Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Robak, „Teo” czy Paixao? Sekcja wróżbiarstwa przedstawia
Czy Marcin Robak zostanie królem strzelców tego sezonu?
fot. wikipedia.org
Czy Marcin Robak zostanie królem strzelców tego sezonu?

Robak, „Teo” czy Paixao? Sekcja wróżbiarstwa przedstawia

Piłka nożna | 13 kwietnia 2014 14:47 | Sebastian Ibron

Nie możemy narzekać na brak strzelb w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. Pierwszy raz od dość dawna będziemy cieszyli się z króla strzelców, który przebije magiczną w naszej lidze barierę dwudziestu goli na sezon.


Jeszcze nie tak dawno mogliśmy psioczyć na brak snajperów. W końcu tytuł najskuteczniejszego grajka trafiał w ręce choćby Roberta Demjana, który zdobył śmieszne 14 goli. A nawet jeśli tytuł ten dzierżyli zawodnicy nie z przypadku, jak Tomasz Frankowski, Robert Lewandowski czy Piotr Reiss, to ich dorobki często były mocno mizerne. Wyjątkiem był Arjoms Rudnevs, zdobywca 22 goli.


W obecnym sezonie na czoło wysunęło się trzech zawodników. Liderem w zdobytych bramkach jest Marcin Robak, autor 20 trafień. On często samemu sobie wypracowuje sytuacje, więc jest w stanie zdobywać bramki nawet w przypadku gorszej dyspozycji Akahoshiego, czy innych jego pomagierów. W dodatku snajper Pogoni wykonuje rzuty karne, a nierzadko przypada mu wykonywanie rzutów wolnych. Jedno jest pewne – Robak swoje nastrzela. Pytanie tylko, czy Pogoń utrzyma swoją dyspozycję w fazie finałowej? W końcu będą grali same trudne mecze, z mocnymi przeciwnikami.


Pogoń na rozkładzie ma Górnika Zabrze, Lechia Gdańsk, Zawiszę Bydgoszcz, Legię Warszawa u siebie oraz Wisłę Kraków, Lecha Poznań i Ruch Chorzów na wyjazdach. Najbardziej nieprzyjemnych rywali Portowcy podejmą na wyjazdach, a więc jest prawdopodobne, że Robak parę bramek u siebie nastrzela drużynom, które są niżej w tabeli.


Drugim poważnym kandydatem do korony strzelców jest Łukasz Teodorczyk. W jego przypadku mamy pewne wątpliwości. Wprawdzie w meczu z Jagiellonią zdobył hat-tricka mając jedynie cztery dogodne okazje do zdobycia gola, ale bardzo często zdarza się tak, że jego dyspozycja jest odwrotnie proporcjonalna niż w meczu z białostoczanami. Do zdobycia bramki potrzebuje aż czterech sytuacji. Regularnie jednak zdarza się, że te cztery sytuacje ma, więc i dość często wpisuje się na listę strzelców. Przewiduję więc, że w fazie finałowej dołoży sporą cegiełkę do gry Lecha, a jego gra będzie mniej drażniąca, niż to bywało dotychczas. W rundzie zasadniczej osiemnastokrotnie ukłuł przeciwników.


Lech w fazie finałowej zmierzy się z Wisłą Kraków, Górnikiem Zabrze, Pogonią Szczecin, Ruchem Chorzów u siebie oraz Zawiszą Bydgoszcz, Lechią Gdańsk i Legią Warszawa na wyjeździe. Zdecydowanie najgroźniejsi rywale podejmowani będą przez Lecha na własnym stadionie, rzecz jasna z wyłączeniem Legii, a więc Teodorczykowi będzie– przynajmniej w teorii powinno być – łatwiej o zdobywanie goli.


I przyszła pora na przeanalizowanie szans trzeciego napastnika, Marco Paixao. Jako jedyny w tym towarzystwie będzie grał w grupie walczącej o utrzymanie, a więc teoretycznie nie powinno mu sprawić problemu zdobycie kilku goli. Teoretycznie, bo jego koledzy go nie rozpieszczają podaniami. Portugalczyk jest często jednoosobową armią. W zasadzie jest jedynym zawodnikiem, wobec którego nie można mieć pretensji. Cała reszta jego drużyny w tym sezonie spisuje się nierówno, źle, albo jeszcze gorzej. W nim nadzieja, że Śląsk nie spadnie z tej ligi, a ten scenariusz na początku sezonu odkładaliśmy na półkę z tematyką science-fiction. Snajper wrocławian ma obecnie szesnaście trafień na koncie, a zapewne coś jeszcze dorzuci. Czy jednak będzie w stanie konkurować o miano króla strzelców? Wątpię, ma przecież stratę czterech goli do obecnego lidera, Marcina Robaka.


Śląsk w fazie finałowej stanie w szranki z Zagłębiem Lubin, Widzewem Łódź, Podbeskidziem Bielsko-Biała na własnym obiekcie oraz z Piastem Gliwice, Jagiellonią Białystok, Cracovią i Koroną Kielce na wyjeździe. Śląsk przez najtrudniejszych rywali będzie podejmowany na ich stadionie, ale czy to przełoży się na bilans bramkowy Paixao? Wątpliwe, on przecież strzela zawsze i wszędzie.


Co oczywiste, najmniej wymagających rywali teoretycznie ma Śląsk, lecz pod uwagę należy również wziąć dyspozycję wrocławian, która… cóż, wybitna nie jest. Twierdzę, że królem strzelców może nie zostać jeden zawodnik, a nawet dwóch. Tak też typuję. Uważam, że obaj snajperzy mogą zrównać się dorobkiem bramkowym. Zarówno Robak jak i Teodorczyk kilka goli w drugiej fazie sezonu dorzucą, a walka o ten tytuł będzie zacięta do samego końca.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)