Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piech do spółki z Abwo (prawdopodobnie) przesądzili o losach półfinału

Piech do spółki z Abwo (prawdopodobnie) przesądzili o losach półfinału

Piłka nożna | 08 kwietnia 2014 20:32 | Sebastian Ibron
Arkadiusz Piech zakończył mecz z dwoma bramkami
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Arkadiusz Piech zakończył mecz z dwoma bramkami

Arka Gdynia jest ostatnią drużyną z zaplecza Ekstraklasy mającą szanse na grę w Lidze Europejskiej (tak, wiemy jak to brzmi). Po wcześniejszym wyeliminowaniu Miedzi Legnica przyszła pora na starcie nieopodal tej miejscowości, w Lubinie.


Na trybunach sielanka, w końcu mecz przyjaźni. Sprzyjająca grze w piłkę pogoda, fajna murawa i drużyny, które potrafią czasem coś więcej niż prosto kopnąć piłkę. Jedyną rzeczą, która mogła wpłynąć negatywnie na poziom widowiska, to fakt, iż był to pierwszy rozgrywany mecz, a więc żadna drużyna nie chciała szczególnie się otworzyć, co w pełni zrozumiałe.


Całe szczęście, że mecz był naprawdę niezły, a gospodarze nie stronili od ataków. Cieszyliśmy się, że od początku spotkania w składzie gospodarzy znalazł się snajper, Arkadiusz Piech i kaczątko kwoki, David Abwo. Przeczuwaliśmy, że ta dwójka dołoży przynajmniej cegiełkę do którejś z bramek. I nie myliliśmy się. Za prostopadłym podaniem popędził Abwo, by następnie zgrać piłkę do Arkadiusza Piecha. Ten zrobił to, co potrafi najlepiej i zdobył gola dopełniając formalności. Od początku zaznaczyła się przewaga gospodarzy i dawało się odczuć pewną różnicę poziomów między tymi drużynami. Zagłębie ochoczo sobie poczynało z przodu, a to samo Arce już się nie udawało. Największe zagrożenie dla gości płynęło ciągle z prawej strony, gdzie hulał w najlepsze, nic nie robiąc sobie z obrońców Arki, David Abwo.


Naprawdę nie wiemy, dlaczego Pavel Hapal niemal w ogóle nie korzystał z tego, czołowego obecnie, zawodnika „Miedziowych”. Przecież Nigeryjczyk, mimo braku uczestnictwa w zgrupowaniach, jest motorem napędowym swej drużyny. Nie wierzymy, że Hapal uważał tego skrzydłowego za zwyczajnie słabego. Jest więc chyba tylko jedna opcja – czym Czechowi podpadł Abwo? Nie wiemy i pewnie nigdy się tego nie dowiemy.


W drugiej połowie Arka się rozpędziła, wreszcie zaczęła zagrażać bramce rywali, jednak często brakowało zwyczajnie dokładności. Była nawet minuta, w której Arka spokojnie wymieniała podania na połowie Zagłębia. Na nic to jednak się zdało, bo to nie Arka zdobyła wyrównującą bramkę, a gospodarze drugą. Lubinianie zagrali naprawdę efektownie, a piłka jak po sznurku wpadła do bramki Szromnika, i co tu dużo ukrywać, gospodarze spokojnie mogli spokojnie realizować swój plan na grę. Arka była w takiej sytuacji, że wręcz wypadało zdobyć gola, by myśleć o awansie do finału Pucharu Polski. Ciężko jednak było myśleć o walce o awans, jeśli goście zostali ukłuci trzeci raz, tym razem przez Davida Abwo. Nigeryjczyk zabawił się z Michałem Szromnikiem jak dwumetrowy mężczyzna z trzyrocznym dzieckiem w chowanie cukierka i pewnie trafił do pustej bramki. Od tej chwili Arka walczyła o jakiekolwiek szanse na awans do finału na Stadionie Narodowym. Może i walczyła, lecz bez efektu.


Zagłębie więc pewnie zwyciężyło 3:0. Arka nie sprawiła niespodzianki, nawet takową nie zapachniało. Arkadiusz Piech i David Abwo niemalże zapewnili „Miedziowym” grę na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski oraz spokojne oczekiwanie na mecz rewanżowy.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)