Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Real triumfuje, heroiczny bój Borussii

Real triumfuje, heroiczny bój Borussii

Piłka nożna | 08 kwietnia 2014 22:50 | Sebastian Ibron
Weidenwall, Weidenwaller?
fot. Oficjalny fanpage Borussii Dortmund
Weidenwall, Weidenwaller?

Dokonać niemożliwego – to był cel Borussii Dortmund przed meczem rewanżowym z Realem Madryt. Nadzieję dawały pamiętne na całym świecie cztery bramki Roberta Lewandowskiego w poprzedniej edycji tych elitarnych rozgrywek.


Sporym zaskoczeniem było zestawienie środka pola dortmundczyków. Nie dość, że grał tam nominalny prawy obrońca, Oliver Kirch, to pierwszy mecz w barwach Borussii od początku rozgrywał Milos Jojić. Zestawienie defensywny również było dalekie od optymalnego – Friedrich grał na środku wraz z Hummelsem, a na lewej stronie pojawił się Erik Durm. Tymczasem na ławce gości mecz rozpoczął Cristiano Ronaldo.


Już w 16 minucie gra potoczyła się nie po myśli gospodarzy. Przy próbie dośrodkowania Coentrao piłkę ręką zablokował Łukasz Piszczek. Jednak niesamowitą interwencją popisał się Roman Weidenfeller. Coś w tym jest, że „nie ma dobrze obronionych karnych, są tylko źle strzelone”. Mizerny strzał Di Marii, oczywiście nic nie ujmując Weidenfellerowi, gdyż obrona też była niczego sobie. Ta interwencja mogła dać niesamowitego kopa gospodarzom do huraganowych ataków i pokonania Realu, jednak goście nie pozwalali na nabranie rozpędu gospodarzom. Do czasu. Pomocną rękę Niemcom podał Pepe. Podanie głową do Casillasa było kompletnie wycięte z kontekstu, nie przystawało do Ligi Mistrzów. Rzeklibyśmy nawet, że było zapożyczone z niższej ligi. Piątej. Nigeryjskiej. Juniorów młodszych.


W 24 minucie Borussia strzeliła bramkę dającą nadzieję i musiał nam się zrobić kawał „meczyska”. Co nam się rzuciło w oczy – znakomita interpretacja sytuacji spornej w polu karnym przez Damira Skominę. Najpierw faulował Robert Lewandowski, a później został uderzony w twarz przez Ramosa, co znalazło odzwieciedlenie w decyzji sędziego. Puszczenie gry, bo piłkę miał Real i żółta dla Ramosa. Za pewnik mogliśmy przyjąć, że mecz sędziuje naprawdę solidny arbiter.


A Borussia, gdy poczuła krew, doskoczyła niezwykle agresywnie i momentami nie wypuszczała Realu spod ich własnego pola karnego. Wymiernym tego efektem był drugi gol dla BVB. Któżby się spodziewał, że w 38 minucie Borussia będzie prowadziła 2:0? Trafienie Reusa sprawiło, że Real nie mógł już mieć spokojnej głowy. Zapachniało powtórką z dwumeczu między Deportivo a Milanem, kiedy to Hiszpanie przegrali 1:4 w pierwszym spotkaniu, by na własnym stadionie zwyciężyć 4:0. Ten mecz był dokładnie 10 lat i jeden dzień temu.


Druga połowa zapowiadała się niezwykle fascynująco. Mocno próbowali rozpocząć przyjezdni, lecz Borussia nie dopuszczała łatwo do swojego pola karnego, a gdy dopuściła, to albo Bale uderzał obok bramki, lub Benzema nie wykorzystywał stuprocentowej sytuacji. Podopieczni Jurgena Kloppa 20 minut czekali na dogodną okazję. I w końcu takowej się doczekali, jednak na pustą bramkę nie trafił Mkhitaryan. Po tej sytuacji znów inicjatywę przejęli gospodarze. Momentami brakowało naprawdę niewiele. I jedni, i drudzy starali się atakować, zwłaszcza w końcówce, kiedy atakujących często było więcej niż obrońców. Bramek już jednak nie ujrzeliśmy. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:0.


Gospodarze pokazywali, że nie indywidualności są najważniejsze. Mimo niebywałych luk w składzie spowodowanych kontuzjami byli w stanie walczyć jak równy z równym z Realem. Dziś Real był tłem. To był świetny mecz podopiecznych Jurgena Kloppa, lecz okazało się, że nie byli w stanie odrobić wyniku 0:3 z pierwszego spotkania. Nam jednak niesamowicie zaimponowali swoją ambicją, grą do końca, nieustępliwością. Do fazy półfinałowej przechodzi Real Madryt w dwumeczu triumfując 3:2.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)