Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Copa del Rey pada łupem Realu, rajd Bale'a przesądza o triumfie! (wideo)

fot. Real Madryt/facebook.com

Copa del Rey pada łupem Realu, rajd Bale'a przesądza o triumfie! (wideo)

Piłka nożna | 16 kwietnia 2014 23:40 | Sebastian Ibron

Puchar Króla trafił w ręce piłkarzy Realu Madryt. Mieliśmy okazję obserwować kolejne emocjonujące Gran Derbi, które tym razem zwyciężyli stołeczni zawodnicy mimo braku Cristiano Ronaldo.


W dziesiątej minucie zabójczą, zakończoną golem, kontrę zainicjował Dani Alves. Jego strata doprowadziła do tego, że Benzema miał okazję do dobrego podania do Di Marii, z której zresztą skrzętnie skorzystał. Jacek Laskowski przytoczył opinię jednego z madryckich dzienników, w którym to napisano, że Di Maria ma zastąpić Ronaldo. I od początku Argentyńczyk starał się udowodnić, że nie były to słowa rzucane na wiatr. Mogliśmy przypuszczać, że poniekąd go zastąpi, ale żeby tak prędko i tak doraźnie?


Gol Di Marii.

Takiego scenariusza, jaki mieliśmy na boisku, mogliśmy się spodziewać. Barcelona posiadała częściej futbolówkę, ale to Real był groźniejszy kontratakując, gdyż „Blaugrana” przede wszystkim wrzucała górne piłki w pole karne i rozgrywanie piłki wzdłuż szesnastki Realu. To nie skutkowało, między innymi dlatego, że Alves zamiast wrzutek proponował „wyrzutki” za pole karne. Chociaż, gdyby Barca mogła zatrudnić Piotra Grzelczaka, by go tak ustawić po przeciwległej stronie boiska, hm…?


Katalończycy wydawali się momentami bezradni. Bezradny był Neymar, bezradny był Messi, bezradny był Iniesta. Wszyscy zostali niemalże wykluczeni z gry przez zawodników Realu. I na nic 68% posiadania piłki. Real konsekwentnie, i co najważniejsze – skutecznie, realizował swój plan na mecz. Po pierwszej części prowadzili jeden do zera i to Barcelona była w dużo trudniejszym położeniu.


Jeśli Barca nie byłaby w stanie zdobyć bramki, byłoby to już trzecie starcie z rzędu bez gola. Ostatnia taka seria zdarzyła się w końcówce kadencji Franka Rijkaarda, kiedy to miejsce miały aż cztery takowe mecze. W drugiej połowie dużo częściej gościliśmy pod bramką Barcy, niż Realu. I to o mało nie przyniosło skutku. O mało, bo bramka Bale’a padła po faulu Walijczyka. Dosłownie chwilę później, w 69 minucie stan spotkania wyrównał Marc Bartra, który wyskoczył najwyżej w szesnastce Realu i zdjął pajęczynki z bramki Casillasa.


I wtedy Barca naprawdę zaczęła walczyć o 27 Puchar Króla w historii. Na marginesie, Barca wygrywając ten finał otrzymałaby puchar na własność. Na to się jednak nie zanosiło po magicznym rajdzie Garetha Bale’a. W 85 minucie Bale obiegł Bartrę jak juniora, wszystko jednak mogło się odmienić w 90 minucie. Strzałowi Neymara na drodze stanął jednak słupek. Czas doliczony nie przyniósł nam nic poza emocjami. Real już nie dopuścił do takiego podania, jakim popisał się Xavi w 90 minucie.


Real po dobrym meczu wygrywa 2:1, wygrywa zasłużenie. 19 raz w historii Puchar Króla trafia w ręce stołecznej drużyny. Ronaldo wprawdzie nie było, ale został godnie zastąpiony przez Bale’a oraz Di Marię. W Barcelonie natomiast zabrakło największych gwiazd. Żaden z kluczowych zawodników nie wniósł takiej jakości, jakiej można by oczekiwać.


Może się okazać, że Barcelona ten sezon zakończy bez żadnego trofeum. Jedyną opcją na jakikolwiek triumf to liga, a tam „Azulgrana” ma cztery oczka straty do Atletico. Natomiast Real ciągle pozostaje w grze na dwóch frontach. Na jednym już zwyciężyli. Copa del Rey dla stolicy.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)