Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Rumuńska przygoda Piotra Celebana

Rumuńska przygoda Piotra Celebana

Piłka nożna | 11 kwietnia 2014 16:50 | Mateusz Decyk
Piotr Celeban w pojedynku z Dannym Welbeckiem
fot. Superstar.com.pl
Piotr Celeban w pojedynku z Dannym Welbeckiem


 
Wydawało się, że Rumunia to świetny kraj dla piłkarzy, w którym liga stoi na wyższym poziomie niż rozgrywki naszej rodzimej Ekstraklasy, a kluby zawsze płacą na czas. Tak właśnie było FC Vaslui dopóki w styczniu zespołu nie nawiedził kryzys finansowy. Ktoś musiał zareagować. Nic dziwnego, że najradykalniejsze kroki podjął Polak. Piotr Celeban rozwiązał kontrakt ze swoim klubem i prawdopodobnie stał się najbardziej łakomym kąskiem na rynku transferowym w Polsce. Kto wygra?


Niespełna dwa lata temu Celeban przymierzany był do Legii Warszawa, w której bardzo potrzebny był klasowy prawy obrońca. Pewnie gdyby powiedzieć latem 2012 roku kibicom Legii Warszawa, że w przyszłości to Łukasz Broź i Bartosz Bereszyński stanowić będą o sile ich ukochanej drużyny na prawym boku obrony to z pewnością zaczęliby pukać się palcem po w czoło. Głównym kandydatem był Piotr Celeban. Ten jednak postanowił wybrać inny kierunek. Atrakcyjniejszy nie tylko pod względem sportowym, ale i finansowym.


Pierwszy sezon pokazał, że była to dobra decyzja. Polski obrońca w 27 ligowych spotkaniach zdobył, aż 7 bramek, a w Rumunii ceniony był przede wszystkim za ofensywne nastawienie i zdobywanie ważnych bramek dla swojej drużyny. Vaslui zajęło piąte miejsce w lidze i wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku. Sezon 2013/14 też zapowiadał się bardzo dobrze. Celeban wciąż był podstawowym obrońcą, a Vaslui liczyło się w walce o europejskie puchary. Niestety od początku rundy wiosennej zespół prowadzony przez Liviu Ciobotariu zaliczył kilka wpadek i odpadł z walki o najwyższe cele. Miarka przebrała się w ostatniej kolejce, gdy Vaslui przegrało na własnym stadionie z przedostatnim Viitorul. Przez tą porażkę spadli również na piąte miejsce w tabeli kosztem Dinama Bukareszt.


Problemy zaczęły się podobno już w styczniu, gdy klub przestał wypłacać piłkarzom wynagrodzenie. Wiadomo, nie ma kasy, nie ma motywacji. Piotr Celeban rozwiązał kontrakt ze swoim klubem i podobno jest cień szansy na powrót do klubu jeśli, ten szybko zwróci zaległości, ale to mało prawdopodobne. Więc gdzie uda się Celeban? W sumie mógłby zostać w Rumunii, bo ma już tam wyrobioną markę, ale tam nie będzie bohaterem. Bohaterem na skalę Brożka i Głowackiego w naszej lidze. Na skalę piłkarzy, którzy w glorii i chwale wrócili do ojczyzny, po mniej lub bardziej udanej przygodzie za granicą. Śląsk Wrocław? Odpada! Więc kto? Podejrzewam, że jeśli zdecyduje się na powrót do Polski, to będzie bardzo małe grono klubów, które sprosta jego wymaganiom finansowym, ale gdyby Bereszyński udał się do Lizbony to czemuby nie Legia?


***


Przeglądając sytuację w lidze rumuńskiej postanowiłem podzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami. Pamiętacie CFR Cluj i Otelul Galati? Kluby te całkiem niedawno występowały w Lidze Mistrzów, jednak w Rumunii bardzo łatwo się stoczyć. Cluj zajmuje obecnie siódme miejsce, bez szans na europejskie puchary, natomiast Otelul znajduje się zaledwie punkt nad strefą spadkową. Jednak pieniądze z Europy nie zapewniają ciągłości sukcesów.
A propos Otelul. Pamięta ktoś jeszcze Cornela Rapa? Prawy obrońca, którego zobaczyć można było w meczach Ligi Mistrzów. Niegdyś rozchwytywany przez europejskich średniaków, dziś reprezentuje barwy Steauy Bukareszt. Całkiem nieźle gdyby nie fakt, że w tym sezonie rozegrał w stołecznym klubie zaledwie 80 minut w lidze.


Co słychać u Michała Gliwy? Rozegrał 5 meczów i sześciokrotnie wyciągał piłkę z siatki. Raczej słaby dorobek.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)