikowi Śląska życzę szybkiej pobudki, bo ta może być bolesna i zakończyć się degradacją jego zespołu do pierwszej ligi, co dla wrocławian byłoby tragedią. W klub miasto wpompowało bowiem ogromne pieniądze, a te w ogóle się nie zwracają.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)