Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bartłomiej Konieczny dla SPORT4FANS: Nie warto stawiać na nas krzyżyka

Bartłomiej Konieczny dla SPORT4FANS: Nie warto stawiać na nas krzyżyka

Piłka nożna | 13 kwietnia 2014 17:53 | Przemysław Drewniak
W meczu z Wisłą Bartłomiej Konieczny wrócił do wyjściowego składu Podbeskidzia
fot. x-news
W meczu z Wisłą Bartłomiej Konieczny wrócił do wyjściowego składu Podbeskidzia

Podobnie jak rok temu, im bliżej końca rozgrywek, tym lepiej radzą sobie piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała. W sobotę na zakończenie rundy zasadniczej "Górale" pokonali na wyjeździe Wisłę Kraków 0:1 i przy okazji przeszli do historii, bo gol strzelony w 11. sekundzie gry przez Damiana Chmiela był najszybszym trafieniem w historii Ekstraklasy. Radości z wygranej nie krył cały zespół Leszka Ojrzyńskiego, a w tym także obrońca Bartłomiej Konieczny, który po spotkaniu w Krakowie udzielił rozmowy naszemu serwisowi.


Na cztery mecze rozegrane przy Reymonta zanotowaliście trzy wygrane i jeden remis. Skoro idzie wam tu tak dobrze, to pewnie chcielibyście grać tu co tydzień?
Podoba nam się ten stadion, to miasto... Jak pokazuje historia naszych spotkań, lubimy tu grać i oby takie mecze zdarzały się nam jak najczęściej.


Pewnie się nie spodziewałeś, że tak dużo czasu spędzisz wiosną na ławce rezerwowych. Rosła frustracja?
Nie, musiałem się uzbroić w cierpliwość. Wyniki osiągane przez drużynę były zadowalające, ja miałem krótką pauzę z powodu kontuzji, ale gdy już wróciłem to trener nie chciał nic mieszać w ustawieniu obrony. W Krakowie nadarzyła się okazja, żeby wreszcie wskoczyć do składu. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony i mam nadzieję, że trener będzie ze mnie zadowolony.


Ale ten powrót chyba nie był łatwy? W połowie meczu zmienił ci się partner do gry w obronie, a to zawsze wprowadza trochę zamieszania.

Jesteśmy w jednej drużynie, trenujemy ze sobą na co dzień i dobrze się znamy. Wiadomo, że była to niecodzienna sytuacja, bo "Telich" nominalnie jest lewym obrońcą, grał na półlewym stoperze, a teraz wskoczył na półprawego i mieliśmy nadmiar "lewusów" w linii. Ale wybrnęliśmy z tego obronną ręką.


Gdyby Marek Sokołowski wykorzystał w Krakowie swoje sytuacje do strzelenia bramki to pewnie zacząłby myśleć o koronie króla strzelców.... Ale tak na poważnie, to mieliście szczęście, że te okazje się nie zemściły.
To fakt, powinniśmy byli wyjeżdżać stąd z więcej niż jednobramkowym zwycięstwem. Mieliśmy trochę szczęścia, ale to też w piłce jest potrzebne. "Sokół" i "Chrapuś" mieli sytuacje, w których musimy strzelać gole. Kto wie, jak by się to potoczyło, gdyby Damian nie trafił na samym początku.


No i możecie teraz żałować, że jest jeszcze runda finałowa. Gdyby nie to, już dziś mielibyście utrzymanie w kieszeni.
I tutaj ukłon w stronę wszystkich "fachowców", którzy stawiają lub stawiali krzyżyk na Podbeskidziu. Jak widać, nie warto tego robić. Mamy jeszcze siedem kolejek i będziemy im udowadniać, że potrafimy grać w piłkę. Mam nadzieję, że zrobimy wszystkim psikusa.


Dzięki wygranej nad Wisłą wskoczyliście na 14. miejsce, dzięki czemu z Zagłębiem i Widzewem zagracie u siebie. Terminarz wygląda zatem na nieco łatwiejszy?

To nie ma żadnego znaczenia. Sezon zaczyna się od nowa, tu już nie ma miejsca na kalkulację czy przeliczanie punktów. W tym momencie trochę żałujemy, że liga się jeszcze nie kończy, bo gdyby tak było, to pewnie mielibyśmy w drodze do Bielska bardzo wesoły autobus... Z drugiej strony jako piłkarze cieszymy się, że będziemy grać dłużej. Chcemy w tych ostatnich spotkaniach udowodnić, że Podbeskidzie zasługuje na grę w Ekstraklasie.


Po ostatnich udanych meczach czujecie, że stać was na nieco wyższe miejsce w tabeli? Do dziewiątej Cracovii macie tylko cztery punkty straty.

Nie rozpatrujemy tego w ten sposób, bo pierwsze mecze sezonu pokazały nam, w jakiej części tabeli się znajdziemy. Nie ma co narzekać i żałować, że wcześniej nie poukładaliśmy naszej gry tak, jak należy. Musimy wykorzystać to, że czujemy się teraz silni i podtrzymać dobrą passę. Dzięki temu może unikniemy tak nerwowej końcówki sezonu, jak przed rokiem.


Świetnie czujecie się na stadionie Wisły, ale na obiekcie Cracovii, gdzie zagracie w następnej kolejce, szło wam zawsze gorzej. Klimat po drugiej stronie Błoni aż tak się różni?

Po ostatniej wizycie na Cracovii (porażka 2:4 - przyp. red.) mamy sobie coś do udowodnienia. To dobry zespół, ale postaramy się im przeciwstawić i wrócić z Krakowa w równie dobrych nastrojach jak dzisiaj.
 

Rozmawiał w Krakowie Przemysław Drewniak
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)