Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Remontada na Camp Nou, dwie minuty przesądziły o zwycięstwie Barcelony
Leo Messi swoim golem zapewnił Barcelonie trzy punkty
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
Leo Messi swoim golem zapewnił Barcelonie trzy punkty

Remontada na Camp Nou, dwie minuty przesądziły o zwycięstwie Barcelony

Piłka nożna | 20 kwietnia 2014 23:00 | Sebastian Ibron

Nieprawdopodobnie ważny mecz stoczyli dziś Katalończycy. Ważny dla Barcelony, ważny dla Alexisa i Pedro, ważny dla Taty Martino. Jednym słowem – ważny dla wszystkich. Atletico swój mecz zwyciężyło, więc by ciągle marzyć o mistrzostwie, Barca nie mogła pozwolić sobie na stratę punktów.


Barcelona była niesamowicie osłabiona. Brakowało kluczowych zawodników. Wyłączeni z gry byli Neymar, Alba, Busquets, Pique, Puyol i od jakiegoś czasu kontuzjowany Valdes. A to nie dodawało otuchy Barcelonie. Zwłaszcza że mierzyć się musieli chociażby z Adurizem, który w ostatnich siedmiu meczach zdobył… dziewięć goli. Baskowie mogli mieć jednak ambiwalentne odczucia co do cyfry dziewięć. Tyle bowiem porażek z rzędu na Camp Nou odniósł Athletic dotychczas. W dziesiątej minucie fani Blaugrany skandowali nazwisko Leo Messiego, by minutę później zaprezentować panoladę, czyli machanie chusteczkami. Oczywiście nie Argentyńczykowi, a obecnemu prezesowi Azulgrany, Josepowi Bartomeu.


A ze spraw sportowych, to pierwsza połowa była bardzo ciekawa. Głównie za sprawą ataków gospodarzy, którzy niejednokrotnie groźnie atakowali bramkę Bilbao. Pierwszy raz piłka wylądowała w siatce w 19 minucie, lecz sędzia liniowy podniósł chorągiewkę słusznie sygnalizując ofsajd Leo Messiego. Warte odnotowania jest fantastyczne uderzenie przewrotką Aduriza. Pech Athletiku, a szczęście Barcelony, że piłka trafiła w słupek, a dobitka Susaety została wybroniona przez Pinto. Festiwal obijania obramowania trwał w najlepsze. Z pięciu metrów, na niemal pustą bramkę, Alexis uderzył w poprzeczkę. Nieprawdopodobne. Trzy setki i mnóstwo strzałów, jednak Gorka Iraizoz był jak w transie.


Czego nie zrobił w pierwszej części spotkania, dokonał w drugiej. W 50 minucie Marc Bartra w banalny sposób stracił futbolówkę na rzecz Aduriza, a ten umieścił piłkę w bramce Pinto. Barcelona próbowała się odgryźć, czego efektem była sytuacja sam na sam Pedro, z której zwycięsko wyszedł bramkarz i kolejna tego typu okazja, w której obok bramki uderzył Messi. Niemoc trwała w najlepsze. I wreszcie nadeszła 72, zbawienna minuta. Wtedy to Pedro uderzył wturlał piłkę do pustej bramki. I dwie minuty później Barcelona wróciła zza światów. Leo Messi huknął nie do obrony z rzutu wolnego. I na nic siedemdziesiąt minut świetnej gry Iraizoza.


Niby Barcelona panowała na boisku, niby stwarzała sobie sytuacje, notabene naprawdę dogodne, ale ciężko wyzbyć się wrażenia, iż było ono wymęczone. Czymże jednak jest oddech w postaci trzech punktów w stosunku do tragicznych ostatnich dwóch tygodni. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów, ligowa porażka z Granadą, porażka w finale Copa del Rey. Dziś Katalończycy powiedzieli nieśmiało, skryci gdzieś za krzakami, „stop”. Zwycięstwo 2:1 z Athletikiem jest krokiem w dobrym kierunku. To zwycięstwo, przynajmniej trochę, poprawi niesamowicie napięte nastroje w Katalonii.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)