Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Simeone rozgryzł Barcelonę, Atletico w półfinale!

Simeone rozgryzł Barcelonę, Atletico w półfinale!

Piłka nożna | 09 kwietnia 2014 22:49 | Sebastian Ibron
Mina Neymara mówi sama za siebie.
fot. Oficjalny fanpage FC Barcelony
Mina Neymara mówi sama za siebie.

Iberyjskie starcie. Cała Hiszpania (no, może za wyjątkiem fanów Realu) w stanie wyjątkowym. Atletico podejmowało Barcelonę. W pierwszym starciu padł jednobramkowy remis, a więc zapowiadało się nieprawdopodobne spotkanie tym bardziej, że w poprzednim spotkaniu całe 90 minut było rozgrywane w niesamowitym tempie.


Mecz zaczął się najlepiej jak tylko mógł dla gospodarzy. Na prowadzenie wyszli już w szóstej minucie za sprawą bramki Koke. To tylko podsycało atmosferę na stadionie, a to niosło „Los Rojiblancos”. Właściwie to nie wiadomo, czy trybuny niosły piłkarzy, czy też wręcz odwrotnie. W każdym razie Atletico grało z niesamowitą energią, grało bardzo wysoko, utrudniając tym samym grę „Dumie Katalonii”. Dobrze jednak wiedzieli, że jednobramkowe prowadzenie nie daje im spokoju, lecz możliwość swobodnego realizowania planu meczowego już jak najbardziej.


Po akcji bramkowej, w której notabene futbolówka odbiła się od poprzeczki, Atletico w ciągu kolejnych dwunastu ponownie obiło obramowanie bramki strzeżonej przez Pinto. I to dwukrotnie. To wręcz niewiarygodne, jakie problemy mieli stoperzy Barcelony – Bartra oraz Mascherano. Po pierwszych trzydziestu minutach huragan autorstwa Diego Simeone zdecydowanie zelżał, lecz nie ma specjalnie czemu się dziwić – Atletico miało przyzwoity wynik. Gospodarze doskakiwali agresywniej tylko wtedy, kiedy piłkę przy nogach miał Pinto, było to więc naprawdę rozsądne gospodarowanie siłami.


Na początku drugiej części spotkania w polu karnym Atletico nieźle się zakotłowało, lecz ostatecznie Xavi przeniósł futbolówkę nad poprzeczkę wślizgiem z około czterech metrów. W 48 minucie Barca już powinna doszlusować do „Rojiblancos”. Gra zaczęła toczyć się bardziej pod dyktando gospodarzy i przynosiło to sytuacje bramkowe. Raczej mniej groźne niż bardziej, lecz jednak. Barcelona próbowała rozbić blok defensywny podopiecznych Diego Simeone, lecz stanęła w obliczu niebywale trudnego zadania. Atletico nie dość, że szczelnie broniło dostępu do własnej bramki, to groźnie kontratakowało. Ostatnie kilkanaście minut upłynęło głównie pod znakiem próby sforsowania defensywy obu drużyn nawzajem i braku dokładności w decydujących momentach.


To jest wprost niebywałe, żeby niemal jedynym sposobem na zdobycie gola Barcelony – złożona z niemal tych samych zawodników, co w ostatnich latach świetności – były uporczywe wrzutki. Ba, ten mecz to nie jest odosobniony przypadek. Nie jest prawdą, że Barcelonę może poprowadzić nawet pani Krystyna z gazowni. Barcelona dziś zasłużenie przegrała z mocniejszą drużyną Atletico. To „Rojiblancos” byli tymi, którzy mieli pomysł na grę, przeważali, a przede wszystkim zdobyli gola.


Diego Simeone pokazał, że jest wielki. Atletico jest wielkie, nawet bez – wydawałoby się nieodzownego – Diego Costy. Gospodarze tego starcia zagrali znakomicie od strony taktycznej, byli zwyczajnie lepsi i zasłużenie awansowali do półfinału Ligi Mistrzów pokonując Barcelonę 2:1 w dwumeczu.

 

SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)