Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Popkhadze: Nie jestem zły na Balaja!

Popkhadze: Nie jestem zły na Balaja!

Piłka nożna | 13 kwietnia 2014 09:20 | Mateusz Decyk

fot. x-news.pl

 
Jagiellonia zremisowała… a w zasadzie przegrała mecz z Piastem Gliwice, bo tylko tak można określić to co dzisiaj zdarzyło się w Białymstoku. Grupa mistrzowska była na wyciągnięcie ręki. W ostatnich minutach spotkania szczęście nie sprzyjało gospodarzom, a Bekim Balaj z bliskiej odległości trafił w słupek. W dodatku bramkarza nie było w tym momencie na miejscy. Co na to jego koledzy z drużyny? Co dalej z Jagiellonią?


Giorgi Popkhadze po meczu wyglądał na całkiem przygnębionego, pomimo tego, że zagrał całkiem nieźle - Bardzo trudno wskazać mi przyczynę tego co się obecnie dzieje z naszym zespołem. Musimy teraz podnieść głowy do góry, walczyć oraz w dalszym ciągu ciężko pracować, by być silniejszym zespołem.


Bekim Balaj nie popisał się zdolnościami strzeleckimi, w doliczonym czasie gry, kiedy to na jego głowie spoczęła odpowiedzialność za wprowadzenie Jagi do grupy mistrzowskiej. Nie podołał temu zadaniu. Jednak Gruzin nie chce obwiniać swojego kolegi z zespołu - Nie jestem zły na Bekima, ponieważ on jest bardzo ważnym zawodnikiem Jagiellonii, dla mnie jest najlepszym napastnikiem i strzelił kilka ważnych bramek. Takie rzeczy się zdarzają. Po prostu musi dalej nad sobą pracować. Nie może być tak, że kiedy strzela bramki to jest bohaterem, a kiedy nie to wszyscy się na nim wyżywają. Jest snajperem, a takie rzeczy się zdarzają gdy grasz na tej pozycji. Dzisiaj nie miał szczęścia, ale jutro może strzelić bramkę decydującą o zwycięstwie.


Ugo Ukah był bardzo aktywny w ofensywie, ale widać było, że jest niezwykle zawiedziony, bo ten mecz można było wygrać. Wątpił również w słuszność uznania pierwszej bramki dla Piasta - Nie wiem dlaczego nie graliśmy tak dobrze w ofensywie od początku. Teraz wrócę do domu i muszę obejrzeć tą pierwszą bramkę, bo według mnie tam był spalony i bramka zdobyta przez Matrasa nie powinna zostać uznana.


Mecz okazał się świetnym odzwierciedleniem całego sezonu Jagiellonii. Raz na wozie, raz pod wozem - Ten mecz to podsumowanie sezonu. W kluczowych momentach znowu zabrakło szczęścia, albo popełniliśmy jakiś głupi błąd. Teraz musimy grać o utrzymanie, a szkoda, bo uważam, że to był naprawdę dobry sezon, w którym można było grać o najwyższe cele. Dobrze wyglądaliśmy fizycznie, zespół walczył, tylko brakowało wyników.


W tym momencie białostoczanom nie pozostało nic innego jak walczyć o wyjazd do Warszawy na finał Pucharu Polski w roli innej niż obserwatorów - Teraz puchar jest dla nas najważniejszy. Przegraliśmy w pierwszym meczu. Przeanalizowaliśmy to sobie i okazało się, że mieliśmy aż siedem szans na strzelenie gola, a nie padła ani jedna. Także właśnie nasza zdolność do wypracowywania sytuacji jest naszą nadzieją na mecz w Bydgoszczy. Jeżeli będziemy grać z takim zaangażowaniem jak dzisiaj to możemy zrobić awans.


Ugo często zapędzał się dziś w pole karne przeciwnika - W każdej lidze europejskiej jest czasem tak, że obrońca idzie do ataku. Chciałem pomóc kolegom tym bardziej, że z tyłu wyglądaliśmy solidnie. Bekim Balaj siedzi zdruzgotany w szatni. Nie jesteśmy na niego źli. Szkoda, że ten słupek przydarzył mu się w najważniejszym momencie sezonu.

 
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)