Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jaki będzie koniec sagi konfliktu Osuch – kibice? Finał PP zbojkotowany

fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Jaki będzie koniec sagi konfliktu Osuch – kibice? Finał PP zbojkotowany

Piłka nożna | 19 kwietnia 2014 12:41 | Sebastian Ibron

Ciężko przypisać jakieś racjonalne przymiotniki solidarności fanatyków Zagłębia względem swoich kumpli z Bydgoszczy. Z jednej strony, godne podziwu jest postawienie priorytetów w życiu kibicowskim, z drugiej jednak jest to przecież niewyobrażalna głupota, by odpuścić finał rozgrywek krajowych ze względu na jakiś zatarg między kibicami Zawiszy, a prezesem owego klubu.


Oczywiście, okracznie potrafię zrozumieć pobudki dla bojkotu meczów przez najbardziej zagorzałych w Bydgoszczy. Jasnym jest, że protest zabrnął zdecydowanie za daleko i wydaje się, że nie obejdzie się bez radykalnych kroków. A przecież jakoś zakończyć się musi. Załóżmy więc scenariusz, że prezes Radosław Osuch wytrzyma ten bojkot i niezależnie od frekwencji będzie swoją funkcję piastował dalej, może nawet przez kilkanaście lat. I co wtedy? Jest kilka możliwości:


       a) Kibice „po cichu” zaczną wracać na trybuny,
       b) Ci – ujmijmy to – najbardziej honorowi nigdy już nie wrócą na trybuny,
       c) Obie strony się przeproszą i zapomną o sprawie.

 

Która z nich jest najmniej prawdopodobna? Oczywiście trzecia. Raczej nie widać perspektyw na dialog. Opcja pierwsza częściowo może się spełniać, gdyż nawet wśród odpowiadających za doping są tacy, dla których wyżej od stowarzyszenia kibiców stoi klub. Niezależnie więc od relacji stowarzyszenie – zarząd zaczną się wyłamywać. Opcja druga. Skoro powiedziało się „a”, to wypadałoby powiedzieć „b”, prawda? Wypadałoby być konsekwentnym, skoro bojkotujemy prezesa, to bojkotujemy go do końca. A cóż z tego, że bojkot może trwać dłużej niż sezon, czy nawet dwa?


Może też stać się tak, że po sezonie Radosław Osuch odstąpi sprawowanie swej funkcji. Czy jednak bez Osucha w Bydgoszczy hasaliby Luis Carlos, Vasconcelos, Masłowski, Andre Micael, a Zawisza cieszył się możliwością gry w grupie mistrzowskiej? Nie, najprawdopodobniej nie. Poza tym, Osuch bardzo długo był bardzo cierpliwy względem kibiców, a pierwsze ostrzejsze stanowisko względem kibiców zaowocowało bojkotem.


Dobrze, już się odczepię od Zawiszy. Ich bojkot jeszcze można pojąć. Szeroko pojęte zasady kibicowskie, i tym podobne historie, nawet mimo faktu, że to będzie pierwszy taki mecz w historii tego klubu. W każdym razie ich sytuacja jest dość skomplikowana. Prawdziwym strzałem w stopę popisało się stowarzyszenie kibiców Zagłębia, bo wyobraźcie sobie sytuację za kilkanaście lat, kiedy dziecku byście opowiadali o pierwszym takim triumfie w krajowym pucharze. Jeśli dziecko was zapyta, dlaczego was na meczu nie było, to co byście odpowiedzieli? Że nie pojechaliście, bo kibice innego klubu byli obrażeni o jakieś słowo, czy dwa?


Historyczna szansa na pierwszy awans do europejskich pucharów dla Zawiszy, czy możliwość wygrania PP po raz pierwszy dla obu klubów, potencjalna feta na Stadionie Narodowym, wielkie emocje, święto piłki dla fanów obu klubów, lecz nie tym razem. Nie schowamy swojej godności i dumy, nie pojedziemy na mecz, niech zobaczą ile znaczymy. I to tyczy się obu stron.


Mocnym pstryczkiem w nos dla stowarzyszeń byłaby spora frekwencja na tym meczu, a jak będzie, tego nie wiemy. Indywidualnie i tak pewnie sporo osób przybędzie do Warszawy na finał, czy to jednak będzie równoznaczne z przynajmniej przyzwoitą frekwencją? Bilety są bardzo tanie, najdroższy kosztuje 20 zł. Garść miedziaków. Za taką cenę możemy obejrzeć dwie najlepsze drużyny w pucharze krajowym.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)