Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dalibor Stevanović dla SPORT4FANS: Nie wierzę w spadek Śląska

Dalibor Stevanović dla SPORT4FANS: Nie wierzę w spadek Śląska

Piłka nożna | 05 kwietnia 2014 16:58 | Przemysław Drewniak
Dalibor Stevanović przyznaje, że pod wodzą nowego trenera zyskał więcej swobody
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Dalibor Stevanović przyznaje, że pod wodzą nowego trenera zyskał więcej swobody

Jeszcze niedawno śmiało się z niego pół ligi, ale dziś mało kto znajdzie argumenty, by go skrytykować. Dalibor Stevanović złapał ostatnio niezłą formę, a w meczu z Podbeskidziem popisał się hat-trickiem, który dał jego Śląskowi punkt w Bielsku-Białej. Po spotkaniu Słoweniec udzielił rozmowy naszemu serwisowi, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami na temat gry wrocławskiej drużyny.


Nie mogę zacząć inaczej niż od gratulacji. Zdarzyło się panu już kiedyś strzelić hat-tricka?

Dziękuję. No tak, kiedyś się zdarzyło, ale było to już bardzo dawno. Nawet nie za bardzo pamiętam już okoliczności.


Podbeskidzie zaskoczyło was dosyć ofensywną postawą? Bielszczanie oddali na bramkę aż osiem celnych strzałów, najwięcej w tym roku.

Trzeba podziękować Podbeskidziu za walkę przez cały mecz. Oni też przystąpili do tego meczu z chęcią zwycięstwa i to było widać. My musimy jednak skupić się na sobie, bo nie ujmując nic rywalom, to powinniśmy byli tutaj wygrać. Znów tracimy punkty w sytuacji, gdy zwycięstwo było naprawdę blisko.


Ale mimo tego nie widzę po was żadnej nerwowości. Trudna sytuacja w tabeli nie jest niepokojąca?

Ja nie odczuwam żadnego stresu, według mnie nie mamy powodów do obaw, ale z drugiej strony remis z Podbeskidziem przyjmuję jako porażkę. Szczególnie, że teraz w każdym meczu musimy celować w wygraną. Nie możemy być z siebie zadowoleni, bo w pierwszej połowie dwa razy wychodziliśmy na prowadzenie, a i tak nie potrafiliśmy tego utrzymać. Na tym poziomie nie możemy robić takich rzeczy. Wydaje mi się, że jako zespół popełniamy zbyt dużo indywidualnych błędów i musimy je z naszej gry wyeliminować. To one decydują, że mimo dosyć dobrej postawy nie wygrywamy.


Słowo "spadek" w kontekście Śląska Wrocław brzmi wręcz nieprawdopodobnie. Taki scenariusz jest w ogóle dla was możliwy?

Nie, nie wierzymy w to.


Ale tabela mówi co innego. Podbeskidzie pokazało, że potrafi rywalizować z wami jak równy z równym.

Zgoda, pokazało, ale moim zdaniem stać nas na znacznie lepszą grę. W drugiej połowie Podbeskidzie grało głównie z kontry, długimi podaniami. Są w tym bardzo dobrzy, ale nie możemy mieć z tym problemów. Próbowaliśmy rozgrywać piłkę, mieliśmy swoje sytuacje, ale jednak czegoś nam zabrakło, by je wykorzystać.


Nie możecie jednak lekceważyć zaledwie trzypunktowej przewagi nad strefą spadkową. Mecz z Lechią będzie ostatnią okazją, by jeszcze trochę odskoczyć przed niekorzystnym dla was podziałem punktów.

To, że nie wierzymy w spadek Śląska nie oznacza, że lekceważymy sytuację, w jakiej się znajdujemy. W ogóle jednak nie analizuję tabeli, nie zastanawiam się jak to wszystko może wyglądać po następnej kolejce. Każdy zbliżający się mecz będzie tak samo ważny, zarówno ten z Lechią jak i te po podziale punktów. Niech nikt nie myśli, że teraz sobie trochę odpuszczamy, a mobilizacja przyjdzie dopiero w rundzie finałowej. Co tydzień musimy robić w naszej grze jakiś postęp i w końcu wrócić na zwycięski szlak. Mamy w drużynie za dużo jakości, by tego w pełni nie wykorzystywać.


Wielu sugeruje Tadeuszowi Pawłowskiemu, by ustawiał drużynę nieco bardziej ostrożnie, asekuracyjnie. On jednak nadal zamierza stawiać na ofensywny futbol. Jako piłkarze pewnie cieszycie się z takiej postawy trenera?

Mamy w drużynie wielu dobrych ofensywnych zawodników i nie tak łatwo nagle przestawić się na murowanie bramki czy grę z kontrataku. Nie jestem pewien, czy przyniosłoby to pozytywne skutki. W piłce chodzi o to, żeby dążyć do doskonałości, patrzeć na najlepsze drużyny na świecie i próbować grać szybko, ładnie dla oka. Uczymy się tego futbolu, taką filozofię ma nasz trener. Myślę, że wychodzi nam to całkiem nieźle. Musimy tylko wyeliminować błędy, o których wspomniałem.


Jest pan chyba największym beneficjentem taktyki trenera Pawłowskiego. Widać, że odkąd prowadzi on zespół, znacznie częściej bierze pan udział w akcjach ofensywnych.

Wiem, że rzadko strzelam gole, ale we wcześniejszych meczach miałem dużo pecha. Często kończyłem akcje, a piłka lądowała na słupku, poprzeczce, albo bramkarz popisywał się jakąś cudowną interwencją. Ale cały czas wierzyłem w siebie, miałem wsparcie od kolegów z zespołu. To fakt, że trener Pawłowski dał mi na boisku więcej swobody. Nie ukrywam, że preferowany przez niego styl gry bardzo mi odpowiada.


Rozmawiał Przemysław Drewniak

Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)