Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piotr Brożek: Nie dziwię się, że kibice nas wygwizdali

Piotr Brożek: Nie dziwię się, że kibice nas wygwizdali

Piłka nożna | 13 kwietnia 2014 18:12 | Przemysław Drewniak
Na derbach Krakowa zjawił się komplet kibiców Wisły. Na meczu z Podbeskidziem niespełna 6 tysięcy...
fot. x-news
Na derbach Krakowa zjawił się komplet kibiców Wisły. Na meczu z Podbeskidziem niespełna 6 tysięcy...

Czara goryczy została przelana. Po fatalnych meczach z Zagłębiem i Widzewem, krakowska Wisła przegrała u siebie z kolejną drużyną z dołu tabeli, Podbeskidziem Bielsko-Biała. W tym roku "Biała Gwiazda" ma na swoim koncie tylko jedno ligowe zwycięstwo i z kolejki na kolejkę prezentuje się coraz gorzej. Co się stało z drużyną, która jeszcze niedawno miała walczyć o mistrzostwo Polski i europejskie puchary? W rozmowie z naszym serwisem próbował to wyjaśnić lewy obrońca Wisły, Piotr Brożek.


Nie dotrwał pan do końca spotkania, co się stało?
Jeszcze na rozgrzewce poczułem mocne ukłucie w łydce, ale stwierdziłem, że dam radę grać i męczyłem się przez dwadzieścia minut. Nie dałem jednak rady, poprosiłem o zmianę, bo ból był nie do zniesienia.


Wasza gra była dziś katastrofalna. Właściwie to mieliście szczęście, że przegraliście tylko jedną bramką.

Dokładnie, ten mecz w naszym wykonaniu to była wielka katastrofa. Nie mogliśmy się przeciwstawić waleczności przeciwnika i dlatego przegraliśmy.


Ponieśliście porażki z trzema najsłabszymi zespołami w lidze, w dodatku prezentując się co tydzień coraz gorzej. Co się z wami dzieje?
Nie wiem... Wpadliśmy w tak głęboki dołek, że teraz ciężko nam z niego wyjść, a jak pan zauważył, im dalej w las, tym gorzej. Nie chcę się tłumaczyć sytuacją kadrową, bo to nie ma sensu. Jest nas na boisku jedenastu i tak słabe występy jak ten przeciwko Podbeskidziu nie powinny się nam zdarzać. Zostało siedem kolejek i mam nadzieję, że znajdziemy sposób na to, by z tego marazmu się wygrzebać.


W następnej kolejce jedziecie do Poznania na mecz z rozpędzonym Lechem. Jeżeli przez dwa tygodnie nie zmienicie czegoś w swojej grze, może się to zakończyć jeszcze bardziej dotkliwą katastrofą.
Lech jest dziś w dobrej formie, potwierdza to w każdym kolejnym meczu, ale za dwa tygodnie sytuacja może być całkiem inna. Mamy dwa tygodnie, żeby się zregenerować psychicznie i dobrze do tego spotkania przygotować. Jak widać, w Ekstraklasie każdy może wygrać z każdym, więc nie pojedziemy do Poznania jak na ścięcie.


Jeszcze niedawno mówiono, że Wisła będzie walczyć o tytuł albo co najmniej o puchary. Jaki cel przyświeca wam teraz, po tej serii porażek?

Patrząc na naszą grę ciężko silić się na jakieś zapowiedzi, deklaracje czy optymistyczne wnioski. Na pewno nie wywiesimy białej flagi, będziemy walczyć i jeśli nie uda się wrócić do walki o puchary, to postaramy się chociaż wygrać kilka spotkań i nie przynieść wstydu.


Już dawno nie żegnały was tak głośne gwizdy kibiców. Jak się z tym czujecie?
Jak się tak gra, to się na gwizdy zasługuje. Nie mam pretensji do kibiców, mieli wszelkie prawo wyrazić swoją dezaprobatę.


Jesienią stadion przy Reymonta był jak prawdziwa twierdza, teraz każdy przyjeżdża tu po trzy punkty. Brakuje wam zorganizowanego dopingu kibiców?
Ciężko coś na ten temat powiedzieć, wiadomo, jaka jest sytuacja. Proszę mi wybaczyć, ale nie udzielę na to pytanie odpowiedzi.
 

Rozmawiał w Krakowie Przemysław Drewniak
Twitter: @przemekdrewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)